Wywiad z Andrzejem Pilipiukiem

Andrzej Pilipiuk jest jednym z tych pisarzy, których nikomu w Polsce nie trzeba przedstawiać. Popularność zdobył cyklem o Wędrowyczu, egzorcyście-bimbrowniku nie do zdarcia. Pisał także dalsze ciągi Pana Samochodzika, cykl o kuzynkach Kruszewskich (ulubiony mojej siostry) i jeszcze przerażającą ilość innych powieści. Tytan pracy, dzień po dniu tworzący znakomite historie. Na weryfikatorium próbowałem nawet wprowadzić skrót AAWK, czyli “A Andrzej Wydaje Książkę”, na przykład: “wy tu gadacie, AAWK”.

W wywiadzie wykorzystane zdjęcia własne oraz nadesłane przez Andrzeja Pilipiuka. Ilustracja z Wędrowyczem pochodzi z Feniksa i jest autorstwa Tomasza Lwa Leśniaka.

Radomir Darmiła:
Na początek pytanie, które zawsze zadaję jako pierwsze: Star Trek, Star Wars czy Stargate?

Andrzej Pilipiuk:
Oglądałem „klasyczną trylogię” Star Wars gdy byłem mały. Po latach poszedłem na „Mroczne widmo” – powiedzmy szczerze – mieli naprawdę duuużo czasu na napisanie scenariusza. Nakręcili kosmiczną chałę… Z najnowszej – trzeciej – trylogii obejrzałem tylko pierwszą część – tę w której jakieś Emo zabija Indianę Jonesa. Resztę sobie darowałem.

Star Trek – nigdy mnie nie pociągał. Zresztą gdy puszczano go w TV ja już w zasadzie nie oglądałem telewizji. Stargate widziałem tylko pierwszy film kinowy i jeden odcinek serialu. Jako że ciut wcześniej dwa lata studiowałem egiptologię – zęby mnie zabolały i to chyba nie ze śmiechu…

Za to na konwencie w Choteborzu – w Czechach – widziałem replikę pierścienia w skali 1:1 z malowanej sklejki i diod led -naprawdę robiła wrażenie!

BOHATEROWIE

Radomir Darmiła:
Pewnie masz dosyć Wędrowycza, więc obiecuję, że o niego pytać nie będę. Powiedz mi tylko, jakiego swojego bohatera oprócz Wędrowycza lubisz najbardziej?

Andrzej Pilipiuk
Oj tam zaraz dosyć. Dziesiąty tom przygód już na deskach kreślarskich. Kredyty na karku – niech dziadyga pomoże spłacać… Kłopot w dobraniu nowych fajnych fabuł – za mną ok 150 opowiadań z tym bohaterem. Walczył już niemal ze wszystkim… A potrzeba 20-25 nowych tekstów. Czyli kupę nowych pomysłów. W miarę możliwości świeżych, odkrywczych…

Zasadniczo lubię wszystkich moich bohaterów. Jak któregoś nie lubię to go likwiduję i tyle. Po co się męczyć?

Radomir Darmiła:
Wszystkich lubisz, wierzę. Ale na pewno niektórzy są bliżsi prawdziwemu Andrzejowi Pilipiukowi, niż stary bimbrownik-egzorcysta – na pewno niektórym dajesz „więcej z siebie”. Którego “bohatera” uważasz za będącego najbliżej Twojego “alter ego”?

Andrzej Pilipiuk
Trochę Robert Storm – bo jak on grzebię w historii – choć bez większych efektów. Trochę Marek Oberech z „Oka Jelenia” – choć on lepiej ode mnie sobie radzi i jest bardziej cyniczny. Też czasem prowadzę wewnętrzne dialogi z wyimaginowanymi rozmówcami…

Wszystkim bohaterom daje się coś z siebie… Nawet tym złym – swoje złe cechy i złe myśli. Tomek Paczenko z „Norweskiego dziennika” przypomina mnie gdy miałem naście lat.

Radomir Darmiła:
Nie myślałeś o stworzeniu postaci-pisarza? Stephen King regularnie obsadza swoje książki pisarzami.

Andrzej Pilipiuk
Po co? To najnudniejszy zawód świata.

Radomir Darmiła:
Skoro taki nudny, to możesz zawsze się przekwalifikować :D. Wikipedia pisze, że w wolnych chwilach zajmujesz się stolarstwem. Wyżyłbyś z tego?

Andrzej Pilipiuk
Wikipedia często z igły robi widły. Ta stolarka to takie tam majsterkowanie… Żeby z tego wyżyć musiałbym mieć dobrze wyposażony warsztat i zająć się tym na poważnie. Ale raczej czarno to widzę – rzemiosło jest dziś w odwrocie. Znajomi stolarnię zamknęli. Dłuższy czas wychodzili na zero, w tym roku nie udźwignęli strat…

WOJSŁAWICE I HISTORIA

Radomir Darmiła:
Przepraszam, zanim przejdziemy dalej, kusi mnie, by zadać jedno pytanie. Zawsze nosiłeś brodę? Żona nie goni, by zgolić?

Andrzej Pilipiuk
Gdy byłem młody goląc się regularnie kaleczyłem sobie podbródek… W którymś momencie uznałem że dość tego. Przestałem się golić, to i przestałem się kaleczyć. Żonie broda nie przeszkadza.

Radomir Darmiła:
To jeszcze drugie pytanie „prywatne”. Ulubiony alkohol?

Andrzej Pilipiuk
Czasem napiję się wina – bardzo sporadycznie coś mocniejszego. Piwa niestety już się w Polsce skończyły.

Radomir Darmiła:
Pomówmy teraz o czymś innym. Jesteś pasjonatem historii regionalnej. Pracujesz nad stworzeniem muzeum w Wojsławicach. Skąd ten pomysł? Jak na to zapatrują inni z Wojsławic?

Andrzej Pilipiuk
W Wojsławicach powstaje muzeum gminne. Zasadniczo kibicuję temu pomysłowi – ale chcę też by powstało drugie – które założymy z kuzynem. Po prostu – tamten projekt robi kto inny – a my chcemy coś własnego i po swojemu.

Radomir Darmiła:
Na jakim etapie są prace?

Andrzej Pilipiuk
Mam 8 pudeł tylko różnych szewskich narzędzi – głównie kopyt. Wszystko jest wyczyszczone popakowane i czeka aż trafi do gablot. Mam duże pudło narzędzi stolarskich i ciesielskich, wymagają jeszcze drobnej konserwacji. Zebraliśmy kilkadziesiąt rozmaitych ciekawych dokumentów, ponad 150 starych zdjęć, odznaki i odznaczenia, przedmioty codziennego użytku z różnych epok, starocia, przedwojenne gazety, sprzęty, monety…

Prace przygotowawcze – no cóż, trochę jeszcze w lesie – ekspozycja będzie ulokowana w Domu Jakuba Wędrowycza – budynek mamy jak na razie zbudowany dopiero częściowo. Gotowy jest parter i mury poddasza. Całość wymaga jeszcze zadaszenia. Niestety koronawirus sieknął i nas po kieszeni.

Radomir Darmiła:
Dostajesz jakieś oficjalne wsparcie?

Andrzej Pilipiuk
Wsparcie? Jak do tej pory tylko od kilku życzliwych osób prywatnych.

Radomir Darmiła:
Mieszkasz w Krakowie, nie jest trudno organizować takich rzeczy na odległość?

Andrzej Pilipiuk
Kuzyn na szczęście jest na miejscu i działa.

Radomir Darmiła:
Skoro chcesz stworzyć muzeum regionalne, coś mi przyszło do głowy… Skończyłeś studia archeologiczne. Czy masz uprawnienia do prowadzenia wykopalisk? Jeżeli nie, nie kusiło ciebie nigdy, by spróbować je zrobić, właśnie po to, by pogrzebać w historii Wojsławic?

Andrzej Pilipiuk
Z uprawnieniami niestety kuso… Gdy kończyłem studia uchwalono zapis ustawowy że 3% budżetu inwestycji będzie przeznaczone na badania wykopaliskowe. W archeologii pojawiły się gigantyczne pieniądze. To skusiło naszych pazernych wykładowców do przekształcenia zawodu w quasi korporację. Poinformowano nas – niebawem magistrów – że mamy mieć 48 miesięcy praktyk by nabyć uprawnienia. Chodziło o zabezpieczenie interesów już istniejących prywatnych firm archeologicznych i zniszczenie w zarodku potencjalnej konkurencji.

Proponowałem wtedy zrzutkę na prawników i albo twardo zażądać by już studiujących nie obejmował ten wymóg, albo by nam zapłacono konkretne odszkodowania za lata zmarnowane na studiach które nie dają prawa pracy w zawodzie. Niestety inicjatywa nie spotkała się z odzewem innych studentów.

Teraz po 20 latach nie ma już sensu wracać do archeologii. Nauka poszła bardzo daleko do przodu. Pozostało poczucie straszliwej krzywdy i zbędny dyplom. Jedyne zastosowanie tego papierka – jak go pokażę w kasie – to do muzeów archeologicznych wchodzę za darmo.

Radomir Darmiła:
Jeszcze jedno “prywatne” pytanie. Podobno trafiłeś na mural w Łodzi. Jak do tego doszło?

Andrzej Pilipiuk
Grafik przygotowujący grafikę na okładkę książki Jacka Komudy “Hubal” trochę zaszalał. W efekcie Hubal wyszedł mu mniej podobny do oryginału a bardziej do mnie… Jakiś czas potem dostałem cynk że w Łodzi powstał patriotyczny mural ku czci majora Dobrzańskiego. Problem w tym że twórcy zamiast sięgnąć po zdjęcia Bohatera po prostu wzorowali swoje dzieło na okładce książki – skutkiem tego moja twarz straszy teraz na murze w Łodzi…

Radomir Darmiła:
Oczywiście wielki szacunek do twórców muralu przypominających Dobrzańskiego, ale też i dla Ciebie można rzec, podwójne wyróżnienie. Bo i na muralu, i jako przypomnienie bohatera (chociaż na jego temat też można by długo dyskutować, na ile słusznie postępował).

ROLA PISARZA

Radomir Darmiła:
Wielokrotnie podkreślasz rolę pisarza jako wychowawcy, albo przynajmniej jako kogoś odpowiedzialnego wobec społeczeństwa za słowo. Biorąc pod uwagę nikłe nakłady większości książek w Polsce, nie jest to przesadą?

Andrzej Pilipiuk
To że wpływ na rzeczywistość jest niewielki nie zwalnia nas od trzymania poziomu i fasonu. Pisarz musi posiadać instynkt moralny. Musi umieć opowiedzieć się po stronie zwykłego człowieka… Polski pisarz musi też pamiętać że stoi na ziemi nasiąkniętej krwią na metr w głąb.

Cokolwiek się pisze – trzeba mieć świadomość że gdyby nie praca i walka poprzednich pokoleń nie pisalibyśmy po polsku… Warto mieć świadomość jak to wygląda na zachodzie -w jakim stopniu przez ostatnie 200 lat wynarodowili się Słowianie połabscy. Warto mieć świadomość jak to wygląda na wschodzie – Ukraińcy mieli mniej szczęścia niż my.

Pisarz piszący w Polsce i po polsku po prostu ex definitione musi być patriotą.

Radomir Darmiła:
Właśnie, Ukraińcy… finansowałeś kiedyś tłumaczenie swojej prozy na ukraiński. Udało się zdobyć fanów na tamtym rynku? Masz tam kontakty? Jak w ogóle wygląda sytuacja języka ukraińskiego i czytelnictwa w tym języku? Znasz ukraińskich pisarzy fantastyki?

Andrzej Pilipiuk
Na Ukrainie sytuacja wydawnicza jest fatalna. Praktycznie nie wydaje się fantastyki. Ludzie czytają sporo – ale po rosyjsku, niektórzy po polsku lub angielsku. Co więcej wielu ukraińskich autorów mieszka w Rosji i pisze po rosyjsku – większy rynek. Obrzydliwa sytuacja.

Przekład Wędrowycza zrobił mój znajomy z pomocą żony i szwagierki. Książkę wydało małe patriotyczne wydawnictwo „Zeleny Pes”. Sprzedaż nie była nadzwyczajna – cały ten interes kompletnie się nie opłacił. Ale mam książkę wydaną w języku przodków.

Co do fanów – na listach dyskusyjnych pojawiły się wpisy czytelników. Można z nich było wydedukować że pewien odsetek znał już Wędrowycza – bo czytali go po polsku pracując lub studiując w naszym kraju. Widziałem też wpis jakiegoś rozgoryczonego Rosjanina – że po ukraińsku już jest a po rosyjsku – nie.

Radomir Darmiła:
Da się odseparować poglądy pisarza od jego książek? Da się pisać książki, które poglądów nie odzwierciedlają? To znaczy da się nie przemycić do powieści swoich poglądów?

Andrzej Pilipiuk
Na pewno się da – tyko po co udawać kogoś kim się nie jest? Moi bohaterowie pozytywni patrzą a życie podobnie jak ja. Negatywni patrzą na życie jak ludzie których poglądy są dla mnie obrzydliwe. Czytelnikom moja proza podchodzi albo nie podchodzi. Jak są do mnie podobni to podchodzi. Co do reszty… No cóż. Moja proza nie jest zupą pomidorową żeby ją wszyscy lubili.

Napisałem jedną książkę niebeletrystyczną – zbiór reportaży z podróży pt. „Raport z północy”. Nie została ciepło przyjęta.

Pisałem o tym jak ciężko było uciułać pieniądze na podróż. Ośmieliłem się zrobić coś inaczej niż inni. Chciałem dotrzeć nad fiordy i dotarłem. Nie było na norweski PKS – szedłem z ojcem pieszo. Nie było na kemping – spało się w tanim chińskim namiocie… Miałem marzenie i je zrealizowałem. Wykpiono mnie za to w recenzjach.

Pisałem o tym jak zmienia się Skandynawia. Pisałem o pomysłach rządzących tam partii lewicowych. O zapaści społecznej, o programach eugenicznych i czystkach etnicznych. Pisałem o zbrodniach tzw. „imigrantów” – za to też oberwałem grubym słowem. Pisałem prawdę – dostałem łatkę faszysty i rasisty…

Napisałem książkę w której chciałem przekazać trochę moich obserwacji. Mało komu się spodobała.

Radomir Darmiła:
Mi się akurat podobała (przeczytana w legimi). Pytam, bo masz poglądy bardzo wyraziste. Więcej! Startowałeś w wyborach, chociaż ponoć dlatego, bo nie wierzyłeś w szanse na sukces. A co by było, gdybyś jednak wygrał i został posłem? Przyjąłbyś mandat i zrezygnował na cztery lata z pisania?

Andrzej Pilipiuk
Szans nie było praktycznie żadnych. W dodatku w trakcie okazało się że UPR praktycznie nie ma realnie działających struktur na Śląsku. Znalazłem w necie nieaktualne numery telefonów, nieaktualne adresy e-mail… Miałem trochę pieniędzy które mógłbym wydać na druk ulotek czy wynagrodzenia sztabu – ale nie było z kogo tego sztabu stworzyć. Rozpaczliwie brakło ludzi do „partyjnej roboty w terenie”.

Gdybym został posłem niejedno bym z mównicy wygarnął bez owijania w bawełnę. Pewnie nadal bym pisał. Dlaczego nie?

Radomir Darmiła:
Skoro miałeś kontakt z UPRem, to nasuwa się od razu kolejne pytanie: co sądzisz o libertarianach i minarchistach, których zawsze było sporo w tych kręgach? Realiści, idealiści, ludzie gubiący drogę?

Andrzej Pilipiuk
Przede wszystkim w Polsce to są młodzi i bardzo młodzi teoretycy. Ludzie którzy zazwyczaj nie przepracowali nigdy nawet miesiąca, którzy nigdy nie prowadzili własnej firmy, albo którzy nigdy nie szukali na poważnie pracy. Uprawiają mniemanologię stosowaną.

Ich niektóre wypowiedzi przypominają mi pomysł radnego Krakowa który wymyślił że samochody dostawcze nie będą miały prawa wjeżdżać do strefy A (stare miasto i okolica) – tyko będą miały wyznaczone strefy rozładunku a personel sklepu przewiezie towar na …rowerach. Pomysł od strony ekologicznej – cool – tylko że widać jak na dłoni – facet nigdy w życiu nie pracował w sklepie, nigdy w życiu nie pracował w transporcie…

Zderzenia z prawdziwym życiem bywają dla nich bolesne, a dla światopoglądów czasem zabójcze… Ale podobne „przygody” spotykają też lewicowych idealistów. Znałem „antyrasistę” który po kilku miesiącach pracy w Londynie zmienił poglądy o 180 stopni… Znałem punka-anarchistę który gdy tylko pojawiła się szansa dobrych zarobków zgolił irokeza i stał się korpoludkiem.

Z pewnością nasz ustrój wymaga zmian – ale żeby były to zmiany sensowne i żeby to zadziałało nie mogą tego robić idealiści z zerowym doświadczeniem życiowym.

Radomir Darmiła:
Mówisz, że nasz ustrój wymaga zmian… A kusiło cię, by napisać utopię – z idealnym ustrojem politycznym?

Andrzej Pilipiuk
Mam coś podobnego – jest takie moje opowiadanie „Bunt szewców”. Istniał tam idealny świat który został najechany, zniszczony a jego obywatele przegrawszy rebelię rozproszyli się po galaktyce dzięki przejściom przez triady…

Radomir Darmiła:
Kończąc ten wątek, przeczytałbyś dobrze napisaną książkę autora, którego osobiście uważałbyś za pardon le mot gnoja?

Andrzej Pilipiuk
Nie. Po co? Na łajnie mogą wyrosnąć kwiaty – ale jest masa innych rzeczy do przeczytania.

KIEDY WRESZCIE OBIECANE FANTASY?

Radomir Darmiła:
Piszesz dużo fantastyki w różnych klimatach, science-fiction, historie alternatywne – nigdy jednak chyba do tej pory nie tworzyłeś ani klasycznego, twardego SF, ani space opery, ani fantasy osadzonej w obcym świecie z wyjątkiem “Błękitnego trądu” (komiksu “Krasnoludy” nie liczę, bo to inne medium – zresztą niestety nie czytałem), z mieczami i magią. Zwłaszcza to fantasy wciąż się powtarza w wielu wywiadach: w 2018 w wywiadzie mówiłeś, że jeszcze cztery książki i spróbujesz. Tak samo w 2006 w wywiadzie mówiłeś, że piszesz powieść o krasnoludach, powieści nie ma, jest komiks o krasnoludach.

Andrzej Pilipiuk
Swego czasu myślałem o wykorzystaniu scenariusza komiksu o krasnoludach by na tej kanwie napisać powieść. Potem zarzuciłem te plany. Obecnie nie ciągnie mnie do fantasy. Plany ulegają modyfikacjom, zmianom. Czasem sądzę że z danego pomysłu będzie powieść a gdy obracam go sobie w głowie – wychodzi opowiadanie…

Radomir Darmiła:
Naprawdę myślisz, że fantasy pisze się łatwiej?

Andrzej Pilipiuk
Tak. Znika bardzo wiele ograniczeń które musimy sobie narzucić jeśli osadzamy fantastykę w konkretnych realiach historycznych lub nawiązujemy do nich. Pewne kwestie da się wyjaśnić magią.

Zresztą popatrzmy jakie rzesze piszą fantasy. To musi być łatwiejsze skoro robi to większość…

Radomir Darmiła:
Czytałeś Tolkiena? Z lektury jednego wywiadu mam wrażenie, że ci nie podszedł..

Andrzej Pilipiuk
Nie czytałem. Próbowałem kilka razy – kompletnie nie moja bajka. Ale Sapkowski też mi nie wchodzi.

Radomir Darmiła:
W jednym wywiadzie z 2010 mówiłeś, że kusi cię, by spróbować SF, ale dalej żadnego w twoim dorobku nie widzę? A może inaczej rozumiemy “twarde SF”

Andrzej Pilipiuk
O twardym SF ciągle myślę. Choć podróże w czasie i mechaniczna łasica z kosmosu to jest w sumie twarde SF. Space opery nie napisałem ?

Może dla tego że nie wierzę z podróże międzygwiezdne realizowane przy pomocy kosmicznych latadeł. Moim zdaniem kluczem do gwiazd jest fizyka. Zagięcia czasoprzestrzeni, tunele, może teleportacja – wykorzystanie praw fizyki których jeszcze nie znamy.

Podróż do gwiazd to nie będzie Star Wars czy Star Trek, ale raczej Star Gate.

Radomir Darmiła:
Nie przypominam sobie żadnej sceny erotycznej w twojej książce. Mówiłeś kiedyś, że piszesz takie powieści, jakie sam chcesz przeczytać. Nie lubisz erotyki w literaturze?

Andrzej Pilipiuk
Są takie sceny – ale delikatne. W „Operacji dzień wskrzeszenia”, w „Dziedziczkach”. Coś tam znajdziemy w „Oku Jelenia”. Umieszczam je gdy są potrzebne. Zazwyczaj nie są.

Radomir Darmiła:
Czytasz współczesną literaturę głównego nurtu? Poleciłbyś z niej coś?

Andrzej Pilipiuk
Nie czytam. Ile razy próbowałem nacinałem się na jakieś badziewie… Ale mogę polecić książkę prof. Andrzej Niwińskiego – „Czekając na Herhora” – to doskonały opis ostatnich 200 lat badań Doliny Królów – w dodatku napisany niezwykle czystą, piękną, potoczystą polszczyzną.

Z horrorów – polecam książki Stefana Dardy.

Radomir Darmiła:
Na zakończenie: wkurzył cię kiedyś ktoś podczas wywiadu?

Andrzej Pilipiuk
Przez tyle lat kilka razy się przytrafiło. Dwa razy dziennikarze z telewizji i radia usiłowali mnie brać na spytki na tematy polityczne – choć wyraźnie zaznaczałem że o polityce nie będę gadał. Raz mnie wkurzył facet z działu marketingu – bo umówił mnie na wywiad z radiem należącym do Agory – choć wyraźnie powiedziałem że z tym towarzystwem nie gadam. I raz dwie dziunie z „Wyborczej” zrobiły ze mną wywiad podszywając się pod kogoś innego.

Radomir Darmiła: Dziękuję za rozmowę!

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.