Różne są zdania na temat tego, czy lepiej najpierw wszystko porządnie rozplanować, czy iść na żywioł, czy też wybrać wariant pośredni (tj. nakreślić ogólny zarys i potem traktować go jako zbiór wskazówek/drogowskaz). “Między brzaskiem a świtem”, “Tęcza za horyzontem”, “Międzyświat” (wszystko tytuły robocze, dwa pierwsze przyjęte do wydania) planowałem przy pomocy metody ścinków. Planowałem je bardzo rygorystycznie dlatego, bo “Pożar na pustkowiu” (przyjęte, nie wiadomo kiedy będzie wydane) pisałem metodą bardziej “na żywioł”, czyli mniej więcej tylko wiedząc, co zamierzam, i w efekcie pisałem rzecz okropnie długo, okropnie długo przerabiałem i wyszło mi też coś okropnie długiego.

Tym razem znowu zabrałem się bez planowania. Tzn naszkicowałem mniej więcej, co chcę mieć w każdym rozdziale, bohaterów, świat i radośnie rzuciłem się do pisania.

I nigdy więcej tak nie zrobię.

Continue reading “Bez planowania nie da się pisać!”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Ha! Kolejny Wojtek Siudmak w Galerii Fantastyki! No, to od razu wiadomo, aż przyjemnie wziąć numer do ręki, tym bardziej, że znowu mamy okładkę w lepszej jakości. W środku gazetowy papier nie zawsze pozwala dobrze oddać jakości grafik, zwłaszcza na zdjęciach. Cóż, marny papier w środku będzie nas dręczył jeszcze przez kilka lat, zanim wreszcie Fantastyka zacznie wstawiać lepszy papier przeznaczony na Galerie.

Egzemplarz pochodzi z moich wakacyjnych zakupów w 2020 roku. Wyjątkowo, dobrze zachowany, bez żadnych dopisków ołówkiem czy długopisem.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 2 (41) 1986”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Na okładce mamy okładkę z żonglerem, budzącą od razu XIX-wieczne skojarzenia. No i rzeczywiście: autor, Jean mnóstwa imion Grandville zmarł w 1847 roku. Nic dziwnego. Cały numer poświęcony jest starej fantastyce.

Egzemplarz pochodzi z moich wakacyjnych zakupów w 2020 roku. Jest na nim ten sam podpis, co na kilku innych: “Goś 9/31”. Numer prenumeraty? Notatka kioskarki?

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – Numer 11 (38) 1985”

Właśnie przeczytałem w Gazecie Wyborczej artykuł o Williamie Sidisie. W skrócie historia brzmi tak: ojciec Sidisa postanowił wychować geniusza. Ostro więc go trenował od narodzin i już wkrótce dziecko umiało mówić, czytać, a w wieku dziewięciu lat było gotowe do egzaminów na Harvard. W wieku jedenastu lat profesorowie w końcu zgodzili się go przyjąć. Zdał z wyróżnieniem, ale jako niezrozumiany geniusz zaczął się izolować. Do tego: miał najwyższe IQ w historii, rzekomo 260. Napisał książkę pod własnym nazwiskiem, w której piętnaście lat przed innymi przewidział istnienie czarnych dziur.

Zapaliły mi się zaraz światełka alarmowe. Połowa z tego wydała mi się po prostu niemożliwa. Sprawdziłem. Miałem rację. Połowa z tego to nieprawda. Co znalazłem, raportuję w dużym skrócie poniżej, w oparciu o naprawdę łatwe do znalezienia źródła.

Continue reading “William Sidis – nie, wcale nie miał najwyższego IQ w historii”

Ta linkownia powstała raz, z pewnym wyprzedzeniem (i zostaje opublikowana przez automat jako zaplanowana wcześniej), a dwa, tworzyłem ją na przestrzeni też dość długiej.  Zacznijmy od świni. Świnie są inteligentne. Na przykład, można je nauczyć posługiwać się specjalnym dżojstikiem. Bardzo im się to podobało i aż kwiczały z radości, gdy wygrywały (i dostają w nagrodę przekąskę). Nudziły się wprawdzie szybciej niż szympansy, ale wydawały się bardziej zaangażowane. Do tego potrafią rozróżniać różne obiekty, mają niezłą pamięć, potrafią oszukiwać inne świnie, rozumieją język (na przykład, “przynieś frisbee”), rozumieją czas (na przykład, w eksperymencie mając do wyboru boksy, w których wcześniej były zamykane, wybierają ten, w którym zamykane były krócej). Lubią się bawić oraz potrafią przyjmować perspektywę innej świni (źródło). Osobiście od dłuższego czasu staram się unikać wieprzowiny…

Continue reading “Linkownia pięćdziesiąta ósma”

Duchów nie ma. Z całą pewnością. Różne dziwne historie, które nam ludzie opowiadają, albo które nam się przydarzyły, można zawsze jakoś wyjaśnić – zwykle odwołując się do niedoskonałości naszego mózgu. Nasz mózg uwielbia wyszukiwać zagrożenia, cienie. Ciągle czujny, wszędzie odkrywa patrzące na nas oczy, w kłębkach nici dostrzega wielkie pająki, w ruszających się krzakach odkrywa potworne, śliniące się bestie. I nic w tym dziwnego: nasz mózg to efekt ewolucji. W przeszłości, jeżeli ktoś wystraszył się niepotrzebnie ruszającego krzaka, no to się wystraszył. A jak ktoś nie wystraszył się potwornej, śliniącej się bestii, no to bestia go zjadła: a więc ewolucja premiowała tych, co wszędzie dostrzegali niebezpieczeństwa. Lepiej się dziesięć razy niepotrzebnie przeląc, niż raz przegapić drapieżnika!

Tak więc, duchów nie ma, to tylko nasz mózg wariuje.

Ale jeżeli jednak duchy są, to kilka z ich mieszka chyba w moim domu.

Continue reading “Dom, w którym straszy.”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Jakże różne są pierwsze wrażenia z obcowania z tym numerem w porównaniu z ostatnio przeze mnie recenzowanym, zgrzebnym 3 (30) 1985. Najsampierw jakość papieru na okładkę: tam jakaś tektura, tu ładny, kredowy papier. Dalej – tam brzydkie grafiki Marzeny Kawalerowicz, a tutaj: mniam, Siudmak. Aż miło wziąć do ręki. Do tego na okładce zapowiedź sławetnych Siedmiu grzechów Oramusa – czytałem tylko dwa lata późniejszą odpowiedź Oramusa na odpowiedzi krytyków. Cieszyłem się, że wreszcie zobaczę, co tak ludzi wzburzyło.

To kolejny egzemplarz z mojego zakupu na wakacje 2020 roku, do zabijania nudy w czasie pandemii. Jak widać, do zabijania nudy zabrałem się dopiero teraz :D. Zauważcie cenę – przez lata utrzymywała się na poziomie pięćdziesięciu złotych, tutaj mamy już osiemdziesiąt.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – numer 7 (34) 1985”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Gdy tylko spojrzałem na ten numer, od razu wiedziałem, że w środku będzie biednie z grafiką. Kiepskiej jakości papier na okładkę. Jakiś artystowski potworek udający dzieło sztuki. Do tego na moim egzemplarzu (pochodzącym z partii 16 sztuk kupionych w wakacje 2020 roku) ktoś ołówkiem wpisał liczbę “24”, a powyżej tytułu widać zrobioną długopisem adnotację “gościna 9/31” (?!). Nic, tylko płakać.

I rzeczywiście. Graficznie ten numer jest okropny, stąd też tym razem niewiele dam zdjęć. Ilustracje i galeria są tak bardzo nie w moim guście, że nawet nie chciało mi się powtarzać nieudanych ujęć. Trudno. Cierpcie razem ze mną.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – Numer 3 (30) 1985”

Tak naprawdę ten linkownik powstał jeszcze we wrześniu. Po publikacji poprzedniego zostało mi parę odnośników, uznałem więc, że czemu nie, może by tak zaplanować od razu kolejny wpis z wyprzedzeniem, póki nie zeżarły mnie obowiązki.

 

Zacznijmy od Sztuki, przez wielkie SzSzSz. Coś o artyście, który nie wiadomo do końca, czy po prostu się nie nabija z kupujących go ludzi. Ma ksywkę Comedian i wystawił w galerii przylepionego taśmą do ściany banana. Można kupić nie tyle samego banana, ale koncepcję. Wykładasz, człowieku, parę tysięcy (sto pięćdziesiąt!) i dostajesz certyfikat autentyczności oraz do tego dokładny opis (czternaście stron), jak przylepić banana do ściany. Sztuka z Ikei :D. Przypominają mi się te historie o wannie pomazanej farbą, koszu na śmieci i innych tego typu nowoczesnych “dziełach”.

Teraz coś o piłce nożnej. Pewien amatorski zespół piłki nożnej w Niemczech strasznie bał się o dobro zawodników w dobie epidemii. Gdyby jednak nie przystąpił do meczu, musiałby zapłacić sporą karę, to znaczy: sporą jak na możliwości amatorskiego klubu. Klub więc wystawił zespół w minimalnym składzie, siedmiu zawodników, którzy po przystąpieniu gry podali piłkę przeciwnikom i zeszli na bok, by zachować dystans społeczny. Wynik? Trzydzieści siedem do zera (37-0)!

Continue reading “Linkownia pięćdziesiąta siódma”