Kolejna recenzja “Świata bez świtu”.

Czytając książkę czułam ten smród miast, te zepsucie wśród ludzi i kapłanów, ale równocześnie cała historią nie przytłacza i nie wywołuje ciężkiej depresji dzięki humorowi autora.

Do napisania tej recenzji zabierałem się długo i to wcale nie z wrodzonego lenistwa (to znaczy, nie tylko z wrodzonego lenistwa). Musiałem najpierw ksiażkę Huberatha odłożyć, przespać się z myślami o niej, przemyśleć, dojrzeć do niej. Właściwie wciąż nie jestem pewien, czy jestem gotowy, by o niej cokolwiek opowiedzieć, cokolwiek dodać do tego, co znajdziecie na sieci, na tuzinie innych blogów. Może więc zacznę od samych wrażeń: Huberath, jak Le Guin, jest światotwórcą pierwszej klasy, mistrzem kreacji fantastycznych miejsc. Ma nieco mniejszy, ale tylko ciut-ciut mniejszy dryg do tworzenia ciekawych kultur. Tak, jak ona, lubi skupiać się na relacjach międzyludzkich i jak ona, potrafi interesująco pisać o wydarzeniach wydawałoby się z opisu mało interesujących. I tak jak ona, nie potrafi tworzyć wartkiej akcji.

A jeszcze krócej: czym jest “Vatran Auraio”? To tacy “Chłopi” w kosmosie. W scenerii jednak tak niezwykłej, tak odmiennej od wizji innych polskich oraz zagranicznych pisarzy, że trudno się oderwać od opisów co też chłopi teraz posadzą, kto z kim się prześpi i kto kogo nie lubi.

Continue reading “Światotwórca klasy DeLuxe, czyli Marek S. Huberath i “Vatran Auraio” (recenzja)”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Marcowy numer z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku jest ostatnią “starą” Fantastyką w mojej kolekcji. To znaczy, pismo kupowałem i dalej, regularnie do roku 1994, a okazjonalnie potem jeszcze i parę dalszych lat, ale to już były “nowe” Fantastyki, a więc ich recenzować – przynajmniej na razie – nie mam zamiaru. W przyszłości chciałbym kolekcję uzupełnić i wtedy, być może, pojawią się także nowe recenzje. Na razie jednak możecie spodziewać się dłuuugiej przerwy w środowym cyklu “Fantastyk dawnych czar”.

Ten numer przeczytałem zresztą dopiero trzy lata po wydaniu. Kupiłem go jako nastolatek w 1993 roku w ramach uzupełniania kolekcji. Pamiętam go zresztą znacznie słabiej niż inne, wcześniejsze. Na przykład – kompletnie zapomniałem, że w środku jest… Siudmak! Możliwe, że przeskakując wkładkę powieściową, Siudmaka po prostu nie zauważyłem.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 3 (90) 1990”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Trzy tysiące dziewięćset złotych. Tyle kosztowała Fantastyka w styczniu 1990 roku – przypomnę, że w styczniu 1989 cena czasopisma wynosiła złotych dwieście . Co za czasy – w rok skok blisko dwudziestokrotny, dokładnie: dziewiętnaście i pół raza. To jeszcze nie koniec inflacji, za rok cena podskoczy o następne osiemdziesiąt procent, do siedmiu tysięcy. Co za czasy – ledwo co z nich pamiętam, poza frustracją, że w rok znikają oszczędności całego życia.

Obecnie na allegro ten numer można dostać od pięciu do ośmiu złotych. To znaczy, nie w takim stanie, w jakim jest ten posiadany przeze mnie, tego mojego nikt by nie kupił.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 1 (88) 1990”

Tym razem Małgorzata Gwara z magazynu “Biały kruk”:

Żałuję jedynie, że „Świat bez świtu” jest kompozycją zamkniętą i po przeczytaniu tej książki nie spodziewam się kontynuacji osadzonej w uniwersum. Może jednak pewnego dnia przyjdzie zaskoczenie, za co już zaczynam trzymać kciuki. Was tymczasem zachęcam do lektury – jeśli czujecie się zmęczeni szablonowym fantasy i szukacie urozmaicenia, z pewnością nie będziecie zawiedzeni.

Gdy odejdą bogowie – recenzja „Świata bez świtu”

Nie zauważyłem, że poprzednio linkowana przeze mnie recenzja pochodzi z serwisu nakanapie, gdzie można znaleźć też dwie inne recenzje:

Podsumowując, „Świat bez świtu” Radomira Darmiła to ciekawy utwór, który polecam do przeczytania na długie, relaksujące wieczory. Jest ona dla wszystkich czytelników lubiących fantastykę i przygody połączone z pewnego rodzaju mrocznym klimacikiem. (7/10)

https://nakanapie.pl/recenzje/w-poszukiwaniu-switu-swiat-bez-switu

„Świat bez świtu” jest pozycją godną polecenia. Książkę czyta się bardzo szybko i płynnie. Akcja jest nieprzewidywalna i trzyma w napięciu. Cała historia ma sens, tworzy logiczną całość. Decyzję podejmowane przez bohaterów są logiczne, mimo że wywołują czasem straszne i nieodwracalne konsekwencję. Postaci są dobrze wykreowane i zróżnicowane. (6/10)

https://nakanapie.pl/recenzje/wszechobecny-mrok-swiat-bez-switu

Oraz wcześniej już linkowana recenzja, wtedy z instagrama:

Myślę, że ta książka przypadnie do gustu wielu osobom. Ma w sobie elementy mroku, jak i sytuacje komiczne, dzięki czemu jest w stanie dotrzeć do wielu czytelników. (8/10)

https://nakanapie.pl/recenzje/im-wiekszy-wkolo-mrok-tym-jasniejszym-swieci-blask-swiat-bez-switu

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Numer październikowy z roku 1989 potraktowałem zupełnie nie po kolekcjonersku. Ostatnia strona dawnych Fantastyk, jak zapewne dobrze wiecie, czasami były przeznaczone do zszycia z wkładkami powieściowymi, jako ich okładka. I oczywiście tak właśnie zrobiłem tutaj: wyjąłem wkładkę, wyciąłem okładkę, spiąłem razem. W efekcie mój egzemplarz październikowej Fantastyki wygląda fatalnie, z latającym luzem frontem.

Sam zaś numer jest dobry, jak mało który. Jest świetny Ondřej Neff, jest znakomity Watson, jest całkiem spoko Wolfe – a chociaż opowiadanie Oramusa w dziale polskim nie jest jakoś wybitne, to też daje się czytać. Tak – spojrzałem tylko na spis treści i natychmiast przypomniałem sobie każdy utwór, i każdy  mógłbym wam streścić od razu, bez potrzeby ponownej lektury. Ale przeczytałem je wszystkie ponownie i tak. Dla własnej przyjemności. Bo warto.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 10 (85) 1989”