Od czasu do czasu dostaję napadów zakupowej gorączki. Przypomina mi się, że dawno nie zaglądałem do książek, albo że za mało znam Poważnej Literatury (tutaj spojler: nie, Łukin nie jest Poważnym Literatem). Tak było i tym razem: strzeliło mi do głowy, że pora się nieco odchamić i kupić coś poważniejszego. Wpadłem na allegro, wrzuciłem do koszyka Achebe, Conrada i jeszcze jakieś zagraniczne czytadła. W pewnej chwili opamiętałem się i stwierdziłem, że jak już kupuję, to dorzucę też coś z fantastyki. Wprawdzie w koszyku miałem już Samotność bogów Terakowskiej (recenzja), ale sądziłem, że to jakaś obyczajówka, bo sprzedawca miał ją w kategorii “Literatura”, a nie “Fantastyka”. W ramach zapoznawania się z osiągnięciami rosyjskiej SF kupiłem Łukjanienkę, ale okazało się, że drugą część cyklu, więc jeszcze czeka na półce. A już całkiem na końcu, tuż zanim kliknąłem “zapłać”, pod wpływem impulsu dodałem “Purpurową aurę protopartorga” Jewgienija Łukina. Osiem złotych,niedużo, to czemu by nie kupić, prawda?

Na tzw “blurbie” zachęta, że to gorzka, ale nasycona humorem ostra satyra polityczna. I jeszcze, że pełna obserwacji z codziennego życia i, uwaga, “głębokiej, życiowej mądrości”. He he. I jeszcze mamy “przenikliwe obserwacje autora”. Niee, panie i panowie, bez obaw. Blurb się myli. Książka to kompletny wygłup, żadnych głębokich mądrości w w nich nie ma – za to jest sporo groteski, humoru i swojskiego, słowiańskiego klimatu. Krótko: całkiem niczego sobie czytadło, byle z góry nastawić się, że to będzie czytadło i żadnych “głębokich, życiowych mądrości” tam nie znajdziemy.

Continue reading “Jewgienij Łukin i turbofantasy (recenzja “Purpurowa aura protopartorga”)”