Fantastyk dawnych czar: numer 18 (marzec 1984)

Rok tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty czwarty. Miałem wtedy osiem lat, druga klasa podstawówki. Podobno czytałem wtedy Trylogię, tak przynajmniej opowiada mój ojciec, któremu ongiś z oburzeniem opowiadała o tym pani w szkole (Syn czyta Trylogię na lekcjach! A ojciec na to: dopiero teraz zaczął?! Ma pani rację, muszę mu natrzeć uszy!). W takim razie możliwe, że ten numer Fantastyki kupiłem sam za pieniądze wybłagane od rodziców. A może kupiła mi go matka bez zaglądania do środka (Fantastyka? Czyli coś jakby gadające misie, w sam raz dla ośmiolatka, no nie?). Nie pamiętam.

Numer jest w nieco lepszym stanie niż poprzedni recenzowany. Na okładce reklamowane nowele z konkursu Fantastyki oraz Clarke, Asimov i Sniegow (tak, jak też nie pamiętam, kim jest ten ostatni).

Na wewnętrznej stronie okładki kopia listu Wrocławskiego Klubu Fantastyki, który ogłasza, że na zebraniu przegłosowano poparcie klubu dla wysiłków czasopisma mających na celu propagację SF w Polsce. Raaany, to były czasy…

Nakład: 140 tysięcy egzemplarzy. Na początku Hollanek, którego coś moi starsi koledzy nie lubią, nie jestem zorientowany dlaczego (poza tym, że był partyjny).

 

Każdy prawdziwy fan SF rozpozna ten obraz – tajemniczy monolit i wszystko jasne.

Dział prozy otwiera Arthur Clarke z pierwszym rozdziałem książki 2001: Odyseja Kosmiczna. Teraz wszyscy kojarzą kultową ekranizację Kubricka, wtedy pewnie też: ale ja pamiętam, że informację o tym, że toto zostało sfilmowane przegapiłem (w tamtych czasach nie czytałem stopek), fragment traktowałem jako opowiadanie i to takie, które mi się nawet spodobało.

Ilustracja do opowiadania Yeti – matko, to już druga ilustracja mająca jakiś związek z treścią. Miła odmiana po poprzednim numerze.

O wiele jednak mocniej zapamiętałem opowiadanie Wolfganga Jeschkego Yeti. O alpinistach, którzy postanawiają zdobyć Mount Everest… nago. No dobra, trochę oszukuję, bo wprawdzie faktycznie idą bez kombinezonów i ubrań, to jednak nie nago, bo przecież nikt nie uważa niedźwiedzia czy goryla za gołego. Alpiniści poddają się specyficznej procedurze, w jej wyniku bez problemu zdobywają szczyt oraz zostają wzięci za Yeti. Niestety, procedura okazuje się nieodwracalna.

Dziwna rzecz – dziś rzecz wydaje mi się słaba, wtórna, ale z dzieciństwa pamiętam, jak wstrząśnięty byłem końcówką. Zdaje się, że nawet miałem jakieś koszmary.

Kolejne opowiadanie to króciutka Enigma Uwe Luserke. Słabe. Czytałem takich rzeczy na kopy.

Kolejna ilustracja mająca związek z treścią! Nie ma co, rozpieszcza nas ten numer…

Na stronie dwunastej: człowiek, który żył 200 lat. Fenomenalne opowiadanie Asimova z 1976, nagrodzone Hugo oraz Nebulą – chociaż jak dla mnie, napisane przeciętnie, nawet sucho. Jego główną zaletą jest nie język, ale sam pomysł. Klasyka, wprowadzająca trzy prawa robotyki. O dziwo, zekranizowana dopiero w 1999 roku (świetna rola Williamsa). Właściwie, film był ekranizacją powieści Pozytronowy człowiek z 1992, która powstała z rozwinięcia właśnie tego opowiadania.

Na dalszych stronach: opowiadania polskie. Andrzej Tuziak Człowiek Publiczny – rzecz wyprzedzająca i w pewnym sensie antycypująca telewizyjne widowiska typu Big Brother, więc szacunek dla autora. Z drugiej strony opowiadanie to zlepek kilku scen, niepowiązanych pomysłów. Opowiadanie zdobyło wyróżnienie w konkursie Fantastyki.

Na trzecim miejscu konkursu Fantastyki: Koniec Wszechświata. Raany, ale szajs. Na tej samej stronie wiersz, kiepski potwornie, też wyróżniony. Ja nie wiem, kogo oni mieli w jury…

Kolejna strona przynosi dzieło Bariera Jerzego Strusińskiego, też wyróżnione. W odróżnieniu od pozostałych, których treść sobie przypominałem natychmiast po ilustracji i tytule, tutaj początkowo czułem pustkę w głowie. Wystarczyło jednak kilka pierwszych zdań, by przypomnieć sobie rzecz bardzo klasyczną w formie i typową dla fantastyki tamtego okresu. Wynalazca, który odkrył… lustro. Wróć. Który odkrył, że człowiek o odpowiednim nastawieniu może wykorzystać lustro w nietypowy sposób. Aż poszukałem, czy autor potem coś pisał: nie pisał. To jego pierwsza i ostatnia rzecz.

Następne opowiadanie, dzieląca trzecie miejsce z Końcem Wszechświata: Inspekcja Leszka Kraskowskiego. Opublikował potem jeszcze trzy opowiadania – w tym dwa szorty. Niestety, akurat tych Fantastyk, gdzie jeszcze pisał, chyba akurat nie mam. Później zdaje się wybrał karierę dziennikarza. Samo opowiadanie… Rasistowskie, imperialistyczne i nacjonalistyczne. Ziemskie imperium ciemięży obce rasy, mimochodem wspomniane ludobójstwo oraz fakt określania jednego gatunku obcych jako „podludzi”. Maaatko. Dzisiaj pewnie by nie przeszło. Jak dla mnie, słaba rzecz – nie ze względu na kontrowersyjną dzisiaj treść, ale z uwagi na wykonanie.

Tabelka systematyzująca, co jest fantastyką, a co nie, naprawdę mnie rozczuliła…

Dział prozy za nami, później krytyka. Tego typu rzeczy zawsze mnie nudziły: rozważania o tym, czy rekwizyty są ważne w fantastyce, czy może już nie, dla mnie są jałowe.

Dalej wywiad z Ballardem, recenzje Seksmisji, Wiosny Helikonii oraz Zajdla. Ciekawa rzecz: Seksmisję (co chyba oczywiste!) obejrzałem całe lata później po przeczytaniu jej recenzji w Fantastyce. Później: gratka. Fragment prozy Gombrowicza, z białym murzynem. To znaczy z murzynem, który wyglądał jak biały, ale bohater go przejrzał i został za to znienawidzony… Pomysł godny Gombrowicza.

Na końcu wywiad z radzieckimi fantastami. O tym, że fantastyka jest, a może nie jest gettem; że Fantastyki docierają jakoś do radzieckich klubów (zdziwiłem się!) i o tym, że w ZSRR jest może z dwudziestu pisarzy fantastyki (zdziwiłem się!). Ogólnie, wywiad ciekawy, bo klimatyczny. Pisarzów jest dwudziestu, bo tylu dotarło na zjazd pisarzy. I to, że oprócz zalet, literatura SF niesie też niebezpieczeństwo, bo może powodować ucieczkę od rzeczywistości. I jeszcze o złych amerykańskich generałach, i dzieciach szkolnych przysięgających się wzorować na bohaterach radzieckiej prozy. Piękna rzecz, prawda?

Kolejny wpis dopiero w przyszłym tygodniu.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *