Zerknąłem, czy są jakieś nowe opinie o  mojej ostatniej powieści i są… ale niezbyt mnie cieszą. Najpierw negatywna:

Bardzo przecietne. […]. Mamy tutaj bardzo dobry pomysl […] ale wykonanie kuleje. Poczatek jest dosyc chaotyczny i nie do konca wiadomo o co chodzi, a gdy juz poznajemy lore swiata to ksiazka staje sie przygodowka. […] Zakonczenie totalnie bez sensu, nie poznajemy motywu “wrogow”, nie wiemy czemu chcieli zrobic to co chcieli zrobic, […] praktycznie nic nie jest wyjasnione a szkoda bo chec poznania sekretow planety pozwolila mi dokonczyc to niewyszukane dzielo. […] Zmarnowany pomysl i potencjal.

Ojoj. No cóż, jak pisałem wcześniej – żadna z moich powieści do tej pory aż tak nie podzieliła bet, połowa była zachwycona, połowa radziła rzucić pisanie (no dobra, z tym trochę przesadzam). I tutaj też druga opinia jest lepsza:

Na początku był chaos. I to taki porządny, bez ani jednej chwili na złapanie oddechu. Przyznam szczerze, że ja, jako fanka mocnych startów, tak naprawdę odnalazłam się w tej powieści dopiero po około 100 stronach […] każdy z bohaterów ma w gruncie rzeczy dobre zamiary (a przynajmniej dobrze umotywowane) i jedynym problemem są środki, których (nad)używają do ich osiągnięcia. Naprawdę, kreacja tak różnorodnych i złożonych charakterów wypadła znakomicie. […]  tę powieść wyróżnia koncept – oryginalny i intrygujący, do końca trzymający w niepewności. Byłam niezwykle ciekawa rozwiązania tej tajemnicy, która uwięziła wielu w obcym świecie, a także tego, kto ostatecznie zatryumfuje.

Robert A. Mason z najstarszego polskiego webzinu Fahrenheit:

… pierwszy poważny zarzut do autora – opowieść od początku jest dynamiczna i wielowątkowa, podzielona na stosunkowo krótkie fragmenty splatające się ze sobą, przez co czytelnik ma prawo czuć się przez pierwsze kilkadziesiąt stron zdezorientowany. (…) Co jest mocną stroną powieści? Na pewno ciekawy świat. (…) Bardzo sprawnie autor rysuje też charaktery bohaterów. Są wewnętrznie spójni, znamy ich pobudki i cele, ale jednoczenie nie są czarno-biali. (…) Po początkowej dezorientacji, jeśli da się książce szansę, czyta się ją naprawdę bardzo przyjemnie jako science fiction akcji. Od początku do końca mamy do czynienia z wartką i sprawnie poprowadzoną fabułą, bez dłużyzn i „przegadanych” kawałków.

https://www.fahrenheit.net.pl/ksiazki/recenzje/fantastyczne/recenzja-sen-niespokojny-radomir-darmila/

okładka powieści juhani karila polowanie na małego szczupaka, na ekranie czytnika, na tle gałęzi morwyOd jakiegoś czasu co trafię na jakąś powieść, nawet taką polecaną, nawet taką z dobrymi recenzjami, to zawsze kończę ją z poczuciem mniejszego lub większego rozczarowania. Poniekąd jest to zrozumiałe: łatwiej o książki uniwersalnie odbierane jako złe, niż uniwersalnie uważane za znakomite. Dlatego, gdy przeczytałem dość entuzjastyczną recenzję na blogu se czytam, chociaż powieść fińskiego pisarza dołożyłem do priorytetowej kupki do przeczytania, to jednak nie oczekiwałem zbyt wiele – bo inna autorka polecana przez ten sam blog raczej nie podeszła mi pod gusta. Tutaj jednak “Polowanie na małego szczupaka” naprawdę okazało się tak dobre, jak czytałem.

W skrócie: to taki fiński realizm magiczny, przynajmniej dla mnie. Krytycy może by mnie zbesztali za niezrozumienie terminów i mieszanie definicji, ale krytyków mam w nosie. Mamy współczesną Laponię, a w niej – magiczne elementy, uznawane za absolutnie normalne przez wszystkie postaci – za wyjątkiem jednej policjantki przybyłej z zewnątrz.

Continue reading “Juhani Karila “Polowanie na małego szczupaka” (recenzja)”

Okładka powieści "Zadra" Krzysztofa Piskorskiego: coś jakby ruiny akweduktów lub kamiennych łuków. Za nimi elektryczny rozbłysk na jasnym niebie.Jak zwykle dla tych, co nie lubią za dużo czytać, krótkie streszczenie: podobało się. Ciekawy świat, ciekawa akcja. Nie wiem, na ile czasy napoleońskie są obecnie wyeksploatowane, bo – jak wspominałem już wielokrotnie – po mniej więcej dwa tysiące piątym czy też szóstym fantastykę czytałem od przypadku do przypadku. Dla mnie jednak była to nowość: wynalazek szybkostrzelnych kulomiotów opartych o wykorzystanie “energii próżni” – tajemniczego etheru – odwraca losy bitwy pod Lipskiem i ratuje cesarstwo Napoleona. Do tego zaś dochodzą bramy do innych, równoległych światów, magia oraz zombiaki. Całość bardzo smaczna.

Część z was pewnie poprzestanie na poprzednim akapicie, zwłaszcza, jeżeli wpadacie tutaj z google’a 🙂 Pozostałych zapraszam do lektury reszty opinii.

Continue reading “XIX-wieczna powieść fantasy z wieku 21szego, czyli “Zadra” Krzysztofa Piskorskiego”

Do napisania tej recenzji zabierałem się długo i to wcale nie z wrodzonego lenistwa (to znaczy, nie tylko z wrodzonego lenistwa). Musiałem najpierw ksiażkę Huberatha odłożyć, przespać się z myślami o niej, przemyśleć, dojrzeć do niej. Właściwie wciąż nie jestem pewien, czy jestem gotowy, by o niej cokolwiek opowiedzieć, cokolwiek dodać do tego, co znajdziecie na sieci, na tuzinie innych blogów. Może więc zacznę od samych wrażeń: Huberath, jak Le Guin, jest światotwórcą pierwszej klasy, mistrzem kreacji fantastycznych miejsc. Ma nieco mniejszy, ale tylko ciut-ciut mniejszy dryg do tworzenia ciekawych kultur. Tak, jak ona, lubi skupiać się na relacjach międzyludzkich i jak ona, potrafi interesująco pisać o wydarzeniach wydawałoby się z opisu mało interesujących. I tak jak ona, nie potrafi tworzyć wartkiej akcji.

A jeszcze krócej: czym jest “Vatran Auraio”? To tacy “Chłopi” w kosmosie. W scenerii jednak tak niezwykłej, tak odmiennej od wizji innych polskich oraz zagranicznych pisarzy, że trudno się oderwać od opisów co też chłopi teraz posadzą, kto z kim się prześpi i kto kogo nie lubi.

Continue reading “Światotwórca klasy DeLuxe, czyli Marek S. Huberath i “Vatran Auraio” (recenzja)”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Marcowy numer z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku jest ostatnią “starą” Fantastyką w mojej kolekcji. To znaczy, pismo kupowałem i dalej, regularnie do roku 1994, a okazjonalnie potem jeszcze i parę dalszych lat, ale to już były “nowe” Fantastyki, a więc ich recenzować – przynajmniej na razie – nie mam zamiaru. W przyszłości chciałbym kolekcję uzupełnić i wtedy, być może, pojawią się także nowe recenzje. Na razie jednak możecie spodziewać się dłuuugiej przerwy w środowym cyklu “Fantastyk dawnych czar”.

Ten numer przeczytałem zresztą dopiero trzy lata po wydaniu. Kupiłem go jako nastolatek w 1993 roku w ramach uzupełniania kolekcji. Pamiętam go zresztą znacznie słabiej niż inne, wcześniejsze. Na przykład – kompletnie zapomniałem, że w środku jest… Siudmak! Możliwe, że przeskakując wkładkę powieściową, Siudmaka po prostu nie zauważyłem.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 3 (90) 1990”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Trzy tysiące dziewięćset złotych. Tyle kosztowała Fantastyka w styczniu 1990 roku – przypomnę, że w styczniu 1989 cena czasopisma wynosiła złotych dwieście . Co za czasy – w rok skok blisko dwudziestokrotny, dokładnie: dziewiętnaście i pół raza. To jeszcze nie koniec inflacji, za rok cena podskoczy o następne osiemdziesiąt procent, do siedmiu tysięcy. Co za czasy – ledwo co z nich pamiętam, poza frustracją, że w rok znikają oszczędności całego życia.

Obecnie na allegro ten numer można dostać od pięciu do ośmiu złotych. To znaczy, nie w takim stanie, w jakim jest ten posiadany przeze mnie, tego mojego nikt by nie kupił.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 1 (88) 1990”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Numer październikowy z roku 1989 potraktowałem zupełnie nie po kolekcjonersku. Ostatnia strona dawnych Fantastyk, jak zapewne dobrze wiecie, czasami były przeznaczone do zszycia z wkładkami powieściowymi, jako ich okładka. I oczywiście tak właśnie zrobiłem tutaj: wyjąłem wkładkę, wyciąłem okładkę, spiąłem razem. W efekcie mój egzemplarz październikowej Fantastyki wygląda fatalnie, z latającym luzem frontem.

Sam zaś numer jest dobry, jak mało który. Jest świetny Ondřej Neff, jest znakomity Watson, jest całkiem spoko Wolfe – a chociaż opowiadanie Oramusa w dziale polskim nie jest jakoś wybitne, to też daje się czytać. Tak – spojrzałem tylko na spis treści i natychmiast przypomniałem sobie każdy utwór, i każdy  mógłbym wam streścić od razu, bez potrzeby ponownej lektury. Ale przeczytałem je wszystkie ponownie i tak. Dla własnej przyjemności. Bo warto.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 10 (85) 1989”

Czym właściwie jest fantastyka? Gdzie przebiega granica między alegorią, prozą głównonurtową, a naszym ukochanym gatunkiem? Wikipedia daje definicję mądrą i tak ogólnikową, że można pod nią podciągnąć wszystko: “Polega ona na kreowaniu świata przedstawionego, który w całości, lub w części różni się od rzeczywistości”. PWN podobnie: “twórczość literacka, filmowa lub inna przedstawiająca świat i wydarzenia nierealne”. Niby na pierwszy rzut oka jasne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Bo potem można wziąć pierwszy lepszy romans i powiedzieć: to fantastyka, panie. To nierealne, by arabski szejk z państwa, które na dodatek nie istnieje (“świat przedstawiony różni się w części od rzeczywistości”) zakochał się w pomywaczce z Pcimia.

Skąd ten przydługi wstęp? Bo dawno podjąłem decyzję, że na blogu będę przedstawiał tylko powieści fantastyczne właśnie. I teraz nie wiem, czy Czekając na barbarzyńców Johna Maxwella Coetzeego fantastyką jest, czy też nie?

Continue reading “John Maxwell Coatzee “Czekając na barbarzynców” (recenzja)”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Na okładce numeru sierpniowego Siudmak, czyli powinienem być zachwycony – ale akurat jest to jedna z tych grafik Siudmaka, które wydają mi się słabsze. W środku jest jeszcze parę (dosłownie) ilustracji jego autorstwa, całkiem przyjemnych, ale galeria, wbrew nadziejom po obejrzeniu okładki, zawiera dzieła nie Siudmaka, tylko Daniela Mroza (nie wiem czemu mechanicznie za każdym razem w pierwszej wersji pisałem: “Mrożka”).

Cena numeru, zgodnie z zapowiedziami, osiągnęła 450 starych złotych. To były czasy, co? Z miesiąca na miesiąc skok ceny o połowę. A to jeszcze nie koniec, hiperinflacja dopiero przed nami…

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 8 (83) 1989”