Natrafiam czasami na informacje, na które początkowo reaguję śmiechem, by chwilę potem zastanowić się i dojść do wniosku, że powinienem w sumie wstydzić się tego śmiechu. Tak było w przypadku Zespołu Fermentacji Jelitowej (link polska wikipedia): rzadkiej i słabo opisanej i rozumianej przypadłości. U osoby dotkniętej tą przypadłością drożdżakowce wchodzące w skład flory jelitowej produkują alkohol w takich ilościach, że osoba ta może się upić. To znaczy, u każdego w jelitach produkuje się nieco alkoholu podczas trawienia, ale zwykle jest to za mało, by doprowadzić człowieka do upojenia. W Zespole Fermentacji Jelitowej człowiek może zjeść coś słodkiego i po jakimś czasie mieć parę promili we krwi – mimo, że taka osoba nie wypije niczego zawierającego alkohol! Pierwszą reakcją może być śmiech, ale przecież to tragedia. Wyobrażacie sobie? Zjecie pączka i po chwili wyrzucają was z pracy za pijaństwo.

Continue reading “Linkownia pięćdziesiąta pierwsza”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Pierwsze wrażenie z tego numeru: jest grubszy. Ale to tylko złudzenie: ma sześćdziesiąt cztery strony, tyle, co zawsze. A jednak na tle i numerów poprzednich i następnych ten jest znacznie masywniejszy. Dlaczego? Wina gramatury papieru, jak sądzę. Po w miarę porządnym papierze na poprzedniej okładce, tutaj znowu mamy zgrzebną, pereelowską, szarą tekturę. Blada grafika Giuseppe Mangoniego idealnie pasuje do całości.

W środku: cztery opowiadania zagraniczne (w tym dwa czeskie, więc jaka tam zagranica…) i tylko jedno polskie. Dwa znane nazwiska: Brian Aldiss i James Tiptree, Jr. – pozostałe nazwiska nic mi nie mówią. W środku jak zwykle powieść (Babel 3805 Pierre’a Barbeta, nie czytałem i nie czytam) oraz czarnobiały komiks, Funky Koval. Zapowiedź drugiego konkursu literackiego Fantastyki, z terminem do końca 1985 roku (konkursu dość sławnego z uwagi na osobę, która zajęła w nim trzecie miejsce).

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – Numer 9 (36) 1985”

Dostałem dzisiaj opinię od znajomego pisarza (ja nie będę wymieniał nazwiska…), na podstawie krótkiego fragmentu początku “Między brzaskiem a świtem”. W skrócie brzmi tak: “językowo nieźle, ale trzeba jeszcze podszlifować. Trochę brakuje do poziomu druku. Jeżeli wydawcy zaakceptują, będziesz musiał sporo popracować z redaktorem. Za mało opisów”.

Najgorsza recenzja jaka do tej pory dostałem, ale najwięcej znacząca, bo od fachowca, weterana, który zęby zjadł na pisaniu fantastyki (chociaż nie fantasy).

Continue reading “Językowo nieźle, ale…”

Kolejny dzień w weekend spędzam w pracy. Mimo moich wysiłków, nie udało mi się dać na poprzednim egzaminie pytań na tyle łatwych, by wszyscy zdali – więc mam trzech studentów na poprawce. Zasadniczo nie lubię wystawiać ocen negatywnych, ale zarazem bardzo, ale to bardzo nie lubię wystawiać ocen za nic. Bądź co bądź, oprócz sympatii wobec studentów mam także jakieś obowiązki wobec macierzystej uczelni i państwa. Z punktu widzenia uczelni – dobrze jest, by studenci musieli się napracować na ocenę i by osoby za przeproszeniem “olewające” studia ich nie kończyły. Dzięki temu teoretycznie marka uczelni powinna coś znaczyć wśród pracodawców, co z kolei powinno napędzać nam dobrych studentów. Z punktu widzenia państwa zaś – wszyscy płacą podatki, z których jestem opłacany, a nie wszyscy studiują. A więc powinienem dopilnować że ci, co studiują, się do nauki przykładają. Pozostaje też kwestia, choćby nie wiem jak to głupio brzmiało, etosu nauczyciela akademickiego. Który to etos wymaga, by pilnować, by ci, co nie zasłużyli – by ci,  co się nie uczą – nie zdawali.

Co nie zmienia faktu, że bardzo nie lubię oblewać studentów.

Continue reading “Kolejne weekendowe luźne myśli”

Na początek: niedawno, niedawno temu, za morzem, za pustynią, w dżungli w Kongo żyli sobie spokojnie pigmeje z grupy nazywającej sami siebie Baka. Żyli w zgodzie z naturą. Dżungla była ich domem. Niestety, dżungli było coraz mniej, więc ogłoszono ją parkiem narodowym. Specjaliści z WWF, ekolodzy, aktywiści, przybyli, by wyszkolić strażników mających pilnować, by nikt nie zagrażał przyrodzie. Strażnicy raźno wzięli się do roboty: za kasę od kongijskiego rządu oraz od ekologów zaczęli palić chaty pigmejów, bić ich, niszczyć ich osiedla i poniżać ich kobiety. Ups.

Po polsku: Dlaczego mężczyźni kochają cycki? Odpowiedź trochę wydumana. Mężczyźni kochają cycki, bo… u kobiet podczas pieszczenia piersi, tak jak podczas karmienia niemowląt, wydziela się oksytocyna, hormon odpowiedzialny za budowanie więzi. Aha. No to, do diaska, dlaczego to mężczyźni kochają cycki?!? Kiedyś można było wierzyć, że dzięki temu żyją dłużej, ale teraz już wiem, że niestety, to mit.

Continue reading “Linkownia pięćdziesiąta”

Kilka lat temu, gdy jeszcze byłem zadufany w sobie i przekonany, że piszę znakomicie i wystarczy wysłać wydawcom manuskrypt, a oni zaczną się zabijać o przywilej wydania, popełniłem mały błąd, którego obecnie mocno żałuję (nie, nie chodzi o vanity. Nigdy w życiu nie brałem nawet na sekundę możliwość publikowania w tym modelu). Niestety, google jest nieubłagany i o błędzie pamięta. Żal mi było zmieniać pseudonim, bo już pod nim wydałem parę rzeczy, więc zamiast tego pomyślałem, że wypchnę tamte wyniki na jakieś dalsze miejsca. Dzisiaj postanowiłem sprawdzić, czy mi się udało i co się pojawia po wpisania “Radomir Darmiła” w google’u. I kiepsko – niechciane, wstydliwe wyniki pojawiają się już na drugiej stronie.

Co więcej, wciąż są strony, które nie usunęły śladów, chociaż o to prosiłem; i inne, które zapomniałem poprosić. Na przykład, lubimyczytać.

Continue reading “Marne efekty podstępnych manipulacji wynikami wyszukiwania google’a”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Podobnie jak kilka innych wcześniej opisywanych przeze mnie Fantastyk, również i ta pochodzi z mojego zakupu w styczniu 2019 roku na allegro. Oznacza to, że przeczytałem ten numer dopiero teraz, na potrzeby recenzji właśnie.

Na początek kilka słów o okładce. Znacznie lepiej wygląda w pomniejszeniu i z daleka, niż gdy się trzyma ją w rękach. Wyjątkowo papier na okładkę jest gładki i dość porządny, ale i tak ten numer wygląda na jakiś pereelowski magazyn artystyczny, dotowany przez ministerstwo głupich kroKultury i Sztuki.

Na wewnętrznej stronie okładki: wspomnienie Janusza Zajdla, który akurat właśnie wtedy, w lipcu 1985 roku zmarł.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar – Numer 8 (35) 1985”