Fantastyczna Towarzyszka

Przestałam czuć palce na kierownicy; wizję rozorały zakłócenia, rozbijając kształty na miriady migotliwych puzzli — łapanych w rozmazane fotografie, więzionych na chwilę w poplątane stop-klatki. Mżawka zastygła w kurtynę srebrnych iskier, a spływające po przedniej szybie krople zamierały, by zaraz skoczyć kilka centymetrów w dół. Mój mózg nie radził sobie z zalewem informacji, z kakofonią poszarpanych dźwięków, z barwami porzucanymi przez rozedrgane przedmioty. Sekunda, tyle to trwało, na tyle straciłam koncentrację. Sekunda. Wystarczyło.

Za dużo o tym opowiadaniu jeszcze napisać nie chcę, bo wprawdzie wyszło w antologii pokonkursowej empik Go Short, ale chyba jeszcze mało osób przeczytało, a jestem ciekawy recenzji.

Opowiadanie zdobyło wyróżnienie w konkursie empikGO short za rok 2023. Na pewno będzie ebook, papier – raczej nie sądzę, ale kto tam wie.

Bardzo długo nie pisałem opowiadań i ciężko mi było wrócić do krótkiej formy. Zagryzałem zęby i przycinałem, wyrzucając kolejne akapity i zdania, byle się zmieścić w konkursowym ograniczeniu. Pod koniec byłem przekonany, że tak przycięta rzecz może okazać się kompletnie niezrozumiała – i rzeczywiście, trójce testowych czytelników wprawdzie opowiadanie się podobało, ale… tylko jedna czytelniczka zrozumiała, o czym ono jest. Pozostała dwójka dostrzegła tylko oczywistą warstwę “wierzchnią”, pomijając wszelkie wskazówki, że w opku dzieje się coś więcej.

Tak naprawdę nie lubię krótkiej formy. Zawsze traktowałem tworzenie opowiadań tylko jak ćwiczenie warsztatu i smutną konieczność do odbębnienia zanim się wezmę za powieści. Trudno opisać świat, bohaterów i jeszcze akcję w dwudziestu tysiącach znaków… podziwiam osoby, którym się to udaje. Dla mnie ideałem jest jakieś dwieście-trzysta tysięcy, a minimum by coś sensownego sklecić – to jakieś pięćdziesiąt-sześćdziesiąt. No, ale tutaj jednak jurorom się spodobało, więc może i spodoba się wam.

O czym jest opko tak naprawdę napiszę dopiero za jakiś czas.