Paweł Majka “Dzielnica obiecana” (recenzja)

Komuś chcącemu pisać fantastykę wypadałoby poznać konkurencję, prawda? Dlatego przy okazji gmerania po allegro postanowiłem, że do starych numerów, Hyperiona i paru innych pozycji dołożę też książki polskich autorów – najlepiej takich, których wcześniej w życiu nie czytałem, ale o których coś tam słyszałem. O panu Pawle Majce Andrzej Pilipiuk w jednym wywiadzie napisał, że może namieszać w polskiej fantastyce, coś tam gdzieś jeszcze mi się o nim o uszy obiło, uznałem więc, że można zaryzykować i nabyć coś spod jego ręki. Użytkownik na allegro miał akurat jedną powieść p. Majki, z uniwersum Metro 2033, pod tytułem Dzielnica obiecana.

Powieść potem trafiła na półkę, bo miałem inne rzeczy do roboty. Teraz, gdy skończyłem wreszcie jeden projekt, postanowiłem wreszcie za nią się zabrać. I od razu dla niecierpliwych szybka recenzja: Dzielnica obiecana to sprawnie napisane czytadło bez głębszych treści. Napisane na tyle sprawnie, że zachęca do sięgnięcia po inne powieści autora – ale nie należy się nastawiać na poznawanie ambitnego Dzieła.

Najsampierw słowo o kreacji świata: nie znam ani powieści Głuchowskiego (Rosjanina), która rozpoczęła cały projekt tego uniwersum, nie znam też gry opartej na powieści Głuchowskiego. Tyle, że słyszałem, że to postapo po wojnie atomowej. Nie wiem więc, na ile kreacja Pawła Majki jest oryginalna i czy na przykład jednomyślne ptaki to jego własny pomysł, czy standardowy element świata. Tak samo jest z “duchami” – jego wymysł, czy Głuchowskiego? Niemniej świat mamy wykreowany poprawnie, przy pomocy standardowych elementów.

Co znaczy “poprawnie”? Cóż. Co powinno być w standardowej powieści postapo po wojnie atomowej? Zmutowane zwierzęta, ludzie chowający się w schronach pod ziemią, upadek techniki, beznadzieja, naparzające się dziwne frakcje. Do tego telepaci, rośliny, choroba popromienna, improwizacja, zrujnowane miasto i zmontowane z resztek dziwne maszyny. Aha, jeszcze kanibale. Do zestawu brakuje tylko frakcji religijnej mordującej ludzi. Jeżeli chodzi więc o świat, zero zaskoczeń – ale ze standardowych elementów można zrobić ładny witrażyk i to się panu Majce udaje: świat jest standardowy, ale przyjemny. No owszem, mamy kilka naiwnych i nieprawdopodobnych elementów, ale one nie rażą, bo wiemy, że to konwencja gatunku. Zmutowane krety i szczury muszą być, koniec, co to by było za postapo bez mutantów.

Do tego dostajemy paczkę bohaterów, z których niestety główna postać wypada najgorzej. Marcin i Ewa nie budzą emocji, to raczej elementy dekoracji. Za to pozostałe postaci się bronią: każda jest wyrazista, łatwa do zapamiętania, czasami posługująca się własnym stylem wypowiedzi. Major Ulicka, Ninel, duch, Siedlar  odróżniają się nie tylko nazwiskami i powierzchownością, to naprawdę inni ludzie. Czyli plusik. Z drugiej strony, mamy efekt lekkiego przerysowania (Ninel). No, ale ja nigdy nie szukałem psychologicznej głębi w fantastyce, więc jak dla mnie – całkiem spoko.

Akcja – dość wartka. Niby łażą po osiedlu, tutaj szary bluszcz, tam coś tam, tutaj już-już bohater ma zginąć, tam ktoś kogoś ratuje i w ostatniej chwili nie dochodzi do seksu… He he. Gdybym streścił fabułę, chichralibyście się jak potłuczeni. Ale w trakcie lektury wrażenie jest inne – pięćset stron mija raz-dwa. Trochę  rażą te wielkie wyprawy po ulicach. Autor podkreśla co rusz, że kiedyś to by się przeszło trasę w kwadransik, ale teraz trzeba iść ostrożnie, przedzierać się przez ruiny i dlatego to tyle trwa.

Aha, głębia. Od czasu do czasu dostajemy refleksję, że ludzie są źli i gorsi od mutantów, że może dobrze, że wyginą. Jednym słowem, znowu pełen standard postapo.

Można też wiele wybaczyć, bo jak patrzę – ta powieść to był debiut pana Majki. Debiut całkiem udany.

Podsumowując: przyjemne czytadło. Porównując z Miastem dusz Wojciecha Szydy, tamto opierało się na znakomitych pomysłach, tam była ta głębia, filozofia, tamto zachęcało do myślenia… ale czytało się gorzej. Tutaj zaś mamy literaturę bezwstydnie rozrywkową. I dobrze.

Spis wszystkich recenzji

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.