Dawno już nie piszę nowych opowiadań – obecnie staram się stworzyć powieść. “Przynoszę wam pokój” pochodzi z 2015 roku i długo leżał w poczekalni Nowej Fantastyki, zanim wreszcie wczoraj ukazał się w czerwcowym numerze. Nie wiem, czy dostanę egzemplarz autorski; redaktor napisał mi, że zobaczy, co da się zrobić, ale niczego nie gwarantuje. Na razie więc sam nie kupuję i czekam, przyjdzie ten autorski czy nie przyjdzie.

Historię opowiadania oraz nieco samozachwytów można przeczytać w odpowiednim wpisie w sekcji “Opowiadania na papierze”. Tutaj dodam tylko, że powieść Tęcza za horyzontem, która eksploatuje część motywów świata przedstawionego prawdopodobnie ukaże się w przyszłym roku. Dlaczego prawdopodobnie, a nie na pewno? No cóż, nie wiem, ile mogę napisać. Jestem człowiekiem wybitnie pozbawionym zdolności społecznych, nie umiem w dyplomację i nie mam pojęcia, co mogę napisać, a co nie; poza tym, wszystko może się jeszcze zdarzyć. Przy czym Tęcza to nie jest space opera i wykorzystuje tylko tło świata, by zapewnić bohaterom historię, a tak naprawdę jest o czymś zupełnie innym… ale sądzę, że fajniejszym/lepszym od tego opowiadania.

Samo opowiadanie jest mimo wszystko dość mało ambitne, eksploatuje motywy znane starym wygom, jednakże – skoro ukazało się w Nowej Fantastyce – najwidoczniej jednak udało mi się dodać coś od siebie. Osobiście uważam je za o niebo lepsze od Trzech do dwóch dla Nowogóry ale znacznie gorsze od Imago.

W planach na blogu – w ciągu dwóch tygodni pojawi się wywiad z Adamem Przechrztą (dołączy do wywiadów z Romkiem Pawlakiem, Witkiem Dworakowskim i Jonathanem Edelsteinem). Mam także obiecane wywiady z dwójką innych autorów fantastyki, jednakże nie jestem pewien, czy się za nie zabrać. Zastanawiałem się także, czy nie wrzucić fragmentów swojej nieszczęsnej pomyłki sprzed kilku lat, gdy uważałem siebie za genialnego, niezrozumianego autora :-D. Do końca miesiąca powinienem także więcej wiedzieć, co się dzieje z Między brzaskiem a świtem: jedno wydawnictwo się zainteresowało, ale nie podjęło ostatecznej decyzji. Mieli zadzwonić pod koniec uprzedniego tygodnia, nie zadzwonili, więc być może zrezygnowali. Drugie wydawnictwo poinformowało mnie, że wciąż myślą, czy są zainteresowani, czy też nie. Trzecie, które pytało mnie, czy rzecz jest aktualna, nie odpowiedziało na monity – rozumiem z tego, że nie są zainteresowani.