Dostałem dzisiaj opinię od znajomego pisarza (ja nie będę wymieniał nazwiska…), na podstawie krótkiego fragmentu początku “Między brzaskiem a świtem”. W skrócie brzmi tak: “językowo nieźle, ale trzeba jeszcze podszlifować. Trochę brakuje do poziomu druku. Jeżeli wydawcy zaakceptują, będziesz musiał sporo popracować z redaktorem. Za mało opisów”.

Najgorsza recenzja jaka do tej pory dostałem, ale najwięcej znacząca, bo od fachowca, weterana, który zęby zjadł na pisaniu fantastyki (chociaż nie fantasy).

Continue reading “Językowo nieźle, ale…”