Podsumowanie pisarskie 2021

Niestety, pod względem pisarskim ten rok okazał się mało płodny. Skończyłem pisać wspólnie z Witkiem jedną powieść, fantasy z wróżeczkami – wszyscy betaczytelnicy mi pisali, że na początku strasznie ich śmieszył ten pomysł i wydawał się wręcz infantylny, a potem wróżeczki wszyscy pokochali. Drugą zacząłem pisać, rozplanowałem, dotarłem do połowy i utknąłem na długie miesiące. Dopiero w grudniu udało mi się do niej wrócić i dopisać nowe strony i skończyłem dosłownie parę dni temu. Powieść ma pięćset siedem tysięcy znaków. Ile dodać  tego fantasy wróżkowego do łącznego “urobku”? Trudno określić, bo zostało w większości ukończone w 2020, a teraz tylko szlifowaliśmy, poprawialiśmy i tak dalej. Powiedzmy więc, że mniej więcej wyszło jakieś dwadzieścia-trzydzieści tysięcy ponad pół miliona znaków, czyli pi razy drzwi półtora tysiąca dziennie.

Straszne.

Co gorsza, pierwsza połowa 2022 może nie zostawić mi zbyt dużo czasu na pisanie, będę miał największą liczbę godzin dydaktycznych od wielu, wielu lat. Nie planuję więc zbyt wiele – mam pomysły na trzy powieści (jedną kontynuację, dwie oryginalne), z czego jeden pomysł nie wiem, czy jednak nie porzucić, bo widzę, że podobne rzeczy coraz częściej pojawiają się gdzie indziej i to, co wydawało mi się oryginalne, czytelnicy mogliby uznać za wtórne. Mimo wszystko spróbuję w 2022 nastukać więcej. Trzymajcie kciuki.

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.