Kolejny dzień w weekend spędzam w pracy. Mimo moich wysiłków, nie udało mi się dać na poprzednim egzaminie pytań na tyle łatwych, by wszyscy zdali – więc mam trzech studentów na poprawce. Zasadniczo nie lubię wystawiać ocen negatywnych, ale zarazem bardzo, ale to bardzo nie lubię wystawiać ocen za nic. Bądź co bądź, oprócz sympatii wobec studentów mam także jakieś obowiązki wobec macierzystej uczelni i państwa. Z punktu widzenia uczelni – dobrze jest, by studenci musieli się napracować na ocenę i by osoby za przeproszeniem “olewające” studia ich nie kończyły. Dzięki temu teoretycznie marka uczelni powinna coś znaczyć wśród pracodawców, co z kolei powinno napędzać nam dobrych studentów. Z punktu widzenia państwa zaś – wszyscy płacą podatki, z których jestem opłacany, a nie wszyscy studiują. A więc powinienem dopilnować że ci, co studiują, się do nauki przykładają. Pozostaje też kwestia, choćby nie wiem jak to głupio brzmiało, etosu nauczyciela akademickiego. Który to etos wymaga, by pilnować, by ci, co nie zasłużyli – by ci,  co się nie uczą – nie zdawali.

Co nie zmienia faktu, że bardzo nie lubię oblewać studentów.

Continue reading “Kolejne weekendowe luźne myśli”