Że lubię Ursulę Le Guin, to wszyscy odwiedzający ten blog wiedzą od dawna. Że mimo podziwu dla jej talentu nie wszystkie dzieła autorstwa Mistrzyni mi podchodzą, też wszyscy wiedzą. Pozostaje więc pytanie: czy zbiór opowiadań “Cztery strony świata” należy do kategorii “ło matko, jakie to dobre” czy też “ii tam”. Nie będę was dręczył. Iii tam.

Mam wrażenie, że Mistrzyni po prostu słabo odnajduje się w krótkich opowiadaniach. Nie daje rady rozwinąć w nich skrzydeł. To są w większości krótkie obrazki, wyjęte z czegoś więcej; niektóre z nich bronią się tylko i wyłącznie  przez to, że stanowią fragment cyklu (Prawo imion, Królowa Zimy) lub uzupełniają jakąś powieść (Dzień przed rewolucją); te, które można traktować jako samodzielne (Pole widzenia), pozostawiły mnie, z paroma wyjątkami, raczej obojętnym.

W efekcie długo zastanawiałem się, czy w ogóle zabrać się do recenzji tego zbioru opowiadań. Ciężko zdawać relację z nudnej podróży i tak samo ciężko pisać o mdłej lekturze. To znaczy: to nie są złe opowiadania, w żadnym razie. Po prostu, oceniam je miarą Mistrzyni, która zawiesiła sobie poprzeczkę niesamowicie wysoko i dlatego, i tylko dlatego, większość zbioru mnie rozczarowała.

Continue reading ““Wszystkie Strony Świata” Ursuli Le Guin (recenzja)”