Matko jedyna, jak gorąco.

Upał wyciska z mózgu wszystkie myśli. Od pół miesiąca próbuję się zabrać za trzecią część “Pożaru na pustkowiu”. Oryginalnie chciałem napisać trylogię i dokładnie wiedziałem, co miało być w trzeciej części, ale podczas pisania wpadło mi do głowy mnóstwo pomysłów, inne wydały się bez sensu i w efekcie musiałem prawie całość wymyślać na nowo. Mam rozpisane tak z 2/3 powieści, ale brak mi pomysłu na zakończenie. Kusi, by zakończyć totalną apokalipsą, zabiciem całej ludzkości i tak dalej, ale może nie wszystkim by się to spodobało…

Continue reading “Upał na pustkowiu.”

No proszę. Nawet nie wiedziałem, że już udostępnili – najpierw miała się skończyć dystrybucja na papierze. Tak czy inaczej, jak ktoś jest ciekawy mojego króciutkiego opowiadanka, to można ściągnąć. Nic specjalnego, uprzedzam. Napisałem to początkowo jako wprawkę, potem trochę podszlifowałem zgodnie z sugestiami betaczytelników i wot, jest. Ponoć kontrowersyjne — hm, nie wiem. Nie planowałem jako kontrowersyjnego, chociaż teraz może faktycznie coś w tym jest.

Imaginarium Wielkopolskie 1.2022

Światotworzenie i projektowanie akcji następnej powieści jakoś mi nie szło, więc by się wczuć w świat postanowiłem najpierw machnąć opowiadanko. Cel – wrócić do pisania, wczuć się w klimat. A jak wyjdzie dobrze, to może nawet gdzieś to wysłać. No, ale pisanie też mi idzie jak po grudzie, za długa przerwa chyba… W każdym razie, z przyjemnością się oderwałem, by zerknąć, co mi przyniósł listonosz. A co przyniósł? O to:

Okładka czasopisma "Imaginarium Wielkopolskie"

Continue reading “Jestem w Imaginarium!”

Trochę to czasu zajęło, ale wreszcie jest. Wydawnictwo Genius Creations oficjalnie wydało właśnie ebooka mojej drugiej powieści, “Pożaru na pustkowiu: Droga do Kilumary”. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Niby to pierwszy tom, ale powieść została podzielona na dwa tomy tylko ze względów technicznych, pozostała część napisana, przyjęta i czeka tylko w kolejce do prac redakcyjnych.

Z przyczyn techniczno-prawnych w powieści nie ma mapki. Rzecz w tym, że rysując mapkę robiłem to tylko na własny użytek, i dlatego używałem gimpowych pędzli… nie zapisując sobie ich licencji. Większość chyba miała licencję “do użycia niekomercyjnego”, więc sami rozumiecie.

Continue reading ““Pożar na pustkowiu: droga do Kilumary” – premiera ebooka!”

Czasami warto dać jakiś wpis na blog tylko po to, by upewnić nielicznych czytelników, że autor żyje. Taką rolę właśnie pełni ten wpis: powiadomienia. Żyję (ale co to jest za życie). Niestety, nic więcej nie mam do dodania. Nie mam żadnych wieści, którymi mógłbym się podzielić. Mogę najwyżej powiedzieć to, co wiedzą już wszyscy: ceny prądu idą w górę, drukarnie podnoszą ceny, papier drożeje. Jednym to nie przeszkadza i twierdzą, że oni żadnych kłopotów nie dostrzegają, inni raczej w ponurych nastrojach opowiadają o przesuwanych premierach, boją się spadających nakładów w przyszłości i kolapsu branży. Znam się za mało i za mało mam znajomości w branży, za płytko w niej siedzę by orzec, kto ma rację. Pewnie racja jest gdzieś pośrodku, jak zwykle – ci najbardziej ponurzy nie mogą jej mieć, bo przecież widzę takich, których powieści się ukazują i widzę zapowiedzi nowości. Ci optymiści jednakże też przesadzają, bo ja wiem z kilku źródeł o tym, że galopada cen jednak ma wpływ na decyzje wydawnictw. Różnych wydawnictw.

Jaki to ma wpływ na szanse premiery moich następnych powieści, sami oceńcie. No cóż. Fajnie by było już mieć drugą książkę na koncie, ale nie ma się co obrażać na świat. Co gorsza, nic nie wskazuje na to, by miało być lepiej. Że prąd będzie droższy, to przecież wiecie. Że inflacja – wiadomo. Że niektóre drukarnie mogą pobankrutować – no to czytaliście na różnych stronach poświęconych gospodarce już pół roku temu. Można co najwyżej pomarzyć, że nagle będzie lepiej i wszystkie wstrzymane projekty zostaną odmrożone i pogalopują do przodu. Czego życzę sobie, kolegom i koleżankom piszącym oraz wszystkim czytelnikom.

To jest zapewne news z gatunku tych, na których nikt nie czeka. Chodzi o pierwszy tom dylogii Pożar na pustkowiu. Pisałem wcześniej, że zjawi się pewnie we wrześniu, może październiku – chociaż po cichu liczyłem na sierpień. Zresztą, gdy wrzuciłem na youtube amatorską zajawkę, to wstawiłem tam właśnie datę sierpniową. Niestety, z sierpniem nie wyszło. Do końca miałem nadzieję, że mimo wszystkich kłopotów, mimo wypadków losowych zwalających się na mnie i wydawnictwo, mimo zawirowań na rynku, problemów z papierem i tak dalej – że mimo całego bez mała świata sprzysięgającego się przeciwko mnie, moją drugą powieść jednak uda się wydać jeszcze w tym roku, nawet jeżeli tylko w postaci ebooka. Widzę jednak, że nie ma na to szans. Wiadomo, że premiery nie może być w grudniu, bo w grudniu dobrze idą tylko autorzy już znani oraz utwory tematyczne, świąteczne. Żeby udało się więc wypchnąć ebooka choćby w listopadzie, musiałbym dostać książkę po składzie najpóźniej właśnie teraz – no bo wiecie, zawsze coś się przegapi podczas redakcji i korekty. Gorzej, czasami coś może się zepsuć po składzie, trzeba więc tekst uważnie przejrzeć, odesłać, wprowadzić poprawki… No nie ma siły, tydzień czasu minimum, a gdzie miejsce na poślizgi, na przygotowanie premiery? Tymczasem skrzynka pocztowa pusta, a skądinąd wiem, że graficzka jeszcze nie ma okładki.

Jednym słowem – Pożar na pustkowiu trafi do księgarni dopiero w roku przyszłym. Tym razem nie będę nawet próbował spekulować, kiedy. No cóż, czekałem prawie pięć lat, poczekam jeszcze te parę miesięcy.

Oznacza to zarazem, że oprócz tradycyjnych podsumować pod koniec grudnia, przez dłuższy czas raczej nic nowego na stronę nie będę wstawiał.

Poprzednio mogłem referować tylko pogłoski i plotki. Teraz mogę podać prawie, że oficjalnie: tak, jest źle. Faktycznie są braki z papierem i faktycznie przekładają się na opóźnienia. A konkretnie, moja druga powieść, która czeka na wydanie w Genius Creations, niemal na pewno w tym roku nie ukaże się w postaci papierowej. Co więcej, to samo może się tyczyć innych powieści, nie mojego autorstwa, wcześniej zapowiadanych na ten jeszcze rok. Piszę “niemal” na pewno, a nie “z pewnością” tylko dlatego, bo doświadczenie uczy, że zawsze może zdarzyć się coś niespodziewanego.

Na szczęście wciąż istnieje szansa na ebooka, a może nawet na audiobooka. Niczego nie mogę obiecać, niewiele zależy ode mnie, ale tutaj prawdopodobieństwo ukazania się “Pożaru na pustkowiu” jeszcze w listopadzie jest zdecydowanie większe od zera. W tej chwili trwają (już jakiś czas) prace nad okładką. Przy czym – jeżeli listopad jednak nie wypali, to wtedy nie ma co liczyć na grudzień.

 

Muszę przyznać, że nie miałem pojęcia o tym, że audiobook jest przygotowywany. Można rzec, że wydawca przygotował mi niespodziankę 🙂

Audiobook “Świat bez świtu” dostępny w empikGo oraz w virtualo. Można posłuchać pierwszego rozdziału, czytanego przez Agatę Skórską. Prawie godzinka słuchania.

https://virtualo.pl/audiobook/swiat-bez-switu-i347025/