Na początek: z polskiego blogu ciekawy wpis o trylobitach. Dalej po polsku: skąd się wziął zwrot smalić cholewki?

O Otzim-jaskiniowcu na pewno słyszeli wszyscy (Ötzi właściwie, ale nie lubię umlautów). Zamrożone ciało biedaka, pochodzące sprzed 5300 lat, zostało odnalezione w 1991 w Alpach. Co pewien czas dowiadujemy się o nim czegoś nowego: na przykład, obecnie przebadano jego narzędzia i odkryto, że część zrobił ktoś inny, a więc Otzi zapewne zdobył je w drodze handlu (dlaczego nie zasugerowano, ze ukradł?). Wiadomo, co jadł przed śmiercią (m.in kozie mięso). Wiadomo, że kilka dni przed śmiercią został zraniony w prawą rękę, a był praworęczny. Brał więc udział w walce bądź kłótni, gdzie został zaatakowany. Ostatecznie ktoś go zamordował: zginął od potężnego ciosu w głowę – co trochę zmienia dawną hipotezę opartą m.in o przesłankę, że oberwał z daleka strzałą. Z analizy tego, co jadł, wynika, że się nie śpieszył – bo posiłek wyglądał na ugotowany. Naukowcy ustalili także, że Otzi zszedł z gór w dolinę, przebywał tam jakiś czas i potem wrócił w góry, gdzie zginął.

Continue reading „Dwudziesta linkownia”

Niestety, nawał pracy nie pozwala mi na poświęcenie pracy stronie. W związku z tym dzisiaj bardzo krótko. Najpierw, z blogu Davida Friedmana kilka sucharów. Najbardziej podoba mi się ten o skarbie ukrytym przez Jose, a niektóre może zrozumieć tylko ktoś, kto czytał ekonomistów i libertarian… Następnie, z blogu isegoria: sytuacja w Libii nie wygląda najlepiej. Dalej: hipopotamy sprowadzone przez Pablo Escobara do Wenezueli świetnie się tam zadomowiły i niektórzy naukowcy uważają, że to bardzo dobrze.  Z blogu vaviper: Churchill po wypadku w Ameryce dostał od doktora receptę na picie alkoholu do obiadu (było to konieczne, bo przebywał tam w czasach prohibicji).

Plusy globalnego ocieplenia: prawdopodobnie dzięki niemu odkryto właśnie największą kanadyjską jaskinię. Nikt o niej wcześniej nie słyszał i możliwe, że wejście do niej wcześniej zawsze przykrywał śnieg…

Na blogu popehat: jak sobie radzić z natrętnymi maklerami, chcącymi zrobić z ciebie bogacza. Mnie śmieszy.

W Kolorado: dziewięciolatek chciał rzucić w brata śnieżką, ale w jego miasteczku zabraniało tego prawo. Przekonał więc radnych, by prawo zmienili. Jego czteroletni młodszy brat może nie być zachwycony.

Gdzie mieszkają łosie? Na łosiedlu. A w łosiemnastej linkowni nie może zabraknąć odnośnika do artykułu z ciekawostkami o łosiach. Na przykład, wiedzieliście, że łosie potrafią biegać 60 kilometrów na godzinę? Ja nie wiedziałem. A trzymając się łosi dalej: łosie na Mazurach mają dostać obroże ze światłami odblaskowymi (uwaga, zdjęcia rannego łosia po wypadku!). Łosie bywają także hodowane jako zwierzęta juczne a także, raczej eksperymentalnie, na mleko.

Continue reading „Łosiemnasta linkownia”

Na początek polski odnośnik do histmaga: graficiarze są plagą nie tylko naszych czasów. W Niemczech graficiarze z XVI (między innymi) wieku zabazgrali prehistoryczne naskalne malowidła. Na szczęście naukowcy dzięki najnowszej technice zdołali odnaleźć i „odzyskać” oryginalny malunek.

Największym producentem bananów w Europie ponoć jest Hiszpania. Z tym, że banany te produkowane są na wyspach Kanaryjskich, które formalnie, geograficznie, do Europy nie należą. Gdyby więc zignorować plantacje na wyspach Kanaryjskich, jaki kraj w (geograficznej) Europie ma największe plantacje bananów? Odpowiedź: Islandia. Serio serio. Kiedy o tym usłyszałem pierwszy raz, też myślałem, że mnie ktoś wkręca.

Continue reading „Siedemnasta Linkownia”

Pewien prawie siedemdziesięcioletni Holender uznał, że czuje się młody, wygląda młodo i w związku z tym chce prawnie obniżyć wiek o dwadzieścia lat. Argumentuje, że skoro ludzie mogą zmieniać płeć, bo nie czują się kobietami/mężczyznami, to dlaczego on nie może z podobnych powodów zmienić wieku? Do tego na serwisach randkowych kobiety nie chcą się odzywać do starego dziadka, a jak będzie miał pięćdziesiąt lat – bo na tyle wygląda i na tyle się czuje – to na pewno kandydatki na randkę będą do niego walić drzwiami i oknami.

Continue reading „Szesnasta linkownia”

Dzisiaj maleńko i krótko – nie czuję się najlepiej, do tego praca i inne obowiązki…

Tajemniczy obiekt Oumuamua wciąż budzi emocje. Może to nie statek, ale jego odłamek, fragment kosmicznego żagla (mniej więcej to samo, ale po polsku, tutaj)? Ale czy na pewno?

Dla osób interesujących się retoryką, mały słowniczek terminów i chwytów w retoryce.

W różnych krajach ludzie noszą w jelitach różne bakterie. Skład mikrobiomu (przede wszystkim bakterii) zmienia się po emigracji do innego kraju.

Continue reading „Piętnasta linkownia.”

Nikt nie lubi ludzi, którzy zdradzają zakończenia książek. Ale trzeba mieszkać na stacji naukowej za kołem podbiegunowym, by naprawdę się tym przejmować.

Wszystko wskazuje na to, że anonimowy użytkownik kanału 4chan rozwiązał jeden z matematycznych problemów – matematycy się zastanawiają, jak go cytować.

W Wielkiej Brytanii istnieje bardzo stary, bardzo popularny język,o którym mało kto wie. Jego użytkownicy często uważają go za dialekt. To Scots – z rodziny języków germańskich. W uproszczeniu, jak by wyglądał angielski, gdyby Anglii nie zdobył Wilhelm Zdobywca.

Continue reading „Czternasta linkownia”

Dzisiaj trzynasty raz wrzucam na bloga zbiór odnośników. Skoro trzynasty raz, to na początek prosto z google’a: dlaczego właściwie trzynastka jest pechowa? W innych krajach może być inaczej. W Turcji piątek trzynastego to dzień jak co dzień. We Włoszech pechowa jest siedemnastka, w Chinach – czwórka, w Japonii też.

Po polsku: nasi dzielni chłopcy w zakurzonych sweterkach, znani też jako archeolodzy, wytypowali prawdopodobne miejsce bitwy pod Gaugamelą. Odnaleźli już w okolicy pozostałości obozu marszowego armii macedońskiej.

Continue reading „Pechowa linkownia”

Niestety, świat pożera mój czas. Na uczelni przygotowania do akredytacji, poprawianie dokumentów, do tego mam nowy przedmiot do opracowania, co wymaga biegania po laboratoriach i czytania całego mnóstwa dokumentacji.

Niemniej jak ktoś lubi, to proszę, dwa linki: pierwszy to rozważania o wykrywaniu przestępstwa na Marsie (np. sztuki walki a niższej grawitacji, niemożliwość użycia broni palnej, wpływ na tempo rozkładu tkanek czy rozprysku krwi… dużo tego). Drugi link to sine-wave speech – trzeba jednak trochę znać angielski. Na początek słyszymy spreparowany komputerowo dźwięk, brzmiący mniej więcej tak: pju-pjuo-pju. Totalnie bezsensu. Potem słyszymy jak ten dźwięk brzmiał przed spreparowaniem. I potem można drugi raz posłuchać tego samego pju-pju-pju i nagle słyszymy słowa; co więcej, jak raz zaczniemy je słyszeć, nie da się tego odsłyszeć…

W tym miesiącu wszyscy huczą o netfliksie, wiedźminie, obsadzie, Frei Allen oraz o Sapkowskim żądającym 60 milionów złotych od CDPR. Warto więc zacząć linkownię przeczytać opinię prawnika na temat żądań ASa i ich szans w sądzie.

Drugi polski odnośnik będzie o sposobach walki z telemarketerami. Pewien facet miał już dość telefonów od telemarketerów i napisał skrypt, ponoć prosty, do zabierania im czasu. Bot anty-spamowy. Niestety, bot nie przeszedł testu Turinga, ale posłuchać jego wymiany zdań ze spamerką i tak warto. Continue reading „Październikowa linkownia”