Poprzednio mogłem referować tylko pogłoski i plotki. Teraz mogę podać prawie, że oficjalnie: tak, jest źle. Faktycznie są braki z papierem i faktycznie przekładają się na opóźnienia. A konkretnie, moja druga powieść, która czeka na wydanie w Genius Creations, niemal na pewno w tym roku nie ukaże się w postaci papierowej. Co więcej, to samo może się tyczyć innych powieści, nie mojego autorstwa, wcześniej zapowiadanych na ten jeszcze rok. Piszę “niemal” na pewno, a nie “z pewnością” tylko dlatego, bo doświadczenie uczy, że zawsze może zdarzyć się coś niespodziewanego.

Na szczęście wciąż istnieje szansa na ebooka, a może nawet na audiobooka. Niczego nie mogę obiecać, niewiele zależy ode mnie, ale tutaj prawdopodobieństwo ukazania się “Pożaru na pustkowiu” jeszcze w listopadzie jest zdecydowanie większe od zera. W tej chwili trwają (już jakiś czas) prace nad okładką. Przy czym – jeżeli listopad jednak nie wypali, to wtedy nie ma co liczyć na grudzień.

 

Mogę się już całkiem oficjalnie chwalić, że – o ile pandemia nie zdziesiątkuje wydawców i czytelników, o ile nie łupnie w Kraków asteroida, o ile spod ziemi nie wstanie armia zombie – jeszcze w tym roku pojawi się w wydawnictwie IX (nie “iks” tylko “dziewiątce”) moja debiutancka powieść pod roboczym tytułem “Między brzaskiem a świtem”. Ciekawostka: wcześniej napisana Tęcza za horyzontem oraz Pożar na pustkowiu pojawią się dopiero w roku przyszłym (i to jak dobrze pójdzie), tak więc do czytelników jako pierwsza trafi moja trzecia (a nawet, licząc pewien wybryk, czwarta) powieść.

Wpis będzie trochę chaotyczny, bo jestem dzisiaj nieco śnięty. Wczoraj studenci wysłali mi kod do debugowania, koło północy znalazłem im błąd, a potem już nie mogłem zasnąć. Jednym słowem, mam za sobą bezsenną noc i to się zdecydowanie odbija na jakości tego, jak piszę i mówię. Co śmieszniejsze, studentom potem wystawię za ten projekt ocenę. Po części więc na koniec będę oceniał sam siebie, hehe.

Wracając jednak do tematu, czyli do wydawniczych wieści. Dzisiaj odbyłem dwie rozmowy telefoniczne i mogę zakomunikować, co następuje:

(1) Twarde SF “Tęcza za horyzontem” oraz fantastyczny “Pożar na pustkowiu” (nazwa może ulec zmianie) ukażą się w przyszłym roku w wydawnictwie Genius Creations; dostałem pozwolenie, by się chwalić, więc się chwalę 😀 Kiedy dokładnie – nie wiadomo, to zależy od sytuacji na rynku.

(2) Miękkie fantasy, podobające się tym, którym się nie podobała “Tęcza”, pod roboczym tytułem “Między brzaskiem a świtem” też znalazło wydawcę, ale nie wiem, czy mogę już podać jego nazwę. Wydawnictwo jest niewielkie, ale prężne i szybko się rozwija, a zadebiutuję tam u boku pisarzy dość znanych. Jak dobrze pójdzie, powieść może ukaże się nawet już w tym roku!

(3) Powieść fantastyczna wchodząca bardziej w SF niż fantasy pod roboczym tytułem “Międzyświat” leży u betaczytelników i betaczytelniczek, czekam na opinie, a potem zacznę poprawki. Sądzę, że do września powinienem się wyrobić z wersją nadającą się do pokazania światu. Myślę, że wyślę najpierw temu samemu wydawcy, który wyda “Między brzaskiem a świtem”.

(4) Zacząłem planować kolejne fantasy, ale w sumie skreśliłem 90% projektu i zacząłem od nowa. Zacznę pisać może jeszcze w czerwcu, więc powinienem skończyć surówkę do końca roku, a wersję gotową dla wydawców pewnie do czerwca przyszłego roku.

(5) “Przynoszę wam pokój” na razie zbiera mieszane recenzje – znacznie słabsze niż moich beta czytaczy. Najlepsza recenzja, to że jest to “ok czytadło SF”, a najgorsza, że bardzo dobry pomysł, ale zepsuty przez “dialogi ze szkolnego wypracowania”. Przypominam, że opowiadanie pochodzi z roku 2015, więc sprzed pięciu lat. Mam nadzieję, że obecnie napisałbym rzecz lepiej.

Trzymajcie kciuki, by wszystko więc poszło dobrze, by rynek się nie załamał i by wydawcy mieli pieniądze na drukowanie nowych książek 😀

EDYCJA: poprawiłem kilka największych baboli w tym wpisie; zastanawiałem się, czy nie usunąć i nie napisać od nowa, ale niech tam – zostawię ten wpis w takiej postaci, w jakiej jest, aby był świadectwem jak źle wpływa na mnie brak snu.