Moją rodzinę i znajomych strasznie denerwuje moja skłonność do biadolenia. Jestem z natury ponurym pesymistą (redakcja nie poprawiać, moja wiedzieć, że pesymista rzadko bywać wesoła), specjalistą od wyszukiwania dziur w całym i dostrzegania ciemniejszych stron życia.

Na dodatek za oknem pogoda z rodzaju tych, co największą Polyannę wpędziłaby w depresję. Do tego kończy się rok, a koniec roku od zawsze skłania mnie do refleksji: nad tym, co osiągnąłem i nad tym, co osiągnąć chciałem; które z planów udało się mi zrealizować, a które pozostały dalej w sferze tylko zamierzeń. I to wszystko: pogoda, własna natura, końcówka roku i konfrontacja planów z rzeczywistością powodują u mnie mało radosne myśli. Liczyłem na znacznie więcej, znacznie szybciej. Zarówno w pracy, jak i na niwie pisarskiej…

W sferze zawodowej jakiś czas temu pogodziłem się z tym, że raczej nie osiągnę habilitacji. Moje kolejne pomysły albo nie zdobywały uznania, albo też okazywały się powtórzeniem czegoś, co rok czy dwa lata wcześniej opracował już jakiś Chińczyk czy Anglosas. Od listopada przeszedłem więc na etat starszego wykładowcy, co jest znacznie uczciwsze wobec mojego szefostwa, a zarazem pozwoli mi się skupić na tym, w czym  jestem dobry – nie tylko we własnej opinii. Moje zajęcia oceniane są raczej wysoko przez studentów. Niemniej, gdy podejmowałem pracę na uczelni moim celem była właśnie habilitacja i profesura. Tak więc – klęska numer jeden i pierwszy powód do depresji.

Continue reading „Podsumowanie końcoroczne”

Ech, kolejny piątek, pogoda fatalna, politycy do bani, i zarobki za małe… I od razu widać, że blog Polaka. Taki mamy stereotyp: że lubimy narzekać. Czy prawdziwy? Okazuje się, że trochę tak.  Ciekawie o tym mówi w wywiadzie prof. Wojciszke. Narzekamy, bo to nas łączy. Bo taką mamy tradycję. I cudzoziemcy to zauważają

Historia udomowienia kukurydzy okazuje się znacznie bardziej skomplikowana niż myślano i być może między innymi polegała na wywiezieniu nasion z Meksyku do Amazonii, gdzie dzięki izolacji od dzikich kuzynów udomowienie poszło znacznie szybciej.

Continue reading „Linkownia dwudziesta pierwsza”

Na początek: z polskiego blogu ciekawy wpis o trylobitach. Dalej po polsku: skąd się wziął zwrot smalić cholewki?

O Otzim-jaskiniowcu na pewno słyszeli wszyscy (Ötzi właściwie, ale nie lubię umlautów). Zamrożone ciało biedaka, pochodzące sprzed 5300 lat, zostało odnalezione w 1991 w Alpach. Co pewien czas dowiadujemy się o nim czegoś nowego: na przykład, obecnie przebadano jego narzędzia i odkryto, że część zrobił ktoś inny, a więc Otzi zapewne zdobył je w drodze handlu (dlaczego nie zasugerowano, ze ukradł?). Wiadomo, co jadł przed śmiercią (m.in kozie mięso). Wiadomo, że kilka dni przed śmiercią został zraniony w prawą rękę, a był praworęczny. Brał więc udział w walce bądź kłótni, gdzie został zaatakowany. Ostatecznie ktoś go zamordował: zginął od potężnego ciosu w głowę – co trochę zmienia dawną hipotezę opartą m.in o przesłankę, że oberwał z daleka strzałą. Z analizy tego, co jadł, wynika, że się nie śpieszył – bo posiłek wyglądał na ugotowany. Naukowcy ustalili także, że Otzi zszedł z gór w dolinę, przebywał tam jakiś czas i potem wrócił w góry, gdzie zginął.

Continue reading „Dwudziesta linkownia”

Niestety, nawał pracy nie pozwala mi na poświęcenie pracy stronie. W związku z tym dzisiaj bardzo krótko. Najpierw, z blogu Davida Friedmana kilka sucharów. Najbardziej podoba mi się ten o skarbie ukrytym przez Jose, a niektóre może zrozumieć tylko ktoś, kto czytał ekonomistów i libertarian… Następnie, z blogu isegoria: sytuacja w Libii nie wygląda najlepiej. Dalej: hipopotamy sprowadzone przez Pablo Escobara do Wenezueli świetnie się tam zadomowiły i niektórzy naukowcy uważają, że to bardzo dobrze.  Z blogu vaviper: Churchill po wypadku w Ameryce dostał od doktora receptę na picie alkoholu do obiadu (było to konieczne, bo przebywał tam w czasach prohibicji).

Plusy globalnego ocieplenia: prawdopodobnie dzięki niemu odkryto właśnie największą kanadyjską jaskinię. Nikt o niej wcześniej nie słyszał i możliwe, że wejście do niej wcześniej zawsze przykrywał śnieg…

Na blogu popehat: jak sobie radzić z natrętnymi maklerami, chcącymi zrobić z ciebie bogacza. Mnie śmieszy.

W Kolorado: dziewięciolatek chciał rzucić w brata śnieżką, ale w jego miasteczku zabraniało tego prawo. Przekonał więc radnych, by prawo zmienili. Jego czteroletni młodszy brat może nie być zachwycony.

Gdzie mieszkają łosie? Na łosiedlu. A w łosiemnastej linkowni nie może zabraknąć odnośnika do artykułu z ciekawostkami o łosiach. Na przykład, wiedzieliście, że łosie potrafią biegać 60 kilometrów na godzinę? Ja nie wiedziałem. A trzymając się łosi dalej: łosie na Mazurach mają dostać obroże ze światłami odblaskowymi (uwaga, zdjęcia rannego łosia po wypadku!). Łosie bywają także hodowane jako zwierzęta juczne a także, raczej eksperymentalnie, na mleko.

Continue reading „Łosiemnasta linkownia”