Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Dzisiaj recenzuję kolejny numer z moich covidowych zakupów w wakacje 2020 roku. Okładka prezentuje się całkiem elegancko, chociaż papier wciąż jest daleki od tego, co prezentuje Fantastyka dzisiaj. Do tego egzemplarz niepomazany, żadnych adnotacji, aż przyjemnie wziąć do ręki. W środku niestety poprzedni właściciel wyrwał i nie włożył powieściowej wkładki z Billem, bohaterem galaktyki. Z punktu widzenia kolekcjonera mam więc rzecz bezwartościową, więc jeżeli kiedyś stracę pracę i nie zrobię kariery jako pisarz, ten numer w najlepszym razie starczy na pół bułeczki.

Hollanek zaczyna od dzielenia się przemyśleniami, które mu się nasunęły podczas pracy na międzynarodową encyklopedią fantastyki (przez małe “f”). Zastanawia się, dlaczego w PRL Fantastyka (przez duże “F”) ma sto pięćdziesiąt tysięcy nakładu, książki SF bywa tak samo, a we Włoszech piętnaście tysięcy to już jest bestseller – i to by mieć te piętnaście tysięcy, trzeba się namęczyć z marketingiem. Dochodzi do absurdalnego wniosku, że to wina genius loci, ducha miejsca, środkowej Europy, że tu niby niejako z urodzenia kochamy fantastykę. Do głowy mu nie przychodzi bardziej oczywiste wytłumaczenie, że jak tu ludzie mają nie kupować książek, gdy telewizja do bani, a rzeczywistość szara. No cóż, minęły dwie dekady i jakoś genus loci zniknęło. Piętnaście tysięcy to u nas też jest bestseller, a jak się sprzeda w trzech tysiącach, to już wydawcy się cieszą, że może nie będzie strat.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 7 (46) 1986”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Dawno już nie uzupełniałem kolekcji starych Fantastyk. Przy okazji kupowania zupełnie czegoś innego (czego efektem były recenzje Hyperiona Dana Simmonsa, Wspomnij Phlebasa Iaina Banksa oraz Wydziedziczonych z Okiem Czapli Le Guin) wpadło mi do głowy, by sprawdzić, po ile teraz Fantastyki chodzą. No więc sprawdziłem… zobaczyłem właśnie numer drugi (DRUGI!) za rozsądną cenę i uznałem – właściwie, czemu nie. Kosztowało mnie to złotych pięć i groszy pięćdziesiąt.

To znaczy, to nie do końca prawda. Owszem, ten jeden numer faktycznie wyniósł pięć pięćdziesiąt. Ale przecież, skoro kupiłem jedną rzecz, to bez sensu płacić za przesyłkę tylko tej jednej rzeczy, prawda? Zerknąłem, co tam jeszcze sprzedawca ma, dodałem do koszyka tutaj coś, tam coś i ostatecznie razem z dostawą całość wyniosła mnie 63,91 za szesnaście Fantastyk.

 

Continue reading “Fantastyk Dawnych Czar – Numer 2 (2) 1982”