Czytając zbiór opowiadań chińskiego pisarza – pierwszego laureata z Azji amerykańskiej nagrody Hugo (i chyba pierwszego w ogóle spoza anglosfery w trzech kategoriach, które sprawdziłem, oraz jednego z czworga w ogóle) – co chwilę się zastanawiałem, jak powinienem potem opisać swoje wrażenia. Że zbiór jest słaby? No, ale to nie byłaby do końca prawda. Niektóre z opowiadań wręcz pochłaniałem i to pomimo tego, że… gdzieś po głowie kołatała mi myśl, że czytam coś bardzo sprawnie napisanego, ale słabego. Kolega mówi mi, że nie powinienem oceniać tego zbioru zbyt surowo, bo raz – to zbiór z utworami debiutanckimi, a dwa – wchodzą w grę różnice kulturowe. No nie wiem. Owszem, niektóre z opowiadań są stare. Ale inne zostały napisane już po “Problemie trzech ciał”, za który Cixin Liu dostał Hugo.

Jeszcze jedna myśl nasuwała mi się co rusz przy każdym tytule. Stara, polska fantastyka. Taka z lat siedemdziesiątych. Na jednej z grup na facebooku ktoś określił opowiadania z klasycznej ery polskiej SF jako pisane  przez “inżynierów granatem oderwanych od komputerów”. To znaczy: że to były rzeczy z miałkimi bohaterami, literacko ledwo poprawnie, często drętwe, skupiające się w całości na pomyśle technicznym lub naukowej teorii. Zajdel do pewnego stopnia też taki był, ale tylko do pewnego stopnia: on wychodził poza ten schemat. Przede wszystkim: miał pióro znacznie lżejsze, jego stylu nie można by nazwać topornym, a bohaterzy posiadali zwykle jakieś cechy poza tytułami naukowymi.

Continue reading “Chiński Zajdel? Cixin Liu i “Wędrująca Ziemia” (recenzja)”