W tamtym roku dowiedziałem się o #52bookchallenge i z ciekawości policzyłem, ile przeczytałem wtedy książek. Wyszło mi łącznie 33 książki (nie licząc swoich, hehe). W tym roku postanowiłem więc dobić do tych pięćdziesięciu dwóch. W połowie roku mogę z zadowoleniem zaraportować, że już przeczytałem trzydzieści trzy.

 

 

Tytuł wpisu nie ma sensu, bo i sam wpis tworzę tylko po to, by zamarkować jakieś oznaki życia. Czerwiec niestety to miesiąc dla mniej zawsze jeden z najcięższych w roku – w pracy sesja, zawsze do tego zwalają się jakieś zadania pilne do wykonania bo inaczej będą konsekwencje, no i jeszcze od niedawna ogród, który też trzeba ogarnąć. Efekt jest taki, jak widzicie – milczenie.

Żeby jednak nie było, że wpis jest o niczym, nieoficjalnie po raz kolejny powiem, że są naprawdę duże szanse na moją drugą powieść w tym roku (w Genius Creations). A oprócz tego docieram do półmetka zupełnie nowej powieści, rzecz jasna fantastycznej, jak się patrzy. W bardzo dziwnym kierunku zmierza ta powieść i jeszcze nie wiem, czy jej na to pozwolę, czy też batem zagonię do zagrody. Świat jest dość standardowy, z bramą otwartą do innego wymiaru – ale mam nadzieję, że dodałem tam od siebie sporo nowych elementów. Oczywiście, zawsze jest niebezpieczeństwo, że PSTzMCz* zaraz się zabierze do roboty 😀

* PSTzMCz: Przyjazny Spisek Telepatów z Maszyną Czasu. Kradną nam z głowy pomysłu i cofają się w czasie, by dekady wcześniej napisać powieści oparte o ukradzione nam pomysły.