Ursula Le Guin “Głosy” – dobra kontynuacja bardzo dobrych “Darów” (recenzja)

“Głosy” kupiłem z winy jednego bardzo złego człowieka. Zdarzyło się bowiem, że dyskutowałem o powieściach na fejsbukowej grupie, nie pamiętam dokładnie o czym, i wspomniałem o “Darach” Ursuli Le Guin. Wyraziłem żal, że niestety jeszcze nie przetłumaczono drugiej części. Wówczas bardzo zły człowiek wtrącił się, że jak nie ma, jak jest. I zaraz dał odnośnik do księgarni, gdzie można kupić wspólne wydanie pięciu powieści  Le Guin (pod zbiorczym tytułem “Wracać wciąż do domu”, jak widzicie na okładce po lewej), w tym trzech właśnie z cyklu zapoczątkowanego “Darami”. Odpowiedziałem, że dopiero co wydałem dwie stówy na książki, a cena tej cegły wydaje mi się nieco zaporowa. Bardzo zły człowiek nie zrezygnował. Znalazł natychmiast miejsce, gdzie ta sama cegła kosztowała o wiele mniej.

No i skusił mnie, skusił mnie bardzo zły człowiek. Po prostu nie miałem wyjścia i musiałem zbiór nabyć. A przecież miałem już nic w roku 2020 nie kupować!

Żeby nie marnować dalej waszego czasu, od razu odpowiem na pytanie: czy rzecz dobra? Czy równie dobra jak “Dary”? A może lepsza? Tak, nie, nie. To jest Ursula Le Guin, więc jej bardzo rzadko zdarza się wypuścić coś, co by mi nie podeszło. Ale powieść nie zachwyciła mnie aż tak, jak pierwsza część cyklu.

Niemniej jednak powieść mi się podobała. Przede wszystkim, jak zwykle u starej Mistrzyni mamy pokaz wspaniałego światotwórstwa. Ansul, w którym dzieje się akcja, jest miastem żywym, interesującym, z bogatą historią. Autorka rzuca to tu, to tam jakiś nowy szczegół, wszystkie spójne, wszystkie pasujące do siebie i tworzące fascynujący obraz obcej, a jednak jakby znajomej i przede wszystkim wiarygodnej kultury. Po drugie, Mistrzyni jest tutaj bezstronna. Relacjonuje wszystko z punktu widzenia młodej bohaterki, patrzy jej oczami, ma jej – a nie swoje – uprzedzenia i wierzenia. Dodaje jednak kontrapunkty tu i tam, pokazując, że i w tych “złych” można znaleźć coś dobrego.

Trochę mnie drażniła miejscami pewna naiwność spojrzenia. To znaczy – mamy honorowych Aldów, wierzących w swoich bogów. I ci tak dbający o męski honor Aldowie… Hm, nie wiem, jak to napisać, by nie psuć przyjemności z lektury. Zakończenie po prostu wydaje mi się nieco zbyt optymistyczne. Nieco za bardzo bajkowe.

Le Guin daje pisze nam tutaj o wartości kompromisu, potępia radykalizm i zacietrzewienie. Złamane leczy złamane. Nie warto zasklepiać się w nienawiści, mówi mistrzyni, warto dostrzec we wrogach człowieka.

Z “Darami” powieść łączą dwie postacie ważne, ale jednak poboczne. Pojawiają się Gry i Orrec, tutaj już w pełni dojrzali. Sądząc z kilku szczegółów, musieli opuścić Wyżyny co najmniej osiemnaście lat temu – są więc tutaj w sile wieku, doświadczeni latami spędzonymi na wędrówkach. Orrec jest sławnym opowiadaczem historii, Gry – ma, jak pamiętamy, dar mówienia do zwierząt, więc opiekuje się półlwicą.

Magii jest niewiele. Brak magów rzucających zaklęcia, brak groźnych czarodziejów. Nawet tych niegroźnych brak – takiej widowiskowej magii jest jeszcze mniej, niż w “Darach”. Ale jednak to jest czarodziejski świat, gdzie wyczuwamy istnienie pierwotnych sił, przerażających, nawet jeżeli ludziom przyjaznych. Tak, nie spotkacie tutaj orków, jednorożców, żadnych smoków – nadnaturalne istnieje, ale jest gdzieś nawet nie z boku, tylko pod akcją.

Ostatnia rzecz – to Aldowie. Wyznawcy monoteizmu, pochodzący z pustyni… Hm. Kogoś mi to jakby przypomina. Kilka razy się zastanawiałem, czy gdyby powieść napisała nie Le Guin, tylko ktoś kojarzony raczej z prawicą, czy by nie zarzucono powieści islamofobii 😀 Ja wiem, absurdalne, ale o tylu absurdalnych rzeczach czytałem w tamtym roku, że naprawdę trudno mi było tę myśl wyrzucić z głowy.

No to co, czas na podsumowanie, tak? A więc, podsumowując: dobra powieść. Le Guin nie zawodzi. Jeżeli jesteście fanami Le Guin, nie potrzebujecie zachęty, by kupić i przeczytać. Jeżeli nie – kupcie, wypożyczcie, przeczytajcie… o ile nie oczekujecie, że w każdej fantasy muszą walczyć wielotysięczne armie i jeśli nie przeszkadza wam potoczysty, wolny sposób prowadzenia narracji. Ja zakupu nie żałowałem.

Spis wszystkich recenzji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *