Mój debiut się zbliża wielkimi krokami – właśnie wysłałem pani redaktor plik z pierwszą rundą zaakceptowanych poprawek (dziw, ile rzeczy wyłapuje profesjonalistka!). A tymczasem… Ja wciąż nie jestem pewien, jak powieść będzie się nazywać.

Na samym początku wybrałem tytuł, który wydał mi się znakomity, idealnie odzwierciedlający treść, świat i wszystko w ogóle. Wieczny zmierzch, ewentualnie Zmierzch bez końca 😀.

Może trudno w to uwierzyć, ale naprawdę przez dobrych kilka dni nie docierało do mnie, jakie będą oczywiste skojarzenia, chociaż o (nie)sławnej trylogii słyszałem, a nawet widziałem ekranizację pierwszej części. Ha! Wieczny zmierzch! Jakie chwytliwe! I jak na pewno nikomu się nie skojarzy z wampirami!

Continue reading “Dobry tytuł rzecz ważna – czyli na co zmienić “Między brzaskiem a świtem”?”