Matko jedyna, jak gorąco.

Upał wyciska z mózgu wszystkie myśli. Od pół miesiąca próbuję się zabrać za trzecią część “Pożaru na pustkowiu”. Oryginalnie chciałem napisać trylogię i dokładnie wiedziałem, co miało być w trzeciej części, ale podczas pisania wpadło mi do głowy mnóstwo pomysłów, inne wydały się bez sensu i w efekcie musiałem prawie całość wymyślać na nowo. Mam rozpisane tak z 2/3 powieści, ale brak mi pomysłu na zakończenie. Kusi, by zakończyć totalną apokalipsą, zabiciem całej ludzkości i tak dalej, ale może nie wszystkim by się to spodobało…

Continue reading “Upał na pustkowiu.”

Przed rozpoczęciem nowego projektu najpierw napisałem krótką wprawkę. Po prostu – czasami podczas pisania dopiero wychodzi, które elementy świata do siebie pasują, a które nie; czasami bohaterowie zaczynają żyć dopiero, kiedy trochę z nimi poobcuję. Gdy skończyłem, pomyślałem – a może by tak tę wprawkę nieco podszflifować, pozmieniać i na jej podstawie zrobić opowiadanie? Tak też zrobiłem. Posłałem efekt do testów grupie czytelników i czytelniczek. Mam już opinię od większości i po ich lekturze pozostało uznać, że pomysł się nie udał. Dwie osoby zdecydowanie na “nie”, jedna na “tak, trzy na “OK, ale tylko jako rozdział powieści, jako samodzielny utwór nie ma szans się obronić”.

Z bólem serca opko trzeba więc wrzucić do szuflady.

Po prostu – niektórych rzeczy nie da się odratować, a człowiek aspirujący do miana pisarza musi nauczyć się zabijać płody swojego umysłu, gdy nie ma szansy, by wyrosło z nich coś dobrego.

Ale szkoda, naprawdę szkoda.

No proszę. Nawet nie wiedziałem, że już udostępnili – najpierw miała się skończyć dystrybucja na papierze. Tak czy inaczej, jak ktoś jest ciekawy mojego króciutkiego opowiadanka, to można ściągnąć. Nic specjalnego, uprzedzam. Napisałem to początkowo jako wprawkę, potem trochę podszlifowałem zgodnie z sugestiami betaczytelników i wot, jest. Ponoć kontrowersyjne — hm, nie wiem. Nie planowałem jako kontrowersyjnego, chociaż teraz może faktycznie coś w tym jest.

Imaginarium Wielkopolskie 1.2022

Światotworzenie i projektowanie akcji następnej powieści jakoś mi nie szło, więc by się wczuć w świat postanowiłem najpierw machnąć opowiadanko. Cel – wrócić do pisania, wczuć się w klimat. A jak wyjdzie dobrze, to może nawet gdzieś to wysłać. No, ale pisanie też mi idzie jak po grudzie, za długa przerwa chyba… W każdym razie, z przyjemnością się oderwałem, by zerknąć, co mi przyniósł listonosz. A co przyniósł? O to:

Okładka czasopisma "Imaginarium Wielkopolskie"

Continue reading “Jestem w Imaginarium!”

Od paru miesięcy próbuję się zabrać za pracę nad nową powieścią. Miałby to być melanż fantasy z SF, z przewagą tego pierwszego. Miałem wcześniej bardzo niejasne pomysły na temat niektórych elementów świata i dwójki bohaterów. Teraz usiadłem, zacząłem mazać po zeszycie, dopracowywać szczegóły i nagle wpadłem na coś absolutnie (dla mnie) zachwycającego. Coś, co od razu ustawiło mi bohaterów, wprowadziło konflikty i ustawiło bardzo (dla mnie) interesującą perspektywę. Teraz chodzę i się zachwycam nad tym, jaki jestem genialny :D. Do jutra pewnie mi przejdzie, ale jak na razie cieszę się jak małe dziecko. Ciekawe, czy rezultat potem okaże się równie interesujący dla czytelników 🙂

Oczywiście, tak serio, na pewno po jakimś czasie przyjdzie mi do głowy, gdzie już coś podobnego czytałem i czym się zasugerowałem. Już teraz odkryłem, że bohaterzy (teraz już trójka) trochę mogą powtarzać schemat z innej mojej powieści. Póki co jednak trwam w samozachwycie.

Bo musicie wiedzieć, że jest jedna rzecz, która (dla mnie) jest najlepszą częścią całego procesu tworzenia powieści. Dla mnie najlepszą, nie mogę mówić za innych pisarzy. Tą rzeczą jest właśnie światotworzenie. A największą frajdę sprawiają właśnie te chwile, kiedy świat dopiero powstaje, kiedy z mgły wyłaniają się niewyraźne zarysy i gdy nagle wszystko zaczyna wskakiwać na swoje miejsce.

mapa do powieści pożar na pustkowiu, region południowyPodczas wymyślania świata na potrzeby powieści “Pożar na pustkowiu” oczywiście, zgodnie z radą mistrzów  😉 , musiałem narysować też mapkę. Po drodze ją modyfikowałem, usuwałem niektóre obiekty nie pasujące do koncepcji i ostateczny efekt możecie podziwiać w tym wpisie. Ta część mapy przedstawia regiony południowe. W powieści się raczej nie znajdzie, bo nie pamiętam, jaka jest licencja używanych fontów i pędzli – na pewno były darmowe, ale być może, że tylko pod warunkiem, że efekty także będę dystrybuowane za darmo.

Może za jakiś czas dołożę mapę regionów środkowych i północnych.

Trochę to czasu zajęło, ale wreszcie jest. Wydawnictwo Genius Creations oficjalnie wydało właśnie ebooka mojej drugiej powieści, “Pożaru na pustkowiu: Droga do Kilumary”. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Niby to pierwszy tom, ale powieść została podzielona na dwa tomy tylko ze względów technicznych, pozostała część napisana, przyjęta i czeka tylko w kolejce do prac redakcyjnych.

Z przyczyn techniczno-prawnych w powieści nie ma mapki. Rzecz w tym, że rysując mapkę robiłem to tylko na własny użytek, i dlatego używałem gimpowych pędzli… nie zapisując sobie ich licencji. Większość chyba miała licencję “do użycia niekomercyjnego”, więc sami rozumiecie.

Continue reading ““Pożar na pustkowiu: droga do Kilumary” – premiera ebooka!”

Skończyłem nagrywać i obrabiać już wczoraj, ale wrzucam dopiero dzisiaj – bo siostra mi uświadomiła, że przecież dzisiaj Walentynki, więc opowiadanie jakby trochę nawet pasowało!

Niestety, najważniejszym wnioskiem z pracy nad nagraniem tego opowiadania jest : nie nadaję się na lektora. Słychać wyraźnie moją poznańską wymowę (“powiecze” zamiast “powietrze”, ile ja się namęczyłem, by to spróbować wyrugować, a i tak słychać), połykam miejscami końcówki oraz głoski… Ale uszu chyba aż tak bardzo nie rani. W każdym razie macie czego posłuchać. Półtorej godziny bajkowego nieco fantasy o zakochanym skrzacie.

Rzecz dla dorosłych, ale tworzona była z myślą o tym, bym mógł ją także czytać swoim dzieciom, więc nie ma wulgaryzmów, niemniej jeżeli jesteś rodzicem, najpierw przesłuchaj/przeczytaj nim puścisz swoim dzieciom, bo wiadomo – każdy ma nieco inną wrażliwość, a to nie jest bardzo radosne opowiadanie. Oryginał opublikowany w roku 2014 w magazynie Fahrenheit.