Le Guin jest pisarką tej klasy, że nawet jej słabsze dzieła spokojnie wystają ponad przeciętność. Rozbestwiony znakomitymi “Darami” (recenzja) i bardzo dobrymi “Głosami” (recenzja) spodziewałem się, że “Moce” będą równie dobre. Nieco się zawiodłem. Gdybym jednak napisał, że to ostatnia część cyklu jest słaba, to jak miałbym nazywać 90% pozostałej fantastyki?

Zanim przejdę do właściwej recenzji, nieco wyjaśnień. Na okładce po lewej widzicie “Wracać wciąż do domu”, ponieważ “Moce” zostały wydane w jednym wielkim tomie z czterema innymi powieściami. Efektem jest ponad-tysiącstronicowa cegła w przyzwoitej cenie. Jak na razie jeszcze nie rozsypuje mi się w dłoniach, chociaż czyta się toto czasami niewygodnie, przez co już lekko naddarłem jedną stronę. Jak dotąd wyłapałem tylko jedną literówkę – biorąc pod uwagę rozmiar cegły, można rzec – jakość wydania więcej, jak bardzo dobra.

Continue reading ““Moce” Ursuli Le Guin, czyli, niespodzianka, niewolnictwo jest złe (recenzja)”