Blog

Ostatnio na moim ulubionym forum pisarskim pojawił się temat dość ciekawy. Wszystko zaczęło się od tego, że powiedziałem, że piszę dla pieniędzy. Moją ambicją nie jest tworzenie literatury wysokich lotów, tylko dostarczanie rozrywki – książek do przeczytania w pociągu, albo na wczasach, gdy akurat padła sieć, a na dworze plucha. Jeden z użytkowników był wstrząśnięty.

Pisanie, to powinno być hobby, powiedział. Pasja. Powinniśmy tworzyć, by przelać na papier nasze emocje, marzenia, by innym coś przekazać, zainspirować do czegoś. Jednym słowem – pisanie to misja. Jeżeli zapowiadasz, że piszesz dla kasy, dodał, i to jeszcze przed debiutem książkowym, to możesz się mocno rozczarować.

Continue reading „Ile kosztuje pasja? O zarobkach pisarzy i nie tylko.”

Dzisiaj bardzo skromnie.Najpierw o tym, że mamy w Polsce (ale i na całym świecie) pełzający kryzys małżeńskim. Oczywiście, mnóstwo kobiet jest szczęśliwa bez facetów, jednakże jest też sporo takich, co chętnie jednak by z jakimś zawiązały małżeński węzeł. Problem jednak jest taki, że nie bardzo mają z kim (w wersji marketingowej dla kobiet; w wersji dla facetów: bo mają wygórowane wymagania, he, he).

Continue reading „Kolejny piątek, kolejne linki…”

Dzisiaj na początek parę linków dość już leciwych (w kategoriach internetu). Najpierw tekst sprzed lat blisko czterech: Piotr Muszyński o katanie i dlaczego nie jest to taki super miecz, jak niektórzy twierdzą. Następnie sprzed lat trzech, ładna infografika o filmach Noir: o ich typowych elementach i gdzie takich elementów znaleźć najwięcej.

Starocie mamy za sobą, to nieco aktualności. Wszyscy pamiętamy sprawę Jacka Piekary, który niezbyt kulturalnie wyraził się o Dorocie Wellman (imputując jej nieatrakcyjność). Jak wszyscy dalej pamiętamy, wezwanie do sądu dostarczono pod adres, gdzie Piekara ponoć nigdy nie mieszkał, chociaż jest tam zameldowany — wyjaśnienia pisarza są tutaj nieco mętne, ale sens jest taki, że ów o procesie się nie dowiedział. Skoro się nie zjawił, z automatu sąd przyznał rację pani Wellman.

Continue reading „Zbiór wiadomości pożytecznych i ciekawych…”

Dawno, dawno temu, gdy schylając głowę jeszcze widziałem paluszki u stóp bez konieczności wciągania brzucha, przeczytałem w „Nowej Fantastyce” opowiadanie fantasy. Opowiadanie naprawdę słabe. Warsztatowo – bez zarzutu, językowo poprawne. A mimo to słabe – bo też cały pomysł miałem wrażenie, że widziałem już gdzie indziej, znacznie lepiej przedstawiony.

Continue reading „Dwóch Jacków: Komuda i Piekara („Warchoły i pijanice” oraz „Szubienicznik”)”

Razib Khan pisze o napojach, które towarzyszyły ludziom od wieków… lub od niedawna, oraz o genetycznych zmianach, które są powiązane z ich spożywaniem.

Znalazłem stary, ale ciekawy post Scotta Alexandra o jego doświadczeniach jako lekarza w Haiti: o nieznośnych pacjentach, gotowych powiedzieć wszystko, byle tylko dostać jakieś leki (łącznie z facetem upierającym się, że ma upławy z pochwy).

Mury w przeszłości oznaczały wolność, a nie jej brak. Dzięki murom można było się bronić przed bandytami. Oznaczały niezależność. Zwycięzcy często rozkazywali pokonanym zburzyć mury.

Continue reading „Linki, linki wszędzie…”

Od pewnego czasu nie piszę nowych opowiadań – usiłuję stworzyć bowiem Wielkie Dzieło, książkę, powieść – bo w końcu pisarz, to ktoś, kto pisze, i to pisze nie streszczenia lektur, blogi czy też listy do redakcji – ale pisze książki właśnie. Zabrałem się do pracy początkowo z zapałem, pisałem dużo i wytrwale, i szybko nastukałem rzecz dosyć pokaźnej objętości.

Continue reading „Maraton pisarski czas zacząć…”

Odwieczna tradycja nakazuje, by bloger wstawiał od czasu do czasu zbiór łączy do mniej lub bardziej ciekawych artykułów, zwykle w żaden sposób nie powiązanych ze sobą, ani nawet z tematyką bloga. Jako stary konserwatysta nie mogę się sprzeciwiać tradycji.

Stonehenge jest tajemnicze i starodawne. Z kolei Fridgehenge (link) ma zaledwie kilka lat i nie wiąże się z nim żadna tajemnica. Po prostu pewien Anglik postanowił wykorzystać do czegoś stare lodówki i zbudował z nich replikę Stonehenge.

Koleżanka z wery dzieli się przemyśleniami na temat średniowiecznej sztuki, pełnej metafor, które dzisiaj nas tylko śmieszą.

Continue reading „Silva Rerum albo Las Rzeczy (internetowych)”

Kolejny wpis ściśle techniczny, tym razem bardzo krótki.

Stawiając bloga każdy oczywiście ma nadzieję na miliony odwiedzin każdego dnia – nie mówiąc już o tłumach reporterów błagających o możliwość przeprowadzenia wywiadu. Oczywiście każdy, kto ma jakiekolwiek doświadczenia w prowadzeniu strony wie, że w praktyce blog niereklamowany będzie także blogiem nieodwiedzanym. Przynajmniej początkowo. Patrząc na doświadczenia z moją stroną na google+, nie spodziewałem się więc jakichkolwiek wizyt przez pierwszy miesiąc. Później – sądziłem, że trafi tutaj może z tuzin osób, guglających przypadkowe słowa kluczowe. Wreszcie – znowu, opierając się o moje doświadczenia – zakładałem, że po publikacji opowiadania w Nowej Fantastyce odwiedzi mnie kolejny tuzin, tym razem już szukających właśnie mnie.

Continue reading „Jak się pozbyć fanów z Chin”

Właśnie skończyłem przeglądać strony,  poprawiłem coś z setkę źle działających linków, brzydkich fontów i niewyświetlających się obrazków i mogę wreszcie uznać, ze strona jako-tako działa. Tak wielkie osiągnięcie jakoś trzeba to uczcić – a jako potomek zabużańskiej szlachty zaściankowej znam tylko dwa sposoby świętowania: picie na umór i pisanie na blogu. Chora wątroba nie pozwala na to pierwsze. Pozostało wybrać temat wpisu.

Uwaga, dalej będzie wyjątkowo mało literacko. Wręcz nudno dla tych, którzy nie pieją z zachwytu, widząc ładnie skonstruowane zapytanie SQL. W skrócie: dalej opiszę moje perypetie związane z instalacją i konfiguracją oprogramowania.

Continue reading „Technikalia, czyli jak postawić bloga”