Jak wiecie, przez pewien czas czytałem bardzo niewiele. Najpierw studia, potem praca, dzieci, setki artykułów do przestudiowania – czasu na rozrywki nie zostawało zbyt dużo. Ominęło mnie więc niemal wszystko, co pojawiło się po roku, mniej więcej, 2005. Nie znam Grzędowicza, Dukaja, dopiero niedawno przeczytałem “Vatran Auraio” Huberatha (wcześniej widziałem tylko jego opowiadania). Powiedziałem o tym na jednym blogu i tam polecono mi “Głodne słońce” Wojciecha Zembatego jako dobrą powieść, z którą warto się zapoznać w ramach nadganiania znajomości ze współczesną polską fantastyką. I, do diabła…

Mam wrażenie, że to kolejny przykład PSTzMCz (Przyjaznego Spisku Telepatów z Maszyną Czasu). A dotarłem dopiero do setnej strony!

Continue reading “Czyżby kolejny atak Przyjaznego Spisku Telepatów?”