Ten wpis to krótki raport na temat tego, co się u mnie dzieje oraz co mam zamiar robić w najbliższym czasie (z blogiem i pisarstwem).

Nie ukrywam, że zakładając blog żyłem w złudnym przekonaniu, że mniej więcej w lipcu lub najpóźniej wrześniu ukaże się moje opowiadanie w Fantastyce Wydaniu Specjalnym (w wersji realistycznej) albo właśnie będę dopinał podpisywanie umowy z jakimś wydawnictwem (w wersji marzycielskiej). Niestety, FWS zostało zlikwidowane, co oznacza, że moje opowiadanie trafi do zwykłej Fantastyki, i to dopiero w roku 2020. Żadne wydawnictwo też nie było zainteresowane moją tysiąc-stronicową historią o biednych prześladowanych Elkari, którzy się wpieniają, zakładają własne państwo i odpłacają wszystkim pięknym za nadobne. Również Tęcza za horyzontem, dla odmiany SF, jak do tej pory (a minęły już ponad trzy miesiące od wysłania do szóstki wydawnictw) nie zdobyła uznania.

Publikowanie samych zbiorów odnośników, uzupełniana od czasu do czasu recenzją starej Fantastyki mało mnie bawi, a i wątpię, by bawiła potencjalnych odwiedzających. Mam obiecane wywiady od dwóch autorów (jednego debiutanta, autora trzech powieści fantasy, drugiego starego repa, autora coś tak z piętnastu książek), ale ponieważ ich twórczość jest mi mało znana, zanim wymuszę realizację obietnicy, najpierw chcę przeczytać kilka ich utworów (bo jakoś głupio zaczynać wywiad od “stary, kim ty właściwie jesteś?”). Myślę, że dałbym radę wybębnić też wywiad od jednego naprawdę znanego autora, choćby jako rodzaj rewanżu za przysługę, ale to raczej przyszłość. Znam też parę autorek literatury kobiecej i sądzę, że zgodziłyby się na wywiad, jako przysługa dla młodszego kolegi, ale… nie znam ich twórczości, romanse mnie nie pociągają, no i niezbyt by to pasowało do tematyki bloga.

Pozostaje pisać o rzeczach, które mnie interesują, ale zwykle są to rzeczy dość kontrowersyjne; nie jestem więc pewien, czy warto – zwłaszcza, że doświadczenie podpowiada, że łatwo zostać źle zrozumianym i potem dostać gębę na stałe.

W związku z tym możliwe, że będę tu pisywać znacznie rzadziej, może raz na tydzień, może nawet nie.

Tymczasem: całkiem serio zabrałem się za nowy projekt. Tym razem, skoro podobno z fantastyki sprzedaje się obecnie tylko fantasy i YA, to może spróbuję napisać dającego się dopasować do tych gatunków. Mam piętnaście stron – wstępnie przetestowanych na trójce znajomych – i plan całości. Niestety, na razie akcji według planu starczy na jakieś sto pięćdziesiąt stron. Według prawideł sztuki, w kilku miejscach zieją dziury, które powinienem jakoś wypełnić. Niemniej – mam nadzieję, że do lutego skończę.

We wrześniu zaraz poślę Tęczę za horyzontem do pozostałych wydawnictw z listy i może spróbuję dopukać się do tych, którym wysyłałem to wcześniej. Wprawdzie wydawnictwa wszystkie gromko krzyczą “nie dzwonić, nie pisać, jak będziemy chcieli, sami zapytamy” aaale… Raz jedno wydawnictwo zgubiło moją propozycję i dopiero po telefonie się za nią wzięli; a drugi raz to przykład z innym utworem, który został przyjęty, ale osoba odpowiedzialna zapomniała mnie powiadomić, i gdyby nie moje pytanie, wszystko by się rozmyło, a tak – dzięki pytaniu pójdzie do publikacji.

Plus raz telefon skutkował bardzo ciekawą rozmową na temat rynku, realiów wydawania książek w Polsce oraz tego, co się sprzedaje, a co nie.

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.