Nie wszystko da się odratować.

Przed rozpoczęciem nowego projektu najpierw napisałem krótką wprawkę. Po prostu – czasami podczas pisania dopiero wychodzi, które elementy świata do siebie pasują, a które nie; czasami bohaterowie zaczynają żyć dopiero, kiedy trochę z nimi poobcuję. Gdy skończyłem, pomyślałem – a może by tak tę wprawkę nieco podszflifować, pozmieniać i na jej podstawie zrobić opowiadanie? Tak też zrobiłem. Posłałem efekt do testów grupie czytelników i czytelniczek. Mam już opinię od większości i po ich lekturze pozostało uznać, że pomysł się nie udał. Dwie osoby zdecydowanie na “nie”, jedna na “tak, trzy na “OK, ale tylko jako rozdział powieści, jako samodzielny utwór nie ma szans się obronić”.

Z bólem serca opko trzeba więc wrzucić do szuflady.

Po prostu – niektórych rzeczy nie da się odratować, a człowiek aspirujący do miana pisarza musi nauczyć się zabijać płody swojego umysłu, gdy nie ma szansy, by wyrosło z nich coś dobrego.

Ale szkoda, naprawdę szkoda.

3 thoughts on “Nie wszystko da się odratować.

  1. “człowiek aspirujący do miana pisarza musi nauczyć się zabijać płody swojego umysłu, gdy nie ma szansy, by wyrosło z nich coś dobrego.”

    Kto dzisiaj pisze książki? Pisarze czy recenzenci? I co znaczy “nie ma szans się obronić”?
    Dużej kasy z powieści wyszlifowanych nie ma więc w czym problem?
    Może stworzy Pan nowy nurt w literaturze s-f. 🙂

    1. Jest akie powiedzenie: jak ci jeden człowiek powie, żeś pijany, możesz go wyśmiać. Ale jak ci to powie piąty, to lepiej wrócić do domu i położyć się do łóżka. W tym wypadku jeżeli w podobnym tonie wypowiada się piątka czytelników/czek o naprawdę różnych gustach, to chyba należy jednak wziąć ich opinie pod uwagę.

Skomentuj człowiek aspirujący do miana komentatora Anuluj pisanie odpowiedzi



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.