Muszę przyznać, że nie miałem pojęcia o tym, że audiobook jest przygotowywany. Można rzec, że wydawca przygotował mi niespodziankę 🙂

Audiobook “Świat bez świtu” dostępny w empikGo oraz w virtualo. Można posłuchać pierwszego rozdziału, czytanego przez Agatę Skórską. Prawie godzinka słuchania.

https://virtualo.pl/audiobook/swiat-bez-switu-i347025/

Bawiłem się trochę ostatnio gimpem, shotcutem oraz ocenaudio i przy okazji przyszło mi do głowy, że mogę je wykorzystać, by zrobić coś w rodzaju zajawki. Pełen zapału zabrałem się do roboty i zrobiłem.. coś. Wyszła mi totalna amatorszczyzna, coś, od czego profesjonalistom brzuchy pękają ze śmiechu i sam nie wiem, czy efekt zamiast zachęcać, nie będzie czytelników zniechęcać. Niemniej od dawna niczego na bloga nie wrzucałem, a żal mi zajawkę po prostu skasować.

Pokazałem paru osobom, w tym córce, i większość kręciła nosem. Że lektor za cicho, że za bardzo się staram, że słychać, że dźwiękowiec amator. Tak więc.. nie nastawiajcie się na zbyt wiele 😀

Aha, data pojawienia się ebooka (23 sierpnia) wstawiłem “na czuja”. Nie mam pojęcia tak naprawdę, kiedy powieść się ukaże, po prostu mam nadzieję, że już niedługo, a pierwszy zapewne pojawi się – jak zwykle w GC – ebook. Proszę nie traktować tego jako oficjalnej zapowiedzi!

UWAGA! Nagranie zawiera wulgaryzmy!

 

 

Książki dotarły z drukarni do wydawnictwa, wydawnictwo zaczęło wysyłać do tych, co kupili w przedsprzedaży. Co znaczy, że niedługo i do mnie powinny dotrzeć egzemplarze autorskie… co oznacza, że niedługo będę musiał zajrzeć do listy, komu obiecałem wysłać swoją powieść w podziękowaniu za pomoc przy jej poprawianiu (jej lub innych, wcześniejszych powieści).

Uff. Teraz tylko czekać na pierwsze recenzje. Mam nadzieję, że nie rozminę się z oczekiwaniami czytelników.

 

Opcja przedsprzedaży jest już dostępna na stronie wydawnictwa. Przy okazji można nabyć też parę innych książek, a wszystko w twardej oprawie i w promocyjnej cenie 😀 Minusem kupienia teraz jest konieczność czekania do połowy marca, zanim książki fizycznie wyjdą z drukarni. Plusem – w przedsprzedaży jest taniej i wydawca bywa, że dodaje jakieś drobiażdżki.

 

Radomir Darmiła “Świat bez świtu” (PRZEDSPRZEDAŻ)

A tutaj filmik promocyjny, teaser no 1

Mogę się już całkiem oficjalnie chwalić, że – o ile pandemia nie zdziesiątkuje wydawców i czytelników, o ile nie łupnie w Kraków asteroida, o ile spod ziemi nie wstanie armia zombie – jeszcze w tym roku pojawi się w wydawnictwie IX (nie “iks” tylko “dziewiątce”) moja debiutancka powieść pod roboczym tytułem “Między brzaskiem a świtem”. Ciekawostka: wcześniej napisana Tęcza za horyzontem oraz Pożar na pustkowiu pojawią się dopiero w roku przyszłym (i to jak dobrze pójdzie), tak więc do czytelników jako pierwsza trafi moja trzecia (a nawet, licząc pewien wybryk, czwarta) powieść.

Wpis będzie trochę chaotyczny, bo jestem dzisiaj nieco śnięty. Wczoraj studenci wysłali mi kod do debugowania, koło północy znalazłem im błąd, a potem już nie mogłem zasnąć. Jednym słowem, mam za sobą bezsenną noc i to się zdecydowanie odbija na jakości tego, jak piszę i mówię. Co śmieszniejsze, studentom potem wystawię za ten projekt ocenę. Po części więc na koniec będę oceniał sam siebie, hehe.

Wracając jednak do tematu, czyli do wydawniczych wieści. Dzisiaj odbyłem dwie rozmowy telefoniczne i mogę zakomunikować, co następuje:

(1) Twarde SF “Tęcza za horyzontem” oraz fantastyczny “Pożar na pustkowiu” (nazwa może ulec zmianie) ukażą się w przyszłym roku w wydawnictwie Genius Creations; dostałem pozwolenie, by się chwalić, więc się chwalę 😀 Kiedy dokładnie – nie wiadomo, to zależy od sytuacji na rynku.

(2) Miękkie fantasy, podobające się tym, którym się nie podobała “Tęcza”, pod roboczym tytułem “Między brzaskiem a świtem” też znalazło wydawcę, ale nie wiem, czy mogę już podać jego nazwę. Wydawnictwo jest niewielkie, ale prężne i szybko się rozwija, a zadebiutuję tam u boku pisarzy dość znanych. Jak dobrze pójdzie, powieść może ukaże się nawet już w tym roku!

(3) Powieść fantastyczna wchodząca bardziej w SF niż fantasy pod roboczym tytułem “Międzyświat” leży u betaczytelników i betaczytelniczek, czekam na opinie, a potem zacznę poprawki. Sądzę, że do września powinienem się wyrobić z wersją nadającą się do pokazania światu. Myślę, że wyślę najpierw temu samemu wydawcy, który wyda “Między brzaskiem a świtem”.

(4) Zacząłem planować kolejne fantasy, ale w sumie skreśliłem 90% projektu i zacząłem od nowa. Zacznę pisać może jeszcze w czerwcu, więc powinienem skończyć surówkę do końca roku, a wersję gotową dla wydawców pewnie do czerwca przyszłego roku.

(5) “Przynoszę wam pokój” na razie zbiera mieszane recenzje – znacznie słabsze niż moich beta czytaczy. Najlepsza recenzja, to że jest to “ok czytadło SF”, a najgorsza, że bardzo dobry pomysł, ale zepsuty przez “dialogi ze szkolnego wypracowania”. Przypominam, że opowiadanie pochodzi z roku 2015, więc sprzed pięciu lat. Mam nadzieję, że obecnie napisałbym rzecz lepiej.

Trzymajcie kciuki, by wszystko więc poszło dobrze, by rynek się nie załamał i by wydawcy mieli pieniądze na drukowanie nowych książek 😀

EDYCJA: poprawiłem kilka największych baboli w tym wpisie; zastanawiałem się, czy nie usunąć i nie napisać od nowa, ale niech tam – zostawię ten wpis w takiej postaci, w jakiej jest, aby był świadectwem jak źle wpływa na mnie brak snu.

Dawno już nie piszę nowych opowiadań – obecnie staram się stworzyć powieść. “Przynoszę wam pokój” pochodzi z 2015 roku i długo leżał w poczekalni Nowej Fantastyki, zanim wreszcie wczoraj ukazał się w czerwcowym numerze. Nie wiem, czy dostanę egzemplarz autorski; redaktor napisał mi, że zobaczy, co da się zrobić, ale niczego nie gwarantuje. Na razie więc sam nie kupuję i czekam, przyjdzie ten autorski czy nie przyjdzie.

Historię opowiadania oraz nieco samozachwytów można przeczytać w odpowiednim wpisie w sekcji “Opowiadania na papierze”. Tutaj dodam tylko, że powieść Tęcza za horyzontem, która eksploatuje część motywów świata przedstawionego prawdopodobnie ukaże się w przyszłym roku. Dlaczego prawdopodobnie, a nie na pewno? No cóż, nie wiem, ile mogę napisać. Jestem człowiekiem wybitnie pozbawionym zdolności społecznych, nie umiem w dyplomację i nie mam pojęcia, co mogę napisać, a co nie; poza tym, wszystko może się jeszcze zdarzyć. Przy czym Tęcza to nie jest space opera i wykorzystuje tylko tło świata, by zapewnić bohaterom historię, a tak naprawdę jest o czymś zupełnie innym… ale sądzę, że fajniejszym/lepszym od tego opowiadania.

Samo opowiadanie jest mimo wszystko dość mało ambitne, eksploatuje motywy znane starym wygom, jednakże – skoro ukazało się w Nowej Fantastyce – najwidoczniej jednak udało mi się dodać coś od siebie. Osobiście uważam je za o niebo lepsze od Trzech do dwóch dla Nowogóry ale znacznie gorsze od Imago.

W planach na blogu – w ciągu dwóch tygodni pojawi się wywiad z Adamem Przechrztą (dołączy do wywiadów z Romkiem Pawlakiem, Witkiem Dworakowskim i Jonathanem Edelsteinem). Mam także obiecane wywiady z dwójką innych autorów fantastyki, jednakże nie jestem pewien, czy się za nie zabrać. Zastanawiałem się także, czy nie wrzucić fragmentów swojej nieszczęsnej pomyłki sprzed kilku lat, gdy uważałem siebie za genialnego, niezrozumianego autora :-D. Do końca miesiąca powinienem także więcej wiedzieć, co się dzieje z Między brzaskiem a świtem: jedno wydawnictwo się zainteresowało, ale nie podjęło ostatecznej decyzji. Mieli zadzwonić pod koniec uprzedniego tygodnia, nie zadzwonili, więc być może zrezygnowali. Drugie wydawnictwo poinformowało mnie, że wciąż myślą, czy są zainteresowani, czy też nie. Trzecie, które pytało mnie, czy rzecz jest aktualna, nie odpowiedziało na monity – rozumiem z tego, że nie są zainteresowani.