Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Majowy numer z 1989 roku wciąż kosztował tylko 300 złotych. Na okładce: zabawki. Bo zabawki są tematem Galerii, i dlatego też tym razem żadnych zdjęć z Galerii nie będzie. Sam Galeria pełna jest narzekania na przemoc i dziwienia się, że brutalne zabawki to dzieciom rodzice kupują, ale takich z golizną, to już nie.

W numerze także jedna bardzo duża niespodzianka – świetne opowiadanie całkowicie mi nieznanego autora. Ale o tym za chwilę. Gwoli tradycji, najpierw dwa zdania o wstępniaku Hollanka: marudzi o chęci Polaków bycia Europejczykami, gdy samej Europy w Europie coraz mniej. W Lądowaniu LXXV, czyli listach od czytelników, nic ciekawego. Lepszy papier proszę. Nauczycielska od polskiego nienawidzi fantastyki. Brakuje mi egzemplarzy pisma, proszę pomóżcie.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 5 (80) 1989”

Brawo dla Romka Pawlaka za nominację do nagród Nowej Fantastyki! Zapoznałem się z “Podarować niebo” jako beta-czytelnik, gdy Romek uważał jeszcze, że ta powieść nie ma szans na wydanie, że rynek nie chce tego typu fantastyki i gdy schował ją na długo do szuflady.

Sukces Romka cieszy go tym bardziej, że, jak sam mówi…

pisałem tę książkę nie pod rynek, tylko dla siebie, dokładnie taką, jaką chciałem napisać…

Gratulacje też dla wydawnictwa IX, bo oprócz “Podarować Niebo” także powieść Bartka Biedrzyckiego trafiła na listę nominowanych. Dwie nominacje z ich “stajni” na tak krótkiej liście… Mają nosa do fantastyki, prawda?  Może więc moja powieść też nie jest taka zła, skoro im się spodobała 😀

Książki dotarły z drukarni do wydawnictwa, wydawnictwo zaczęło wysyłać do tych, co kupili w przedsprzedaży. Co znaczy, że niedługo i do mnie powinny dotrzeć egzemplarze autorskie… co oznacza, że niedługo będę musiał zajrzeć do listy, komu obiecałem wysłać swoją powieść w podziękowaniu za pomoc przy jej poprawianiu (jej lub innych, wcześniejszych powieści).

Uff. Teraz tylko czekać na pierwsze recenzje. Mam nadzieję, że nie rozminę się z oczekiwaniami czytelników.

 

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Poprzednie recenzowane numery były raczej słabe: w lutowym 1989 był wprawdzie Sheckley, ale dość przeciętny, a reszty żal wspominać. Tak samo żal wspominać numer styczniowy, zaś w grudniowym 1988 był ledwo przyzwoity Neff i Jastrzębski. O ile pamiętam, marcowy nie był zły, ale numer marcowy gdzieś mi się zgubił, chociaż z całą pewnością miałem go w kolekcji. Niemniej, w kontraście do lutowego, styczniowego i grudniowego teraz wreszcie mamy dwa naprawdę świetne opowiadania: znakomitą Alice Sheldon (James Tiptree, Jr.) oraz Sheckleya w najwyższej formie. Do tego  porządna okładka i porządna Galeria: Chris Achilleos.

Do tego wszystkiego początek inflacji. Poprzedni numer kosztował 200 złotych, ten – już 300. A to dopiero początek. Jeszcze w 1989 dojdziemy z ceną do 1200 złotych, a 1991 otworzymy z ośmioma tysiącami.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 4 (79) 1989”

Zwykle recenzję tworzę z punktu widzenia czytelnika. Fana, odbiorcy, a nie twórcy. Na Miejsce początku Ursuli Le Guin spojrzę jednak nieco inaczej, jako zazdrosny debiutant, jak amator zawistny o warsztat niedościgłej Mistrzyni.

O powieści tej wspominało mi wcześniej dwóch czy też trzech znajomych, jako o jednej z lepszych spod jej rąk. Znajomi uprzedzali, że dzieło to jest inne, że bliżej mu do literatury obyczajowej, niż fantastycznej. Nieprawda. Miejsce początku jest fantastyczne, tyle, że ta fantastyka jest nieco obok, a nacisk położony jest nieco gdzie indziej – na wyjątkowo mało fantastycznych bohaterów.

I napiszę od razu: zgadzam się z opiniami ceniącymi tę powieść wysoko. Dla mnie to jeden z lepszych utworów pani Le Guin, a chociaż ja trochę czułem po lekturze niedosyt, zdecydowanie będę polecał Miejsce jako pozycję obowiązkową dla fanów Mistrzyni.

RECENZJA ZAWIERA PSUJE!!!

Continue reading “Ursula Le Guin i Miejsce Początku (recenzja)”

Od początku wiedziałem, na co liczyć,  wydawca zawsze mnie uczciwie uprzedzał, jak sprawa wygląda. Więcej, koledzy mówili, że obsuwy i opóźnienia to normalka, i trzeba się z góry nastawić, że wszystkie terminy są orientacyjne. I ostatecznie – co za różnica, kiedy dokładnie wstawię na półki debiutanckie egzemplarze książki. Tak więc – z punktu widzenia czysto… hm, powiedzmy: czysto rozumowego, czysto racjonalnego, naprawdę nie ma powodu, dla którego powinienem się tak niecierpliwić. Zresztą, jedna obsuwa była z mojej winy.

A mimo tego  i tak pierwszą moją myślą po przebudzeniu było: to dzisiaj!

No i wygląda, że jednak nie dzisiaj.

Damn.

Ciekawe, czy za rok też będę się tak ekscytował wydaniem powieści w Genius Creations.

(Drukarnia miała dostarczyć wydawnictwu książki 17tego. Może mają problemy kadrowe, jak niemal wszystkie znane mi firmy w Polsce.)

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Tematem przewodnim lutowego numeru z 1989 roku jest film Na srebrnym globie Żuławskiego. Mamy fragmenty scenariusza i zdjęcia z filmu. Decyzja umieszczenia zdjęć zamiast grafik wydaje mi się wcale nie tak kontrowersyjna, ponieważ kostiumy naprawdę były mocną stroną filmu Żuławskiego, a po wtóre: nie oszukujmy się, nie wszystkie okładki i Galerie starej Fantastyki dorównywały tym zdjęciom urodą i fantastycznością.

W środku klasycznie. Hollanek narzeka na hity z satelity. W listach od czytelników za to rodzynek: wydawnictwo oburza się za recenzję powieści Wiekiery (“Marsjanie są wśród nas”) twierdząc, że powieść jest dobra i basta, a Ziemkiewicz ją źle ocenił. Redakcja odpowiada, że RAZ nie może się ustosunkować, bo jest w wojsku, ale – choć redakcja przyznaje, że Ziemkiewicz napisał ostro, to zaraz w całości zgadza się z jego negatywną oceną gniota Wiekiery.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 2 (77) 1989”

Wielokrotnie powtarzam, że lubię prostą rozrywkę, prozę pozbawioną ambicji bycia Wielkim Dziełem, po prostu – książki, w których jeden facet leje drugiego po mordzie, a wszystkiemu kibicują ładne panienki. To nie znaczy, że lubię tylko taką prozę. Wielkie Dzieła też mogę przeczytać, czemu nie. Chciałem napisać tylko tyle, że nie wstydzę się przyznać do przyjemności czerpanej z lektury utworów mało skomplikowanych, byle dobrze napisanych.

I jestem teraz w kropce. Bo Ostatni zjazd przed Litwą teoretycznie pasuje do moich gustów, a jednak… A jednak stwierdzam, że dobry warsztat, szybka akcja to trochę za mało.

Dla tych, co nie lubią długich recenzji, szybka ocena: Ostatni zjazd przed Litwą to porządna, sprawnie napisana rozrywka bez głębszych myśli. To gry komputerowe i komiksy rozwinięte w opowiadania. Żadnych zaskoczeń, żadnych rozczarowań – solidny średniak.

Continue reading “X-Meni na cichym wzgórzu, czyli “Ostatni zjazd przed Litwą” Roberta J. Szmidta (recenzja)”

Na weryfikatorium, forum przeznaczonym dla osób pragnących poprawiać literacki warsztat, rozgorzała ostatnio po raz kolejny dyskusja o tym, kto może nazywać się pisarzem. Tym razem sprowokowałem ją ja, przyznając otwarcie, że za pisarza się nie uważam i sądzę, że jeszcze długo nie będę miał prawa do tego miana. Padły prośby o definicje, przy czym niektórzy uważali, że dyskusja jest bezprzedmiotowa, przytaczając opis z wikipedii:

pisarz pisze prozą powieści, nowele, opowiadania, biografie, monografie, pamiętniki; pisze utwory poetyckie i dramaty, przeznaczone do realizacji na scenie np. w teatrze, w radiu lub w telewizji

Słownik języka polskiego jest nawet bardziej lakoniczny:

1. osoba zajmująca się pisaniem utworów literackich; literat;

Można by rzec, że to sprawę rozstrzyga. Piszesz, czyli jesteś pisarzem. Znajomy autor z przekąsem podsumował to przewrotnym komentarzem:

Pisarz to ktoś, kto pisze, tak samo jak pszczelarz to ktoś, kto pszczeli.

Continue reading “Pisarz – to znaczy kto?”