Koniec roku, czas na podsumowania. W sobotę wrzuciłem coś o ruchu na blogu, teraz będzie coś bardziej “lajtowego” :D. Na jednej z fejsbukowych grup poświęconych fantastyce ktoś rzucił nazwę: “52 book challenge”. Ktoś inny wytłumaczył, że to takie wyzwanie, przeczytać w ciągu roku pięćdziesiąt dwie książki, jedną tygodniowo. Dodał z lekceważeniem coś o “normikach”, dla których jedna książka co tydzień to wyzwanie. Nie wiecie, co to “normiki”? Nie szkodzi. Nie przejmujcie się.

Przyszło mi wtedy do głowy policzyć, ile książek ja przeczytałem w roku 2020. Przejrzałem zakupy na allegro, dodałem te z legimi oraz jedną pożyczoną z biblioteki, o której żona mówiła: “przeczytaj, warto” (nie było warto). I wstyd, panie i panowie. Wstyd. Ile aspirujący pisarz przeczytał w roku 2020?

Trzydzieści trzy.

Continue reading “Liczba wstydu, czyli podsumowanie czytelnicze roku 2020”