Blog

W oczekiwaniu na premiery moich książek, Droga/Drogi Czytelniczko/Czytelniku, możesz tutaj poczytać:

Zerknąłem, czy są jakieś nowe opinie o  mojej ostatniej powieści i są… ale niezbyt mnie cieszą. Najpierw negatywna:

Bardzo przecietne. […]. Mamy tutaj bardzo dobry pomysl […] ale wykonanie kuleje. Poczatek jest dosyc chaotyczny i nie do konca wiadomo o co chodzi, a gdy juz poznajemy lore swiata to ksiazka staje sie przygodowka. […] Zakonczenie totalnie bez sensu, nie poznajemy motywu “wrogow”, nie wiemy czemu chcieli zrobic to co chcieli zrobic, […] praktycznie nic nie jest wyjasnione a szkoda bo chec poznania sekretow planety pozwolila mi dokonczyc to niewyszukane dzielo. […] Zmarnowany pomysl i potencjal.

Ojoj. No cóż, jak pisałem wcześniej – żadna z moich powieści do tej pory aż tak nie podzieliła bet, połowa była zachwycona, połowa radziła rzucić pisanie (no dobra, z tym trochę przesadzam). I tutaj też druga opinia jest lepsza:

Na początku był chaos. I to taki porządny, bez ani jednej chwili na złapanie oddechu. Przyznam szczerze, że ja, jako fanka mocnych startów, tak naprawdę odnalazłam się w tej powieści dopiero po około 100 stronach […] każdy z bohaterów ma w gruncie rzeczy dobre zamiary (a przynajmniej dobrze umotywowane) i jedynym problemem są środki, których (nad)używają do ich osiągnięcia. Naprawdę, kreacja tak różnorodnych i złożonych charakterów wypadła znakomicie. […]  tę powieść wyróżnia koncept – oryginalny i intrygujący, do końca trzymający w niepewności. Byłam niezwykle ciekawa rozwiązania tej tajemnicy, która uwięziła wielu w obcym świecie, a także tego, kto ostatecznie zatryumfuje.

Trzy lata temu zastanawiałem się nad tym, czy mam prawo do tytułu pisarza. Wątpliwości nie zniknęły i wciąż sądzę, że pisarzem jestem co najwyżej początkującym. Wtedy sądziłem, że w ciągu dwóch lat dobiję do pięciu wydanych powieści. Wydawało się to rozsądne, bo miałem wtedy podpisane umowy oraz ustnie dogadane wydanie drugiej części “Pożaru na pustkowiu” (lepszej w opinii bet od pierwszej), dwóch powieści które osobiście uważam za znacznie lepsze od wszystkich innych, które do dzisiaj wydałem (“Międzyświat” oraz “Tęcza za horyzontem”) i jednej, która w opinii mojego współautora jest bardzo dobra i lepsza niż “Pożar” (“Sztandary imperium”).

Dziesięć lat pisania. Efekty.. Dwie książki na papierze, jedna tylko w ebooku/audiobooku, parę opowiadań. Nie za dużo.

Ale znajomym pisarzom życzę wszystkiego najlepszego!

 

Dla tych, co nie lubią długich podsumowań, streszczenie: bywało lepiej.

Ci z Was, którzy czytali moje poprzednie podsumowania już wiedzą, że trudno mnie nazwać optymistą. Z postaci występujących w Kubusiu Puchatku najlepiej by chyba pasował do mnie Kłapouchy, nie z uwagi na owłosienie rzecz jasna, ale bo on jeden ma tam trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. A rzeczywistość, moi mili…

Rzeczywistość jest szara.

Continue reading “Podsumowanie roku 2023”

Jak co roku niżej macie tabelkę z wpisami, podzieloną na trzy kolumny: najbardziej popularne wpisy ogółem, najbardziej popularne z utworzonych w tym roku oraz najbardziej popularne po pominięciu pewnych kategorii stron. Jak zwykle, pomijam strony, które według mnie popularność zdobyły dzięki działalności botów, albo są generycznymi stronami typu “o mnie”, “blog” albo “najbardziej popularne wpisy”. W szczególności, po raz kolejny pominę wpis o Wojtku Siudmaku, bo chociaż część odwiedzających chyba to prawdziwi ludzie, to wcześniej uwzięły się na ten wpis boty i trudno mi teraz odróżnić, jaka część ruchu pochodzi od spamerów.

Continue reading “Najbardziej popularne wpisy roku 2023”

Końcówka roku, czas podsumowań. W tym roku nie będę dużo pisał, z różnych przyczyn. Na początek – bardzo uboga lista przeczytanych w tym roku pozycji. Tylko dwadzieścia trzy… Z czego znacząca większość w pierwszej połowie roku. Wcale nie jestem pewien, czy w przyszłym roku będzie lepiej… No cóż. Oto i tegoroczna lista:

  1. Marcin Podlewski “Głębia 4: Bezkres” – ostatni tom cyklu. Spore tomiszcze, taka tam rozrywkowa space opera. Ostatnie sto stron czy coś koło tego wprawdzie dobrze podsumowuje cykl, ale trochę mnie jednak rozczarowało, dlatego ogółem tę część Głębi oceniam niżej niż poprzednie. Cały cykl polecam.
  2. Ilona Wiśniewska “Migot. Z Krańca Grenlandii” – literatura podróżnicza. Zaledwie dwustustronicowy reportaż, ale wyrównuje się z ośmiuset stronami Głębi 😀 Autorka stara się zachować bezstronność, powstrzymuje się od ocen. Opowiada o trudnym życiu Inughuitów w wymierającej osadzie na Grenlandii. Nie żałuję lektury, chociaż ostatnie strony zaczynają się trochę rozmywać w niczym, jakby autorce zaczynało już brakować ochoty do pisania.
  3. Ander Izagirre “Potosí. Góra, która zjada ludzi” – w gruncie rzeczy zaangażowany, bardzo depresyjny reportaż o biedzie, biedzie upadlającej. O górnikach mrących na krzemicę, pracujących do utraty sił – i przepuszczających wszystkie pieniądze na alkohol, samochody i dziwki. Górnikach domagających się sprawiedliwości, wyzyskiwanych – i gwałcących czternastoletnie dziewczynki. Bardzo ponura rzecz.
  4. Terry Hayes “Pielgrzym” – tysiąc stron, ale łyka się szybko. Tajny agent, ultra wysoka stawka, na boku jakieś kryminalne zagadki – całość niby nie powinna zagrać, niby za dużo wątków, a jednak wszystko się pięknie zgrywa i wciąga. Proza sensacyjna, zwykle takiej nie czytam, ale na odskocznię świetnie się nadała.
  5. Stuart Turton “Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” – polecone. Bardzo fajne, nieco fantastyczne, dużo zagadek, wątków do śledzenia. Jedno, co mi się nie podoba, to że jest to przykład PSTzMCz. Napisałem opowiadanie oparte o bardzo podobny pomysł. Wysłałem w grudniu na konkurs, a powieść przeczytałem na początku lutego. No co, nie Spisek z Maszyną Czasu? No spisek! (Koleżanka mi się dziwi, mówi, że dla niej było napisane drętwo).
  6. Paweł Radziszewski “Pomiędzy” – taki utytłany w wiejskim błocie realizm magiczny, w którym wulgaryzmy mieszają się z poezją. Nie żałowałem lektury, niewiele brakowało, bym ją z czystym sumieniem mógł polecać. Niemniej za dużo było tak zgrzycików, potknięć, zakłóceń klimatu.
  7. Robert J. Szmidt “Łatwo być bogiem” – space opera, a właściwie… wstęp do space opery. Najbardziej dziwaczne wprowadzenie do cyklu o wojnie z obcymi, jakie w życiu czytałem. Przyjemne w lekturze, ale gdyby wydać jako jednostrzałowiec, nic by nie straciło (a może i zyskało).
  8. Robert J. Szmidt “Ucieczka z raju” – trzyma poziom pierwszej części. Całkiem w porzo.
  9. Robert J. Szmidt “Na krawędzi zagłady” – wciąż spoko. To znaczy – wiadomo, że nie ma co oczekiwać ambitnej literatury, ale to dobra porządna rozrywkowa SF z kilkoma bardzo fajnymi, a nawet nowatorskimi pomysłami.
  10. Robert J. Szmidt “Zwycięstwo albo śmierć” – no i dalej wciąż spoko, chociaż zakończenie… zaskoczyło mnie, ale nie jestem pewien, czy w przyjemny sposób.
  11. Robert J. Szmidt “Ostatnia misja Asgarda” – początek nawet fajny, ale potem…  No nie. Nie podobało mi się. Jak dla mnie bardzo słabe zakończenie cyklu.
  12. S. C. Gwynne “Imperium księżyca w pełni. Wzlot i upadek Komanczów.” – z polecajek. Ni to biografia Quanaha, ni to historia Komanczów. Jak ktoś lubi historię Indian – polecam. Jak ktoś jest przekonany, że Indianie zawsze byli szlachetni, honorowi i gdyby ich zostawiono w spokoju, żyliby sobie w pokoju ze wszystkimi – oj, polecam jeszcze bardziej.
  13. Robin Dunbar “Pchły, plotki a ewolucja języka” – fajne, ale z tendencją do naciągania.
  14. David Graeber, David Wengrove ” Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości” – jako wprowadzenie do ciekawych nowych odkryć w archeologii rewelacja. Pokazują też nowe perspektywy na historię, przekonująco argumentując, że nasi przodkowie eksperymentowali z różnymi systemami politycznymi. Ale mam wrażenie, że pasja publicystyczna przeważała często nad solidnością naukowców; autorzy czasami spekulują na jakiś temat, nawet dosyć wiarygodni, a potem te spekulacje traktują jako dowody.
  15. Ada Palmer, “Do błyskawicy podobne” Pierwszy tom cyklu. Doceniam światotworzenie, wielość rozróżnialnych bohaterów, filozofię, teologię, skomplikowaną fabułę… teoretycznie tam są wszystkie składniki które powinny dać w efekcie coś, co polubię i docenię. A męczyłem się czytając. Nie jest to rzecz zła, to porządna fantastyka – ale jakoś mi nie podeszła. A to na dodatek pierwszy tom, czyli musiałbym pewnie dokończyć cykl…
  16. Ada Palmer “Siedem kapitulacji” – Drugi tom cyklu. Jak komuś się podobał pierwszy tom, spodoba się i drugi, bo ma dokładnie te same wady i zalety. Mi się nie podobało i po trzeci tom nie sięgnę.
  17. Radek Rak “Puste niebo” – nie podobało się. Realizm magiczny i fanom tego gatunku pewnie podejdzie. Warsztatowo dobrze. Zakończenie mnie rozczarowało i miałem wrażenie czasami, że magiczny Lublin jest czasami magiczny trochę na siłę.
  18. Amanda Lee Koe “Ministerstwo moralnej paniki” – nic mi ten zbiór opowiadań nie zrobił, ale napisane jest ładnie. Obrazki z życia mieszkanek Singapuru (z wyjątkami), gdzie niespełniona miłość jest motywem przewodnim.
  19. Sōseki Natsume “Wrota” – Obyczajówka. Nuuuuuda bez zakończenia.
  20. Carlos María Dominguez “Dom z papieru” – niby też zakończenie troszkę rozczarowuje, niby też wydaje się niedomknięte – ale nadrabia formą i pomysłem. Chociaż to też obyczajówka, ale bardziej magiczna… Nowelka sto stron.
  21. Jakub Małecki “Dygot” – Nie całkiem rzeczywista wieś i nie całkiem, nie do końca rzeczywiści bohaterowie, ale realizmem magicznym bym tego nie nazwał. Powieść dobra i tym bardziej wkurzają fragmenty, w których mam wrażenie albo redakcja, albo autor odpuścili. Ogólnie polecam… jeżeli lubicie takie rzeczy.
  22. Remigiusz Mróz “Wotum nieufności” – polityczny thriller, w którym autor stara się przedstawić racje wszystkich stron. Po tej książce nie dziwię się, że Mróz jest popularny.
  23. Karl Ove Knausgård “Gwiazda Poranna” – wielka, dobrze napisana cegła, w której człowiek nie może doczekać się, jak autor powiąże wszystkie rozsypane wątki… po czym autorowi nudzi się pisanie i kończy po ośmiuset stronach.