Jezus z Górnej Wildy

Okładka czasopisma "Imaginarium Wielkopolskie"

Ja pana skądś znam — wypalił nagle listonosz.

Nie, cholera, nie znasz, chciał odburknąć Pi-dżej. Zamiast tego przyodział twarz w miły uśmiech.

Nie sądzę — odparł.

Kiedy naprawdę — upierał się facet. — Bo widzi pan, wczoraj byłem u dentysty. Prywatnego, bo normalnie to za długo trwa… I tam w poczekalni mieli National Geographic.

Do widzenia — przerwał wynurzenia Pi-dżej, odbierając obwiniętą czarną folią paczuszkę.

W środku mieli artykuł o sklonowaniu Jezusa — zdążył dodać mężczyzna, zanim Pi-dżej zamknął mu drzwi przed nosem.

(Imaginarium Wielkopolskie 1/2022)

Rzecz napisałem początkowo w charakterze ćwiczenia literackiego, jako zwykłą wprawkę. Później wysłałem nawet do jakiegoś webzinu, ale odrzucili. Dopiero po latach, gdy Stowarzyszenia Novum ogłosiło nabór tekstów do antologii “Imaginarium Wielkopolskie” zajrzałem do szuflady, zobaczyłem ten tekst i uznałem, że może warto do niego wrócić. Mocno podszlifowałem, wysłałem… i zostało przyjęte.

Kilka osób pytało mnie, czy się nie boję kontrowersji związanych z tym opowiadaniem. Przyznam, że byłem tym zaskoczony. Moją intencją nie było wyśmiewanie, parodiowanie i tak dalej, ale studium pewnej reakcji i konkretnej postawy. Opis buntu wobec przeznaczenia i takie tam… Zdecydowanie pisząc nie miałem zamiaru być kontrowersyjny, chociaż obecnie faktycznie widzę, że niektórzy mogliby ten utwór odbierać inaczej. No cóż. Powiem, że przez pewien czas myślałem, że byłoby to ironią losu, gdyby pierwszy utwór wywołujący skandal byłby ten mogący być źle odebrany z prawej, czyli z mojej strony…

Recenzje? Niewiele, bo też nakład pismo ma niewielki. Na blogu “w pajęczej sieci” krótka opinia:

Na drugim miejscu ląduje “Jezus z Górnej Wildy” Radomira Darmiła. Ten tekst spokojnie może robić za prolog pełnoprawnej książki. Cholera, aż ją widzę oczami wyobraźni. Taki kryminał z elementami paranormalnymi i science fiction. (…) No sami powiedzcie czy to nie fenomenalny materiał na solidną książkę. Bo dla mnie tak, tylko wymaga dość sporo pracy. Jednak wierzę, że kiedyś autor tego opowiadania ja napisze. W końcu cuda się zdarzają 🙂