Przyszło mi właśnie do głowy, że kompletnie, ale to kompletnie nie umiem w marketing. Skąd ta nagła konstatacja, zapytacie? Bo widzicie, nagle przypomniałem sobie, jak kiedyś chciałem coś wrzucić na bloga, poradziłem się kilku osób i ich reakcją było osłupienie. Gdy się otrząsnęli, prawie jednogłośnie powiedzieli, że nie mogę, nie wolno mi, absolutnie nie do pomyślenia jest, bym cokolwiek negatywnego pisał na temat swojej twórczości. Nie mogę pisać, że jestem z czegoś niezadowolony. Nie pisać, że coś bym poprawił. Jednym słowem, uśmiech na twarzy, byczo jest, alleluja i do przodu!

Co oznacza, że absolutnie nie powinienem cytować negatywnych recenzji, nawet jeżeli wcześniej zacytowałem dziesięć pozytywnych.

No dobrze, troszeczkę sparafrazowałem ich rady i troszeczkę je ubarwiłem, dla retorycznego efektu, ale takie mam mniej więcej odczucie po tamtej rozmowie. Optymistą bądź, pewnym siebie samochwałą. Dawaj tylko dobre wiadomości, zawsze bądź zdumiony, jak świetnie ci wyszła powieść, zachwycaj się stworzonymi przez siebie bohaterami. Albo, jeszcze lepiej, buzia na kłódkę i nie mów nic. Niech mówią inni.

Continue reading “O zmarłych i sobie tylko dobrze?”