Smutna historia o miłości ze szczęśliwym zakończeniem

W pierwszej chwili nie mogłem pojąć,
co robi stado wilków wokół rosnącej na polanie, otoczonej niskimi krzewami lipy. Dopiero po chwili, wytężając wzrok, zauważyłem między nagimi gałęziami ciemny kształt. Nie wyglądało to na wróbla; wiewiórka nie wytrzymałaby tak długo bez jednego ruchu. Jakby odpowiadając na moje myśli, kształt poruszył się, rozprostował i wtedy rozpoznałem skrzata.

Skrzat; i to skrzat niezbyt rozgarnięty, skoro dał się zagonić na drzewo. Wilki, swoją drogą, także nie wyglądały na szczególnie bystre, skoro zamiast rozejrzeć się za jakąś inną zwierzyną, odmrażały tutaj zady.

To jedno z tych opowiadań o skrzacie Burym, które osobiście uważam za bardziej udane. Powstało w kolejności jako trzecie. Chronologicznie jest przed „Trzy do dwóch dla Nowogóry” i „Talentami Odmiennych ludzi” – i zdecydowanie przed „Dobrym wojakiem Burym”. Niby to typowe fantasy na wesoło, ale jednak z nutką melancholii. Jest tam kilka fragmentów, do których lubię czasami wracać.

Moja córka się na tym śmiała, więc was też powinno śmieszyć.

Wysłane do Fahrenheita w 2014 roku, gdy jeszcze w miarę szybko reagowali. Opublikowane w grudniu 2014. Można je przeczytać tutaj. Cztery polubienia na stronie Fahrenheita na fejsbuku.

Wojownik i wiedźmaOpka na sieciTalenty odmiennych ludzi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *