Zanim przystąpiłem do lektury, wiedziałem już, że zbiór opowiadań Cztery drogi ku przebaczeniu będzie reprezentował nurt “zaangażowany” w twórczości Mistrzyni. Pamiętam, że gdzieś przeczytałem, że Le Guin krytykowali jacyś feministyczni krytycy czy też krytyczki, że za mało ma kobiecych bohaterek w roli sprawczej. Pamiętam też, że ponoć ten zbiór miał poruszać ważkie, społeczne problemy. Powodowało to, że dość niechętnie podchodziłem do Czterech stron, niemalże jak pies do jeża. Obawiałem się, że otrzymam Le Guin w trybie kaznodziei. I rzeczywiście, mamy tutaj przykład Le Guin zaangażowanej, ale mimo wszystko autorka nie przekracza granicy dzielącej literaturę od agitki.

W dużym skrócie: dostajemy cztery opowiadania o różnej jakości (w moim wydaniu cztery; podobno później autorka dopisała piąte), których wspólną osią są społeczności zamieszkujące dwie planety, Yeow i Werel. W społecznościach tych mamy Właścicieli i niewolników, oraz ściśle patriarchalne spojrzenie na świat. Bohaterki i bohaterzy pozwalają nam spojrzeć na te społeczności z różnych perspektyw i w różnych miejscach. Ogólnie zbiór nie jest wybitny, ale jest solidnym, dobrym średniakiem, którego plusem jak zwykle u Le Guin są kreacje bohaterów i światotworzenie, a minusem szczątkowa akcja. Wiadomo jednak, że nie czyta się Le Guin dla wartkiej akcji.

Continue reading “Cztery drogi ku przebaczeniu, czyli Ursula Le Guin zaangażowana (recenzja)”