Linkownia trzydziesta szósta

Dzisiejsza linkownia będzie bardzo krótka, boć też trudno oczekiwać czegoś długiego od człowieka ciężko doświadczonego przez wakacyjne nieróbstwo. Zacznijmy od odnośnika skradzionego od Scotta Alexandra ze slatestarcodex: było sobie kiedyś studium o tym, że nienawiść powoduje, że homoseksualiści żyją dwanaście lat krócej. Straszne skutki prześladowań i homofobii. Studium cytowane, które pojawiało się w dyskusjach i popularnej prasie. Naukowcy, którzy wskazywali błędy metodologiczne w studium oskarżani byli o homofobię – zwłaszcza, że jedną z osób wskazujących błędy był Mark Regnerus, który jest ulubionym chłopcem do bicia postępowych dziennikarzy i naukowców (i nie da się ukryć, że słusznie, bo Regnerus błędy popełnia, i to często). Tymczasem, minęło pięć lat i autorzy wycofali studium – ponieważ okazuje się, że ich wnioski wynikały z prostego błędu w kodowaniu danych. Być może autorzy też okazali się homofobami.

Od Scotta Alexandra także niezbyt wesoła wiadomość: wieczna zmarzlina na Syberii topnieje nieco szybciej, niż przypuszczano. Nie ma powodów do paniki, to kilka parę dekad szybciej i to tylko odrobinę zwiększa prawdopodobieństwo najgorszego możliwego scenariusza.

A przy okazji wycofywanych artykułów, jeszcze jeden też z tego samego bloga: pewien autor napisał książkę, w której udowadniał, że kobiety są mniej szczęśliwe w małżeństwie. Okazało się, że nie zrozumiał danych, na podstawie których pisał książkę. Sądził, że spouse absent, czyli małżonek nieobecny oznacza, że żony pytano w obecności męża, jak bardzo są szczęśliwe, a potem pytano ponownie, gdy mąż wyszedł z pokoju – i wysnuł wniosek, że żony kłamią w obecności mężów, a potem, gdy mąż wyjdzie, wtedy dopiero przyznają, jak bardzo są w małżeństwie nieszczęśliwe. Tymczasem w cytowanym przez niego badaniu były dwie osobne kategorie, żony pytano telefonicznie i małżonek nieobecny oznaczało żony, które żyły z jakichś powodów bez mężów. Faktycznie żony są jednak raczej szczęśliwe. Ufff…

Na blogu nintil.com świetny artykuł o paradoksie związanym z równością płci: im dany kraj jest oceniany jako równiejszy (hehe, co za słowo…), tym mniej kobiet idzie w tym kraju na kierunki ścisłe. Autor bloga wskazuje usterki w metodologii oryginalnego artykułu i przeprowadza własną analizę. Oprócz tego – mnóstwo super linków, w tym także spis odnośników do artykułów tegoż autora o kobietach w STEM (czyli w naukach ścisłych, mniej więcej). Jak pisałem wcześniej – gdybym zobaczył te artykuły wcześniej, nie pisałbym swojego cyklu o powodach niewielkiej ilości kobiet w informatyce.

I za pośrednictwem nintila: to ile właściwie powinno być kobiet w… na przykład, ekonomii? Wyliczenia w zasadzie podobne do moich – oparte o założenia o większe różnice w standardowym odchyleniu wśród mężczyzn niż wśród kobiet.

Kolejny link za pośrednictwem blogu Steve’a Hsu: transkrypt jego (oraz Coreya Washingtona) rozmowy z Joe Cesario m.in. o stereotypach i ich badaniu. Zaciekawić może fragment o tym, że kiedy bada się studentów, czy byliby bardziej skłonni do zastrzelenia nieuzbrojonych Afroamerykanów, w stosunku do nieuzbrojonych białych, to wychodzi, że to sami rasiści i że przez rasizm policjanci strzelają częściej do Afroamerykanów. Ale, kiedy bierze się nie studentów, ale prawdziwych przeszkolonych policjantów, to w identycznie przeprowadzonym eksperymencie efekt znika. Policjanci równie chętnie zabijają białych, jak murzynów. Wniosek: laboratoryjne badanie ze studentami nijak nie przekłada się na efekt w prawdziwym świecie. Dyskutują o badaniu stereotypów, założeniach podświadomie wpływających na wyniki oraz o braku ludzi o konserwatywnych poglądach na amerykańskich uniwersytetach i jak to może szkodzić nauce – a także o tym, ze student może skończyć uniwersytet i nigdy nie przeczytać żadnego dłuższego tekstu któregoś z konserwatywnych myślicieli.

Z blogu Davida Friedmana (taki libertarianin, syn tego noblisty Miltona Friedmana) wyjaśniający, na czym polega p-hacking. Powiedzmy, że jesteś naukowcem i koniecznie chcesz opublikować jakiś artykuł. Czy jedzenie cebuli wpływa na pogorszenie możliwości umysłowych u starszych ludzi? Bierzesz dane staruszków, pytasz co jedli i wychodzi, że nie, cebula nie ma wpływu. Więc próbujesz kolejnych kombinacji: a czy wpływa na pogorszenie możliwości umysłowych kobiet? Mężczyzn? Azjatów? Murzynów? Murzynek? I w końcu wychodzi, że tak, wpływa na pogorszeniu zdolności kognitywnych u starszych Afroamerykanek, na poziomie istotności 0.05. Ale poziom istotności 0.05 oznacza tyle, że taki wynik mógłby się pojawić przypadkowo w mniej niż pięciu procentach eksperymentów, a ty właśnie przeprowadziłeś ich tak ze sto… Wiadomo więc, że co najmniej kilka wyjdzie ci fałszywych wyników. Ale publikacja jest.

Za młodu ci moi koledzy, którym rodzice kupowali C64, z miejsca zyskiwali dziesiątki przyjaciół. Pamiętam, jak siedzieliśmy po sześciu-siedmiu w jednym pokoju, patrząc, jak kolega gra w Rick Dangerous, cierpliwie czekając, aż da nam dotknąć dżojstika na całe trzy minuty. Nostalgia to potężne uczucie. Na studiach miałem kolegę, który wgrał an komputer emulator ZX Spectrum i całymi godzinami naparzał w jakieś badziewia, w których były raptem cztery kolory (o ile pamiętam). Mimo to i tak mnie dziwi, że znaleźli się zapaleńcy, którzy zbudowali i chcą sprzedawać klony C64. Działające kopie, z funkcjonalną klawiaturą i zestawem starych gier. Luuudzie…

Skoro o dziwakach, to wiedzieliście, że w USA działał kiedyś prężnie biznes rozpie*rzania lokomotyw? W sensie, przyjeżdżał cwaniak do miasteczka, ogłaszał, że dnia tego i tego urządzi pokaz katastrofy kolejowej. Ludzie walili drzwiami i oknami, kupowali bilety, a cwaniak brał dwie lokomotywy, stawiał je na dwóch końcach wybudowanego pośpiesznie toru i huzia… Od czasu do czasu ktoś ginął (serio serio), reszta biła brawo i wracała podbudowana do domów. Myślicie, że żartuję z tym “ktoś ginął”? Ależ skąd. Artykuł zaczyna się od opisu katastrofy w 1896 roku, w którym odłamki z eksplodujących kotłów zabiły dwóch z widzów. Kiedyś, panie, to były rozrywki. A nie, jak dzisiaj, kiedy ciapciaki się podniecają oglądając efekty specjalne w telewizji. Prawdziwa rozrywka jest wtedy, gdy podczas oglądania widowiska możesz stracić oko!

Za pośrednictwem blogu isegoria: odkryto gen, który być może pomógł naszym przodkom biegać szybciej i dłużej. My posiadamy uszkodzony wariant tego genu; gdy taki wariant wszczepiono myszom, efekt był właśnie taki, jak napisałem przed chwilą: biegały szybciej i dłużej.

 

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.