Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

To kolejny numer z moich wakacyjnych zakupów w roku 2020. Przeglądając go zacząłem się zastanawiać, jak długo powinienem ciągnąć ten cykl. Do lat dziewięćdziesiątych? Do czasu, gdy przestałem regularnie kupować Fantastykę? Nie wiem. Na razie czytam ten numer i piszę tę recenzję, z dużym wyprzedzeniem – zaczynam w październiku, a ukaże się ona dopiero w grudniu.

Na wewnętrznej okładce okrutny wojownik z nagą branką, a poniżej redakcja komentuje, że niestety, inflacja, trzeba będzie podnieść cenę do stu złotych. Później mamy wstępniak Hollanka o roli nauki oraz o tym, że pisarze science fiction nie uciekają od dydaktyzmu i to dobrze. W listach od czytelników zero dramy. A nie, pardon, jakiś czytelnik oburza się, że reakcja stchórzyła i nie daje wierszy, a poza tym – opowiadania za mało artystowskie. I jeszcze, że młodzi pisarze to partacze i nie mają odwagi do tworzenia poezji. Dziwni bywają ludzie…

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 2 (53) 1987”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Dzisiaj recenzuję kolejny numer z moich covidowych zakupów w wakacje 2020 roku. Okładka prezentuje się całkiem elegancko, chociaż papier wciąż jest daleki od tego, co prezentuje Fantastyka dzisiaj. Do tego egzemplarz niepomazany, żadnych adnotacji, aż przyjemnie wziąć do ręki. W środku niestety poprzedni właściciel wyrwał i nie włożył powieściowej wkładki z Billem, bohaterem galaktyki. Z punktu widzenia kolekcjonera mam więc rzecz bezwartościową, więc jeżeli kiedyś stracę pracę i nie zrobię kariery jako pisarz, ten numer w najlepszym razie starczy na pół bułeczki.

Hollanek zaczyna od dzielenia się przemyśleniami, które mu się nasunęły podczas pracy na międzynarodową encyklopedią fantastyki (przez małe “f”). Zastanawia się, dlaczego w PRL Fantastyka (przez duże “F”) ma sto pięćdziesiąt tysięcy nakładu, książki SF bywa tak samo, a we Włoszech piętnaście tysięcy to już jest bestseller – i to by mieć te piętnaście tysięcy, trzeba się namęczyć z marketingiem. Dochodzi do absurdalnego wniosku, że to wina genius loci, ducha miejsca, środkowej Europy, że tu niby niejako z urodzenia kochamy fantastykę. Do głowy mu nie przychodzi bardziej oczywiste wytłumaczenie, że jak tu ludzie mają nie kupować książek, gdy telewizja do bani, a rzeczywistość szara. No cóż, minęły dwie dekady i jakoś genus loci zniknęło. Piętnaście tysięcy to u nas też jest bestseller, a jak się sprzeda w trzech tysiącach, to już wydawcy się cieszą, że może nie będzie strat.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 7 (46) 1986”