Technikalia: czcionki i takie tam, albo: UWAGA, może się coś dzisiaj psuć.

W najbliższym czasie będę eksperymentował z różnymi czcionkami i oraz wpływem różnych dziwnych ustawień na szybkość ładowania stron i ich czytelność. Najprawdopodobniej nikt niczego nie zauważy i wszystko będzie działać jak zwykle, ale na wszelki wypadek uprzedzam, że strony mogą wyglądać dziwacznie albo wręcz mogą nie dawać się wczytywać i tak dalej.

Równocześnie, zauważyłem, że przy instalacji antyspammera dwa ze starych komentarzy przypadkowo trafiły do kosza, po czym przypadkowo je skasowałem. Pardąsik.

A z weselszych wiadomości: właśnie się zorientowałem, że do trzynastu wydawnictw jeden z plików poszedł w formacie .rtf, a z rozszerzeniem .docx. Niektóre aplikacje (np. gmail) przez to głupieją i nie są w stanie pliku otworzyć. No, to się popisałem profesjonalizmem. Podejrzewam, że że tę trzynastkę mogę spisać na straty. No nic, zostało jeszcze drugie tyle.

Nawiasem mówiąc właśnie dlatego wysyłam propozycję wydawniczą nie od razu do wszystkich wydawnictw z listy, tylko wybieram co parę dni jedno-dwa z nich. Bo zawsze, ale to zawsze po wysłaniu orientuję się, że gdzieś coś spaprałem. Dziwna rzecz, ile bym nie sprawdzał, i tak potem się okazuje, że gdzieś się w czymś pomyliłem.

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.