Linkownia pięćdziesiąta dziewiąta

Ostatni zbiór linków wrzuciłem na bloga ponad miesiąc temu, najwyższa pora więc wrócić do starej tradycji.

Nie wiem, czy interesujecie się archeologią, albo raczej: paleoantropologią. Swego czasu sensację wzbudziło odkrycie fragmentów kości (czaszki) mogącego należeć do dotąd nieznanego hominida, pochodzącego sprzed mniej więcej siedmiu milionów lat, który mógł być jednym z naszych przodków. W chwili, gdy piszę tego linkownika, w wikipedii wciąż widnieje informacja, że mógł to być przodek ludzi (albo wspólny przodek ludzi i szympansów, albo przodek małp człekokształtnych). Na niektórych stronach nie ma takiej ostrożności: np na stronie humanorigins piszą, że jest najstarszy znany członek rodziny człowiekowatych. No i chyba jednak nie: studium przeprowadzone przez naukowców na podstawie innego kawałka kości (kości udowej) znalezionej w pobliżu, która z dużym prawdopodobieństwem należała do tego samego szkieletu. Analiza tego kawałka sugeruje, że istota, do której należała ta kość, chodziła na czworakach, jak goryl, a więc raczej należy ją nazywać przodkiem małp, a nie najwcześniejszych członkiem naszego drzewa genealogicznego.

Jeżeli wyszukiwaliście kiedyś artykułów naukowych, na pewno was ucieszy najnowsze osiągnięcie zespołu naukowców z Seattle w stanie Waszyngton, USA (z Allen Institute for Artificial Intelligence): stworzyli oprogramowanie oparte o sieci neuronowe, które czyta artykuł i automatycznie streszcza jego zawartość w jednym zdaniu. Na razie dostępne jako Semantic Scholar, lepszy odpowiednik Google Scholar (ciekawe, jak szybko google ich wykupi).

Testy na CV19 są dość drogie. Dałoby się może czymś zastąpić? Na przykład, psim nosem? Badania sugerują, że może tak. To na razie tylko jedno studium, ale psy wykrywały 92% chorych, i żadnego ze zdrowych osób nie zidentyfikowały jako chorej. Łał!

Znacie na pewno historie o tym, jak wredni Brytole zawlekli króliki do Australii, a królik tam się wrednie rozmnożyły zagrażając lokalnej faunie. Australijska fauna wreszcie się mści! Sprowadzone do ZOO małe kangury rdzawoszyje, czyli walabie, zwiały i coraz częściej widuje się je w dziczy, od Kornwalii po Szkocję. Czasami z małymi, a więc się mnożą! Drżyjcie, brytyjskie króliki, kangury dadzą wam popalić.

Co może stać się złego pokojowej, bogatej społeczności żyjącej w starożytności, gdzieś w Hiszpanii? No cóż. Jeżeli społeczność robi się zbyt bogata, może to kłuć w oczy sąsiadów, a w starożytności zazdrośni sąsiedzi nie przecinali po kryjomu w nocy opony, tylko zakradali się na targ, by potem w jednej chwili zaatakować i wyrżnąć całą nielubianą, zbyt bogatą wioskę, mężczyzn, kobiety i dzieci. I tak się właśnie stało z starożytną osadą, której pozostałości archeolodzy odkryli w północnej Hiszpanii koło La Hoya. Osada mogła mieć i półtora tysiąca mieszkańców i nagle, trzysta lat przed naszą erą, została zaatakowana. Po ranach na szkieletach archeolodzy wywnioskowali, że to nie była bitwa, tylko masakra przerażonych, uciekających w panice mieszkańców. Najeźdźcy rozbijali i niszczyli, nie łupili: zostały pozostałości dzbanów z ziarnem, zwierząt i tak dalej. Najwidoczniej specjalnie zaatakowali w jesieni podczas targu. Kim byli atakujący? Nie wiadomo, na pewno nie Rzymianie. Ja obstawiam tych zazdrosnych sąsiadów.

Lubicie grejpfruty? Ja bardzo. To powinna was zainteresować ten artykuł: o tym, skąd się owoc wziął, skąd się wzięła jego nazwa oraz co najważniejsze: o wpływie grejpfrutów na efekty leków. Jak połkniecie jakąś tabletkę, nie cała dawka się wchłonie – w przykładzie z artykułu, dostajecie 10% z substancji zawartej w tabletce. A jak popijecie sokiem z grejfruta… dostajecie całość. I nagle może się okazać, że przedawkujecie całkiem bezpieczny lek.

A teraz nie news, ale podarte rajstopy. Ale… to nie są zwykłe podarte rajstopy. To są ręcznie darte, unikalne rajstopy z dziurami od Gucciego za prawie dwieście dolarów! Czasami myślę, że bogole są dziwni 😀

Jednym z plusów zacofania technologicznego Polski jest to, że nasze stare systemy są, mimo wszystko, w miarę nowe. W USA rząd kupował systemy informatyczne już w latach 80tych, albo nawet dawniej (niektóre mają 60lat!), i te systemy wciąż działają – i wciąż się psują. A co gorsza, nie ma kto ich naprawiać, bo mało kto dzisiaj umie, na przykład, programować w COBOLu. Liczby, które tam padają, są porażające: rocznie 2.5 biliona (google translate mówi: kwintyliona. WTF? KWINTYLIONA? Sprawdzam: angielski trillion to 10^12, czyli polski bilion) na świecie wydaje się na próby zastąpienia starych systemów, z tego 720 miliardów topi się w próbach nieudanych. Artykuł strasznie długi, ale dużo interesujących informacji – na przykład, że za część sukcesu nowych banków odpowiada fakt, ze zamiast rzucać miliardy na próby przejścia ze starych systemów na nowe, po prostu budują nowe systemy od podstaw: bank Sterling wydał 24 miliony dolarów na nowy sytem, a stary bank TSB wydał PÓŁ MILIARDA na przejście ze starego systemu na nowy.

Na koniec link dość ponury, tak ponury, że nawet nie mam serca go streszczać dokładniej: o losie rysowniczki (i rysowników) tworzących karykatury Mahometa.

 

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.