Mam znajomego, który był kiedyś wielkim fanem OS/2. Pokazywał mi, jaki to świetny system i faktycznie – w tamtych czasach, gdy na pecetach królował Windows 3.11, Windows 95 był nowością, a Linuks i FreeBSD dopiero nieśmiało zdobywały przyczółki wśród zwykłych użytkowników – w tamtych czasach możliwości OS/2 robiły wrażenie.

Ale to było prawie ćwierć wieku temu. Tym większe zdziwienie, że tak leciwy system wciąż jest w użyciu, i to nie byle jakim: obsługuje nowojorskie metro!

Teraz będzie zestaw linków ściągniętych z ulubionych blogów. Najpierw vaviper. Dawniej nie mieli photoshopa, ale retusz obrazków ładnych dziewczyn to naprawdę nic nowego. Vaviper pokazuje zdjęcia dziewczyn, które posłużyły do stworzenia plakatów do przypięcia nad łóżkiem np. marynarza (tzw pin-up girls). Od vavipera także link do artykułu tłumaczącego, dlaczego miecze świetlne są niemożliwe.

Continue reading “Linkownia trzydziesta piąta”

Koniec semestru, początek sesji. Do tego trzeba zrobić porządku w mieszkaniu, porządku w domu i w ogrodzie; wreszcie, czas wrócić do poprawek powieści. W związku z tym, ogłaszam przerwę w prowadzeniu bloga do końca czerwca.

A na pociechę, szalenie poważna piosenka o krasnoludach kopiących dziurę. Jam jest krasnolud, co kopie dziurę tu – kopu kopu kop, kopu kopu kop!

Są pisarki i pisarze, którzy wywarli na mnie wpływ tak przemożny, że prawdopodobnie odcisnął się na wszystkim, co sam skrobię. Twórcy dzieł tak wspaniałych, że gdyby dziewięćdziesiąt dziewięć procent reszty literatury fantasy i science fiction nagle by spłonęło, to nikt nawet specjalnie łez by nie ronił nad popiołami – o ile by pozostały tylko książki tej małej grupki autorów. Do tego elitarnego klubu należy Ursula Le Guin.

Nie wiem, ile miałem lat, gdy pierwszy raz przeczytałem “Lewą rękę ciemności”. Odwiedzaliśmy znajomych ze wsi i nieco znudzony wertowałem ich biblioteczkę. Znalazłem tam “Pszczółkę Maję” i sumiennie przeczytałem od okładki do okładki – a skoro nie widziałem nic dziwnego w czytaniu takiej bajki, zapewne musiałem być dość młody. Gdy odłożyłem “Pszczółkę” na półkę, trafiłem na książkę zupełnie inną. Zacząłem czytać i wsiąkłem w świat cudownie odmienny, czarodziejski, wspaniały; świat wyrzeźbiony przez snycerkę słów o talencie tak potężnym, że graniczącym niemal z magią. Szczerze powiedziawszy, nawet nie jestem pewien, czy to na pewno była “Lewa ręka ciemności”, czy może “Czarnoksiężnik z Archipelagu” – bo po lekturze pozostał mi zachwyt i niewiele więcej. Zdaje mi się teraz, że mało co wtedy z książki zrozumiałem. Od tamtej jednak pory pokochałem Panią Le Guin.

Continue reading “Ursula Le Guin “Dary””

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

Kolejna Fantastyka, którą przeczytałem dopiero teraz, kupiona w pakiecie dwudziestu egzemplarzy. Numer nieco słabszy od dwóch ostatnich (tj. 4 (19) oraz 5 (20) 1984) , jednakże trzyma poziom. Okładka na kredowym papierze, jednakże jak na mój gust brzydka i słabo zaprojektowana, w każdym razie poniżej przeciętnej dla czasopisma.

Reklamowany na okładce temat Polska Fantastyka w czterdziestoleciu w gruncie rzeczy zostaje wyczerpany na wewnętrznej stronie okładki, gdzie pan Niewiadowski rzuca całą listę nazwisk znanych i nieznanych – na przykład kompletnie nie kojarzę Czesława Chruszczewskiego, a Weinfelda nazwisko kojarzę i chyba nawet coś jego autorstwa w mojej biblioteczce stoi, ale nie mam pojęcia co i raczej nic nadzwyczajnego, bo inaczej zapamiętałbym chociaż jakiś detal, a tu nic.

W spisie treści brak powieści i komiksu, ale oczywiście zarówno powieść, jak i komiks są. Nie czytałem, bo brakuje mi numer poprzedniego, dwudziestego pierwszego.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar: numer 7 (22) 1984”

Zaczniemy od ciekawostki: kto pragnie bardziej związków, mężczyźni, czy kobiety? Odpowiedź jest prosta, chociaż może być zaskakująca dla osób takich jak ja: nie ma większych różnic.

Następnie, czy zastanawialiście się kiedyś, czy ślimaki pierdzą? Przyznam się szczerze, że nie tylko mnie to nigdy nie fascynowało, ani nawet nie uważam, bym coś stracił nie wiedząc. Niemniej byli naukowcy którzy problem badali i doszli do wniosku, że nie, nie pierdzą. To znaczy, nie wydzielają metanu – jeżeli żyją w brudnej wodzie, mogą wydzielać tlenek diazotu, czyli tzw. gaz rozweselający. Zresztą jeden z gazów cieplarnianych.

Skoro jesteśmy już przy gazach, to czy napełnialiście kiedyś balon helem? A może wdychaliście kiedyś hel, by się pośmiać z własnego, zmienionego głosu? Jeśli tak, to przyczynialiście się do marnotrawstwa cennego gazu, którego na Ziemi jest ograniczona ilość, a który ma bardzo szerokie zastosowania w medycynie i technice.

Continue reading “Linkownia trzydziesta czwarta”

Ja wiem, że pewnie wszyscy wiedzą o tym od dawna, ale ja dowiedziałem się dopiero dzisiaj: Prószyński i s-ka przestali wydawać “Fantastykę Wydanie Specjalne”. W związku z tym nie ma szans na to, by  moje opowiadanie “Przynoszę wam pokój” ukazało się w tym roku. Natomiast zapytany redaktor mówi, że jest szansa, że ukaże się w przyszłym roku (to jest, w 2020) w “Nowej Fantastyce”.

 

EDIT: W ciągu ostatniego roku nieco zmieniłem zdanie na ten temat, poza tym – chcę unikać kontrowersji. Dlatego oryginalny wpis zmodyfikowałem, by lepiej odzwierciedlał moje obecne poglądy.

Niedawno dyskutowałem na temat pewnego serialu, a dokładniej na temat szczegółów przedstawionego w tymże serialu świata. Mniejsza o to, jaki to dokładnie był serial i o jakie szczegóły chodziło, bo sama dyskusja tylko sprowokowała mnie do zebrania w jedną całość myśli, które mniej lub bardziej jasno od dawna już błądziły pod moją rozczochraną czupryną. Myśli dotyczących argumentu, który z męczącą regularnością pojawia się w internetowych dyskusjach o sensowności tego czy owego elementu książki albo serialu.

Argument ten brzmi mniej więcej tak:

To przecież fantasy. Skoro nie przeszkadzają ci smoki, krasnoludy i magia, dlaczego przeszkadza ci cośtam cośtam? Dlaczego używasz argumentów ze świata rzeczywistego? W świecie rzeczywistym przecież nie ma smoków ani magii.

Innymi słowy: in fantasy anything goes.

Continue reading “Nie czepiaj się, przecież to fantasy…”

Spis Treści (lista wszystkich zrecenzowanych Fantastyk)

W majowy weekend miałem czas nadrobić nieco zaległości, także czytelniczych. Sięgnąłem więc po paczkę zakupionych niedawno Fantastyk i przeczytałem kilka numerów. W efekcie napisałem kilka szkiców recenzji, które obecnie sukcesywnie poprawiam, uzupełniam i publikuję.

Numer dwudziesty Fantastyki (za jedne pięćdziesiąt złotych) zapowiada się obiecująco, z klasyczną, fantastyczną okładką autorstwa Tima White’a.  Lubię tego grafika, tworzy bez udziwnień, bez uproszczeń – taki typowy dla dawnej SF  niby-realistyczny styl, odmienny od maniery wielu innych artystów, którzy silą się na udawanie ilustracji dla dzieci.

Numer otwiera wstępniak redaktora na temat fantasy, z refleksją Hollanka na temat powrotu mitów greckich. W listach od czytelników – żądania więcej szczegółów biograficznych autorów i stworzenia leksykonu. Ho ho, aż trudno w to uwierzyć.

Continue reading “Fantastyk dawnych czar: numer 5 (20) 1984”

W tym tygodniu mam zamiar wrzucić jedną recenzję starej fantastyki i dodać tekst o tym, co wolno w fantasy (a dokładniej: tekst o mojej irytacji argumentem “w fantasy wszystko wolno”) . Mam też zaplanowane dwie recenzje (książki Le Guin oraz starej Fantastyki) na przyszły tydzień, a potem… raczej będę pisał trochę mniej, no bo wiecie, sesja. Studentom trzeba przypomnieć, że nauka na politechnice to nie tylko impreza za imprezą (w sensie coding party, a nie jakiejś biby alkoholowej).

W międzyczasie czekam na wieści o opowiadaniu w NF, na razie wieści brak. Redaktor zapewniał, że opko jest zaplanowane na 2019 – ale 2019 to może być i grudzień, więc póki co jestem złej myśli.

A poniżej: prosta animacja znaleziona przez moją córkę. How to cope with death autorstwa Ignacio Ferrerasa.