Podsumowanie pisarskie 2022

Z różnych przyczyn nie pisałem w tym roku zbyt wiele. Najpoważniejsza przyczyna jest prosta: trudno się skupić na pisaniu wiedząc o tym, że kilka poprzednich powieści tkwi w kolejkach wydawniczych. Niby umowy podpisane, niby terminy w umowach są, a w praktyce czekaj tatka latka. Sami rozumiecie – po raz kolejny inwestować pół roku życia lub więcej w projekt, który potem powędruje do szuflady mojej albo wydawcy?

Teoretycznie mam pomysł na jedną nową powieść. Na pewno powinienem napisać też drugą część “Snu niespokojnego”. Mógłbym dopisać trzeci tom “Pożaru”, chociaż to akurat niekonieczne.

Tymczasem: jeden utwór ukończony. Nawet posłałem go pod parę adresów, ale tym razem wybrałem może z jedną czwartą wydawców z listy. Nie sądzę, by ktoś to zechciał – nie dlatego, że rzecz zła (mi się podoba, betom raczej też). Po prostu – no wiecie, kryzys.

Tak czy inaczej, nastukałem ponad 439 tysięcy znaków powieści oraz dużo ponad 26 tysięcy znaków w jednym opowiadaniu. Razem – plus minus czterysta sześćdziesiąt sześć tysięcy znaków ze spacjami. Jak na cały rok, naprawdę niewiele.

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.