Często na blogu (i nie tylko) prześmiewczo piszę o PSTzMCz (P… rzyjaznym Spisku Telepatów z Maszyną Czasu). Chodzi o sytuacje, w których człowiek wpada na jakiś pomysł i wkrótce potem odkrywa, że ktoś inny wpadł na identyczny lub podobny pomysł, tyle że lata wcześniej. Oczywiście jest to efekt tego, że naprawdę coraz trudniej jest wymyślić coś autentycznie nowego, co nie jest jedynie nadbudową nad już istniejącymi historiami. Przed Matrixem było sporo historii wykorzystujących podobne motywy, ale Wachowscy (wtedy jeszcze bracia) raczej nie kopiowali Skrzyni Profesora Corcorana Stanisława Lema, prawda? Bywa i tak, że podobieństwa są czysto pozorne, że może je dostrzegać tylko jedna osoba, zafiksowana akurat na jednym dziele. Jak ktoś przeczyta Władcę Pierścieni, to możliwe, że przez jakiś czas wszędzie będzie widział nawiązania do wędrówki Drużyny Pierścienia.

W moim przypadku dochodzi obsesyjna wręcz obawa, że nie potrafię wymyślić oryginalnych historii i wyszukiwanie czasami podobieństw wręcz na siłę. Podam teraz dwa przykłady: Rok temu napisałem powieść, Sen boga niespokojny.  Mniejsza z tym – są tam dwa poboczne dla głównej akcji motywy, które w gruncie rzeczy są spotykane powszechnie. Pierwsze, to kultura, w której to kobieta wybiera sobie, kogo kocha i z kim chce być, a mężczyzna nie ma za bardzo nic do gadania. Drugie, że kobieta darowuje wybrankowi pierścień z wyrytym napisem “na zawsze”. Nie ma w tym nic specjalnie oryginalnego, prawda?

Continue reading “Archetypy i telepaci”