Rzemieślnicy i artyści

Feliks W. Kres napisał kiedyś, że pisarzy można z grubsza podzielić na dwie grupy: takich, co chcą dostarczać ludziom rozrywki; i takich, którzy chcą pisać Sztukę, przez wielkie “S” (a nawet wielkie “SZ”). Ci drudzy, Artyści, poszukują czegoś nowego. Niebanalnych porównań. Nowych form. Nowych prawd o świecie, życiu i ludziach. Ci pierwsi, to Rzemieślnicy. Oni nie mają wielkich ambicji. Chcą pisać, bo lubią opowiadać historie.

Różnica jest zasadnicza. Rzemieślnik musi pisać prosto, zajmująco i zwięźle. Rzemieślnikowi nikt nie wybaczy zdań ciągnących się przez kilka dziesiątków stron. Rzemieślnik nie dba o to, że pisze kliszami i mało oryginalnie. Ważne, by stworzyć rzecz, która spodoba się czytelnikowi.

Na weryfikatorium – forum poświęconym pisaniu – wśród nowych użytkowników z łatwością można wyłapać, do której grupy kto aspiruje. Rzemieślnik stara się pisać wartko, wpleść jakąś akcję. Przyjmuje uwagi i próbuje się do nich dostosować. Poszukuje reguł i zasad, dzięki którym jego tekst stanie się czytelniejszy. Artyści za to… Mój Boże. Artyści. Każdy z nich uważa się za niedocenionego Dostojewskiego, Marqueza, Cortazara i Tokarczuk. Mieszanie czasów, skoki perspektywy, rozbudowane metafory i odjechane porównania to dla nich celowe zabiegi. Są w stanie bronić do upadłego każdej linijki i uparcie żądać, by szukać drugiego znaczenia w każdym słowie.

Jak łatwo się domyślić, drugi typ pisarza niespecjalnie budzi moją sympatię. Sam chcę być Rzemieślnikiem. Chcę pisać książki przyjemne, lekkie. Chcę opowiadać historie, które mnie ciekawią. Chcę pokazywać stworzone przez siebie światy – nie po to, by przejść do historii literatury, ale by podzielić się radością fantazjowania z innymi. Nie jestem i nie chcę być artystą.

Ale ja nie o tym.

Bez wątpienia bowiem są pisarze-Artyści, którzy tworzą Sztukę nie tylko w swoim mniemaniu. Którzy tworzą Dzieła wiekopomne, które zostaną zapamiętane na wieki, takie co wyznaczą nowe ścieżki. Mistrzowie słowa. Wnikliwi obserwatorzy rzeczywistości. Filozofowie. Kandydaci do literackiej nagrody Nobla. Klasycy Literatury.

Tak, są tacy pisarze. I ja ich cenię i z pokorą przyjmuję, że oni tworzą Literaturę, a ja – klecę coś przemysłowo. Rozrywkowo.

Tyle tylko, że ja tej “Rozrywkowości” nie traktuję jako czegoś wstydliwego. Co więcej, twierdzę – że proza taka jak ta, którą chcę tworzyć, jest potrzebna. Także Artystom.

Dlaczego?

Bo chociaż są tacy czytelnicy, którzy od razu potrafią się zakochać w książkach Umberto Eco i którzy jako nastolatki już zaczytywali się Tokarczuk – to jednak większość z nich (z nas) zaczyna inaczej. Od literatury rozrywkowej właśnie. Tak, prostszej. Tej pogardzanej, tworzonej przez rzemieślników.

Nie ma większych zbrodniarzy od tych, co by chcieli wmuszać licealistom najtrudniejsze (najwartościowsze) dzieła największych powieściopisarzy na początek ich znajomości z literaturą. Czytelnik początkujący w większości dostanie traumy, skojarzy literaturę z obowiązkowymi książkami, które się trudno czyta i przerzuci się na Netflixa.

O nie – czytelnika trzeba zachęcić. Delikatnie. Skusić do czytania. Dać coś lekkostrawnego. Pozwolić, by sam dobrał to, co mu smakuje. Niech czytelnik zachwyci się czymś rozrywkowym. Niech przeczyta dziesięć “prymitywnych” space oper. Może potem się zmęczy i sięgnie po coś ambitniejszego?

Dlatego, Artyści, nie pogardzajcie Rzemieślnikami. Gdyby nie oni, czytelników w Polsce byłoby jeszcze mniej.

(Poza tym, kto by chciał non stop katować się Sztuką?)

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.