Potpourri dyskryminacyjne, czyli zbiór odnośników na temat kobiet w informatyce i dyskryminacji

Z jednej strony, chciałbym dokończyć serię wpisów na temat kobiet w informatyce (a raczej ich braku), z drugiej strony – w trakcie poszukiwań trafiłem na kilka artykułów (po angielsku), które przekazują mniej więcej to samo, co chciałem przekazać ja, tylko znacznie lepiej. Niemniej jednak, skoro zacząłem, może wypadałoby skończyć. A z drugiej strony… nie, zaraz, to już będzie z trzeciej strony, zresztą nieważne – z drugiej strony, niekoniecznie mi się chce pisać teraz długich elaboratów wiedząc, że zamiast tego mógłbym po prostu zalinkować pięć czy sześć innych blogów.

W efekcie postanowiłem sklecić ten wpis, który ma w zamyśle uzupełniać informacje podane poprzednio. Dla przypomnienia, napisałem już, że moim zdaniem przyczyną małej reprezentacji kobiet raczej nie jest seksizm oraz, że że gdyby istniały dysproporcje w umiejętnościach kobiet i mężczyzn, to raczej nie mogłyby wyjaśniać dysproporcji w partycypacji.

Wpis będzie niepoukładany, chaotyczny, nieporządny i nie tylko o informatyce. Uwaga: nic tutaj nie udowadniam, tylko wrzucam zestaw odnośników i informacji. Na sieci można znaleźć także multum odnośników pokazujących coś innego; tak się jednak składa, że czasami te odnośniki to fake news, a czasami są prezentowane jako prawda objawiona, bez pokazywania, że inne studia pokazują coś innego. Będę aktualizował ten wpis, kiedy tylko znajdę coś ciekawego. Na razie zawiera zaledwie parę informacji.

Na początek, podobno kobiety są dyskryminowane przy przydziale grantów. Przynajmniej w USA w grantach przydzielanych przez NIH (National Institute of Health) nie udało się odnaleźć dowodów na taką  dyskryminację.

Nie ma dowodów na to, by kobiety (przynajmniej w USA) byłyby dyskryminowane przy przyjmowaniu na stanowiska na uczelniach. Wprost przeciwnie, w USA łatwiej znaleźć dowody na znaczną dyskryminację skierowaną przeciwko mężczyznom, zarówno w kierunkach inżynieryjnych, na psychologii, biologii i ekonomii: w eksperymencie opisanym w artykule Williams, Ceci (2015) wysłano CV kandydatów różniących się tylko płcią. CV podpisane przez kobietę blisko dwukrotnie częściej (!!)  doczekiwało się odpowiedzi.

W innym przypadku w prasie pojawiły się informacje o eksperymencie mającym rzekomo dowodzić, że kobiety są dyskryminowane przy przyjmowaniu do pracy. Okazało się, że to fake news: ten eksperymenty nigdy się nie odbył (tutaj odnośnik bezpośredni do dyskusji na twitterze). I tak, w dyskusjach na sieci też ktoś kiedyś mi go tryumfalnie rzucił w twarz. W tym samym linku opis innego eksperymentu, studium mające 1388 cytowań: rzekomo mającego dowodzić, że kobiety korzystają na tzw. “ślepych” przesłuchaniach (przepraszam, nie wiem, jak to tłumaczyć na polski): tzn, że kiedy w orkiestrze przesłuchiwano kandydatów, to gdy oddzielono przesłuchujących od kandydatów tak, by nie mogli widzieć ich płci, rzekomo zwiększyło to znacząco szanse kobiet. Tymczasem studium pokazuje efekty minimalne, żadne, a jeżeli już ktoś nieco zyskuje, to prędzej mężczyźni.

Większość linków jest o danych na temat USA. Przyczyna: najłatwiej je znaleźć. W Polsce te dane są zagrzebane w jakichś dziwnych dokumentach. Dlatego kolejny link z USA: kobiet zdobywają większość doktoratów, w wielu dziedzinach ponad 3/4. Niemniej za problem uważa się tylko fakt, że w dziedzinach STEM większość doktoratów zdobywają mężczyźni.

 

Dodaj komentarz



Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.