Podsumowanie czytelnicze roku 2022

Niby rok jeszcze trwa i niby coś jeszcze czytam, ale powolutku i raczej nie skończę do pierwszego stycznia. W tym roku głównie uzupełniałem zaległości z fantastyki i mniej sięgałem po pozycje spoza. Pod koniec tempo sporo mi siadło, ale i tak lista pozycji jest większa niż rok temu. Pięćdziesiąt osiem powieści.

  1. Maja Lidia Kossakowska “Ruda Sfora” – fajne. Faktycznie lepsze i to sporo od serii anielskiej, od której się odbiłem. Dojrzalsze, z bardziej interesującymi bohaterami i lepszym warsztatem
  2. Orhan Pamuk “Cevdet Bej i synowie” – ależ nuda. Obyczajówka, co się ciągnie i ciągnie i ciągnie. Strasznie długo to męczyłem.
  3. Romuald Pawlak “Lena w chmurach” – młodzieżówka. Dla bardzo młodej młodzieży.
  4. Marek Huberath “Miasta pod skałą” – miejscami bardzo dobre, porusza takie zagadnienia, które i mnie czasami dręczą – tylko, że Huberath patrzy z perspektywy religijnej. Miejscami jednak męczące.
  5. Terry Pratchett “Niewidoczni akademicy” – dobre, ale czasami odczuwałem tutaj zmęczenie stylem Pratchetta. Być może dlatego wydało mi się słabsze niż inne z cyklu “Świata Dysku”
  6. Feliks W. Kres “Strażniczka istnień” – dobra powieść z fatalnym zakończeniem, które wygląda, jakby autor obudził się w niedzielę rano na ciężkim kacu po sobotniej imprezie i z przerażeniem stwierdził, że to poniedziałku musi złożyć maszynopis w wydawnictwie.
  7. Nancy Kress “Hiszpańscy żebracy” – dobre! A biorąc pod uwagę, kiedy było to napisane, to może nawet bardzo dobre. Gdybym nie widział i nie czytał innych, ale później napisanych rzeczy poruszających podobne tematy, powieść ta wywarłaby pewnie na mnie większe wrażenie.
  8. Nancy Kress “Żebracy nie mają wyboru” – słabsze niż pierwsza część, ale wciąż dobre.
  9. P.D. James “Grzech pierworodny” – kryminał z mnóstwem postaci i skomplikowanymi relacjami między nimi. W końcówce jeden z policjantów wychodzi na straszną świnię, nie wiem, czy zgodnie z zamierzeniami autorki. Ogólnie kryminałów nie czytam, a tutaj – całkiem przyjemne.
  10. Ken Follett “Zabójcza pamięć” – takie tam sensacyjne czytadło. Wchodzi szybko i równie szybko się toto zapomina.
  11. Colin Forbes “Stacja nr 5” – takie sobie.
  12. Margaret Atwood “Opowieść podręcznej” – ii tam. Ani takie dobre, jak mi polecano, ani takie złe, jak się spodziewałem.
  13. James Patterson i Andrew Gross “Trzy oblicze zemsty” – czytadło. Coś jak hamburger.
  14. Jacek Piekara “Necrosis: Przebudzenie” – nawet dobre, ale w pewnej chwili Piekara się zorientował, że dał za mało seksu i przerażony natychmiast wprowadził bohaterkę-nimfomankę. Ech.
  15. Juhani Karila “Polowanie na małego szczupaka” – bardzo, bardzo dobre. Uch, jakie dobre. Taki fiński realizm magiczny. Końcówka troszeczkę rozczarowuje, ale tylko przez to, że ze strony na stronę jest coraz lepiej i człowiek nabiera apetytu na nie wiadomo co (recenzja).
  16. Iwan Bunin “Pamiętny bal” – zbiór opowiadań, w większości kończących się smutno albo wcale. Taki zestaw obrazków z życia bez puenty. Ledwo kilka czytalnych. Noblista, taka jego mać…
  17. Romuald Pawlak “Pusty ogród” – zbiór opowiadań znajomego. Niektóre bardzo dobre, inne powstały chyba tylko po to, by przedstawić wybrany element stworzonego świata.
  18. Magdalena Salik “Płomień” – bardzo dobre SF. Zawiera (niestety!) dużo takich elementów, o których sam chciałem kiedyś napisać. Przeczytałem ZANIM dostała kombo – nagrodę krytyków im. Żuławskiego i nagrodę fanów im. Zajdla. Ależ mnie zazdrość zżera! 😀
  19. Paweł Majka “Pokój światów” – fajna, rozrywkowa fantastyka.
  20. Haruki Murakami “Wszystkie boże dzieci tańczą” – krótki zbiorek opowiadań. Zestaw obrazków, zwykle bez satysfakcjonującej puenty. Czyta się to jednak o wiele lepiej niż “Pamiętny bal” Bunina – chociaż styl Murakami ma jednak czasami denerwujący. Raczej po to, by się podelektować językiem i malowanymi słowem obrazami, niż dla akcji.
  21. Paweł Majka “Człowiek obiecany” – nawet fajne. Taka rozrywkowa, porządnie napisana fantastyka. Bez zapędów na coś więcej. I dobrze.
  22. Gabriel Garcia Marquez, zbiorczo (bo to są noweletki i nieprzyzwoitością by było traktować je osobno jako powieści): “Szarańcza”, “Rzecz o mych smutnych dziwkach”, “Nikt nie pisze do pułkownika”. Fajne, niby o niczym, a czyta się lekko i przyjemnie.
  23. Tomasz Gnat “Braciszkowie niebożątka” – bardzo specyficzny styl. Historia dobrze napisana i dobrze poprowadzona, interesujący oraz rozpoznawalni bohaterzy, ale styl jest jak dla mnie miejscami przeładowany. Rozumiem jednak, dlaczego niektórym właśnie ten styl może wydawać się głównym atutem. Wywiad z autorem tutaj.
  24. Jesmyn Ward “Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie” – na początku myślałem ii tam, potem – może jednak będzie fajne, ale ostatecznie stwierdzam: iii tam. Dość ponury obraz życia amerykańskiej biedoty niszczonej przez system, obciążonej przeszłością, z lekko optymistycznym przesłaniem na koniec.
  25. Patryk Fijałkowski “Rankiem cisza” – bardzo, bardzo dobre. Nie rozumiem, dlaczego pan Fijałkowski nie jest bardziej znany. Obyczajówka, ale taka, jakby to ująć… magiczna.
  26. Jonathan Littell “Łaskawe” – na legimi 1289 stron. Ależ cegła. Ależ gęsty styl. Mnóstwo obrzydliwych scen, skatologii, fabularyzowanych esejów o moralności bez krztyny oryginalności. Ale jednak nie jest to zła książka – zła książka nie zostaje w głowie po przeczytaniu.
  27. Mishima Yukio (albo Yukio Mishima… nigdy nie wiem, które to imię, które to nazwisko i czy zapisać po europejsku, czy uszanować azjatycką tradycję) “Złota pagoda” – no dobra. Ostateczny dowód, że jestem człowiek prosty, bo nie pojmuję, czemu ludzie się zachwycają tą książką.
  28. Gabriel Garcia Marquez “Generał w labiryncie” – ostatnie chwile generała Bolivara. Hmmm. Nie ruszyło mnie.
  29. Marko Kloose “Pobór” – fajna rozrywka, nic ambitnego. Prosty język, czasami dość koślawy, ale łatwy w odbiorze.
  30. Paweł Majka “Jedyne. Ścieżki krwi” – coś jakby polski kower “Amberu” Zelaznego, całkiem w porządku.
  31. Marko Kloose “Ewakuacja” – jakość mniej więcej taka sama jak “Pobór”. Taki tam amerykański hamburger. I oczywiście pani naukowiec na jakimś zadupiu wpada na najbardziej oczywisty pomysł, który powinien być wykorzystany jako pierwszy, a który umknął wszystkim ludziom przez dobrych kilka lat wojny.
  32. Wojciech Chmielarz “Królowa głodu” – jedna z bohaterek czasami przypominała mi Blonnid. Fajne, nie wiem czemu na lubimyczytać nie ma wyższych ocen.
  33. Marko Kloose “Natarcie” – Styl i warsztat jak poprzednio, nawalanka jak poprzednio, ale wkurzały mnie niektóre elementy akcji bardzo naciągane zachowania i głupota prezentowana przez dowództwo.
  34. Marko Kloose “Łańcuch dowodzenia” – No może być. Zalety wszystkie jak poprzednio, to co mnie denerwowało, było poniekąd konsekwencją poprzednich tomów. Taki przeciętny, ale zjadliwy fastfood.
  35. Marko Kloose “W ogniu walki” – zaczyna mnie denerwować powtarzalność niektórych sytuacji. Piąty tom cyklu i to czuć.
  36. Marko Kloose “Punkt uderzenia” – szósty tom cyklu. Enough said.
  37. Marko Kloose “Reguły wojny” – siódmy tom. Coś nowego, ale mam wrażenie, że jakość tłumaczenia się pogorszyła.
  38. Dymitr Glukhovsky “Metro 2033” – dobre czytadło, ale po opiniach znajomych spodziewałem się czegoś znacznie, znacznie lepszego.
  39. Dymitr Glukhovsky “Metro 2034” – bardzo dobre czytadło. Warsztatowo tak samo, ale ogólne wrażenie pozytywniejsze niż pierwsza część.
  40. Dymitr Głuchowski (czyli Glukhovsky) “Metro 2035” – bardzo dobre czytadło. Mniej komiksowe niż poprzednie części i chyba jakby dojrzalsze, chociaż równoważy to pewne niedbalstwo i chaos w niektórych fragmentach.
  41. Andriej Djakow “Do światła” – tekst z uniwersum Metra 2033. Trochę przegięte miejscami. Przeciętne czytadło. Nic mi nie zrobiło, ale w odbiorze przyjemne. Fani uniwersum podejrzewam, że byliby zachwyceni.
  42. Andriej Djakow “W mrok” – druga część trylogii. Czytadło. Uwagi jak wyżej. Dodam, że miałem nieodparte wrażenie, że autor był fanem Fallouta.
  43. Andriej Djakow “Za horyzont” – trzecia część trylogii. Jak myślicie, czytadło? No pewnie, że czytadło. Trochę czułem tutaj znużenie zarówno konwencją, jak i stylem autora. Na kontynuację znajomości z uniwersum Metra 2033 na razie nie mam ochoty.
  44. James Matheson “Jestem legendą” – muszę powiedzieć, że spodziewałem się czegoś innego. Nie wiem też, czy można to liczyć jako całą powieść, bo całość ma raptem 200 stron (tak, tak, kiedyś powieści bywały krótsze). Powiedzmy, że policzę jako jedną tę oraz  “Piekielny dom” tego samego autora (fajny horror, taki retro 🙂 ). Z drugiej strony – to pochodzi z wydania, w którym w jednym tysiącstronicowym tomie zawarto trzy powieści i zbiór opowiadań.
  45. James Matheson “Niesamowicie kurczący się człowiek” – Dziwne, że ma to tak słabe opinie na LC. Opowieść, w której fantastyka jest pretekstem do studium psychologiczne. Może osoby nastawiające się na horror lub SF poczuły się zawiedzione rozważaniami o tym, co oznacza bycie mężczyzną. I znowu – to minipowieść, zawarta w tym samym tomiszczu, co “Jestem legendą”. Gdyby jednak doliczyć opowiadania z tego zbioru, spokojnie można chyba liczyć jako jedną powieść, nie? Opowiadania różnej jakości. Dwa z nich wcześniej widziałem sfilmowane (“Pojedynek” i to z “Twilight Zone”, nie pamiętam tytułu).
  46. Daniel Keyes “Kwiaty dla Algernona” – klasyka fantastyki. Polecano mi jako bardzo dobrą i faktycznie jest bardzo dobra. Ostrzeżenie: to nie jest fantastyka rozrywkowa. To przykład fantastycznej Literatury przez duże “L”.
  47. Peter Heller “Gwiazdozbiór Psa” – bardzo mieszane uczucia. Stylizowane na pisane przez faceta nie umiejącego za bardzo w interpunkcję, szarpane… Efekt do mnie nie przemawia. Treść zresztą miejscami też nie. Nie rozumiem, dlaczego niby ten świat się _aż tak_ zbrutalizował.
  48. Robert J. Schmidt “Apokalipsa według Pana Jana” – takie czytadło trochę dla pokrzepienia serc… Nie wiem, czy polecałbym.
  49. Bartek Biedrzycki “Zimne światło gwiazd” –  prl-owskie “For all mankind”. Nie polecam.
  50. Alastair Reynolds “Przestrzeń objawienia” – powieść bardzo dobra, ale tłumaczenie miejscami fatalne.
  51. Alastair Reynolds “Arka odkupienia” – dobra powieść, język jednak miejscami zbyt gęsty, a motyw poszukiwania odkupienia miejscami odczuwałem jak wciskany na siłę.
  52. John M. Ford “Czekanie na smoka” – światotworzenie OK, ale zacząłem się gubić w postaciach, intrygach, ich motywacjach itd. W pewnej chwili przestałem się przejmować losami bohaterów i do końca dobrnąłem z trudem.
  53. Peter H. Hamilton “Otchłań bez snów” – bardzo dobra ze zgrzytami. Miejscami mnie denerwował główny bohater i niesamowite możliwości, którymi dysponował. Na samym początku trudno też było się przyzwyczaić do stylu i miałem miejscami wrażenie, że dużo w tekście nautykano technożargonu.
  54. Peter H. Hamilton “Noc bez gwiazd” – uwagi jak poprzednio. Dobrze napisane, wartka akcja, ale ostatecznie mamy bandę supermenów z supertechnologią, którym wiadomo, że nic złego się nie przydarzy.
  55. Marcin Podlewski “Głębia 1. Skokowiec” – bardzo fajne czytadło, świetnie się czyta, nie rozumiem dlaczego niektórym się nie podoba. Porządna rzemieślnicza robota bardzo wysokiej jakości.
  56. Marcin Podlewski “Głębia 2. Powrót” – trzyma poziom pierwszej części. No, wiadomo, Nike za to Podlewski by nie dostał, bo to proza czysto rozrywkowa. Ale w kategorii bawienia czytelnika wypada wysoko. Chyba że ktoś nie lubi space oper 🙂
  57. Marcin Podlewski “Głębia 3. Napór” – Dalej dobre, ale trochę miejscami zaczęło mnie męczyć. Miejscami – ogółem wciąż polecam (fanom space opery)
  58. Adrianna Filimonowicz “Taniec gór żywych” – Fantasy z bardzo mocną podbudową obyczajową i rozbudowaną psychologią postaci, osadzona w magicznych Tatrach.

2 thoughts on “Podsumowanie czytelnicze roku 2022

  1. Nancy Kress akurat też w tym roku przeczytałam i mnie zachwyciła.
    Pratcheta i wszystko co wyszło spod jego pióra wielbię i kropka.
    Orhan Pamuk… próbowałam, nie dałam rady przebrnąć.
    A Chmielarz ma niska ocenę, bo to “kryminalista”. Dotychczasowi wielbiciele się rozczarowali- nie tego oczekiwali. Wielbiciele fantastyki nie sięgali tłumnie, bo to pisarz od kryminałów. Według mnie zaskakująco dobre.

  2. Lubię czytać takie podsumowania czytelnicze z uczciwym komentarzem. Dzięki temu dostaję ostrzeżenia przed kiepskimi książkami 😉
    Nancy Kress – też lubiłem.
    Podlewskiego – czytałem 2 pierwsze tomy. Czekam na koniec sagi, żeby wrócić do czytania. Nie lubię przerywać w połowie.
    Marko Kloos – pełna zgoda. To hamburger. Do zjedzenia w biegu. Nie wiem, czy nie łamie Reguły Rożka, czyli czy przez jego lekturę nie wygładzają się fałdy na mózgu…
    Reynolds – zabierałem się kiedyś i mi umknęło. Dzięki, w takim razie wrócę do tematu.
    Świat Metro 2033 w wydaniu rosyjskim nigdy mi nie podszedł. Natomiast dobrze się bawiłem czytając wymysły Majki i Szmidta, którzy umieścili akcję w miastach, w których nie ma metra.
    Magdalena Salik “Płomień” – o. O. I po to się czyta takie zestawienia. Nie dość, że nagrodzone, to jeszcze dobre. Dzięki.

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.