Od początku stycznia wysyłam “Między brzaskiem a świtem” do wydawców, w losowej kolejności. Gdzieś tak za trzy-cztery miesiące albo się któryś odezwie, ale trzeba będzie uznać, że rzecz była za mało dobra na gusta redaktorów.

Równocześnie zaczynam pracować nad nowym pomysłem. Tym razem – ma to być bezwstydny melanż całej kupy różnych pomysłów, własnych i cudzych. Inspiracje na podstawie piosenek, grafik komputerowych oraz opowiadań przeczytanych tak z dwadzieścia-trzydzieści lat temu. Główny motyw – nadzieja i dziedzictwo. Dziedzictwo, nie dziewictwo, czyli legacy w obcym języku. Chociaż dziewica też będzie, a jak.

Jak opisałem pomysł na czacie, z miejsca usłyszałem, że pewnie się inspirowałem Mroczną Wieżą Kinga, grami Fortnite oraz trajlerem jednego filmu, co ma wyjść w tym roku. Co jest o tyle zabawne, że Mrocznej wieży nie czytałem, w gry nie grywam, a trajler uważam za kolejny przejaw działalności Przyjaznego Spisku Telepatów z Maszyną Czasu (no wiecie, tych gnojków, co kradną nam pomysły, cofają się w czasie i je publikują dekadę zanim nam pomysły przyjdą do głowy). Przyznaję się do inspiracji za to Log Horizon oraz opowiadaniami Kresa.

Ale – na razie mam szkic świata, bohaterów i niejasny pomysł na akcję. Bohaterzy walczący o niejasną Nagrodę, wdający się w dywagacje na temat natury świata, do którego ich rzucono i o tym, czy warto o tę Nagrodę walczyć. Tytuł roboczy: Międzyświat.

Poza tym, żadnych wiadomości.

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.