Pechowa linkownia

Dzisiaj trzynasty raz wrzucam na bloga zbiór odnośników. Skoro trzynasty raz, to na początek prosto z google’a: dlaczego właściwie trzynastka jest pechowa? W innych krajach może być inaczej. W Turcji piątek trzynastego to dzień jak co dzień. We Włoszech pechowa jest siedemnastka, w Chinach – czwórka, w Japonii też.

Po polsku: nasi dzielni chłopcy w zakurzonych sweterkach, znani też jako archeolodzy, wytypowali prawdopodobne miejsce bitwy pod Gaugamelą. Odnaleźli już w okolicy pozostałości obozu marszowego armii macedońskiej.

Był sobie kiedyś oficer CIA, który miał dosyć łażenia po Iraku i Afganistanie. Zamiast tego postanowił zostać gliniarzem w Savannah. Artykuł bardzo fajny, porusza tematy od tego, czy można przekupić fanatyka (spojler: no nie bałdzo) po kwestie segregacji rasowej w Ameryce.

Aktywiści zmuszają kolejne projekty do przyjmowania kodeksów postępowania. Po prawej stronie wielu uważa, że przyjmowanie takich kodeksów jest elementem wrogiej konspiracji (TM) zmierzającej do przejęcia przez aktywistów projektów wolnego oprogramowania. W związku z tym deweloper(zy?) SQlite przyjęli bardzo specyficzny kod postępowania: regułę św. Benedykta.

Japonia jest… specyficzna. A porównanie amerykańskich i japońskich reklam zachęcających do wstępowania do marynarki wojennej tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza.

Przyznaję się bez bicia: jako typowy fan fantastyki grywałem także w różnego rodzaje rolpleje. Warhammher, Cyberpunk, produkcje autorskie… Najwidoczniej to dzięki temu udało mi się potem zdobyć doktorat, albowiem granie (w Dungeons&Dragons) pomaga w nauce.

Kolejny artykuł potwierdzający to, co wszyscy powinniśmy wiedzieć: im bogatszy kraj oraz im większa w nim panuje równość płci, tym większe różnice między płciami. Można interpretować to w ten sposób, że w bogatszych gospodarkach każdy ma więcej wolności by podążać za naturalnymi pragnieniami, co tworzy cykl wzmocnień: tzn. wyobraźmy sobie X oraz Y, z czego X jest naturalnie minimalnie lepszy w graniu na fujarce. W biednym kraju obaj idą do fabryki, więc różnica pozostaje niewielka. W bogatym kraju obaj mają kupę czasu i X postanawia zacząć trenować na fujarce, więc różnica rośnie. Inne wyjaśnienie (w które nie wierzę), mogłoby być takie, że w bogatszych krajach kultura jest bardziej wszechobecna: stereotypy wlewają się przez telewizję, internet itd.

Wreszcie kolejny raz nikt nie zauważa innego wyjaśnienia: bogatsze kraje mają inny skład etniczny niż biedniejszy, a więc różnice mogą nie wynikać z tego, że jedne są bogatsze, a inne nie, a raczej teoretycznie może być tak, że ewolucja marginalnie inaczej ukształtowała ludzi na północy (gdzie kobiety były bardziej zależne od polowań i pracy mężczyzn) i południu (gdzie kobiety mogą wyżywić się same). To znaczy, teoretycznie możliwe jest, że na różnice naprawdę są pochodną wrodzonych charakterystyk i naprawdę wrodzone różnice są większe na północy niż na południu.

Alternatywnie: w przeszłości kobiety na północy były bardziej zależne od mężczyzn, więc powstały mechanizmy kulturowe, które działają również teraz, gdy już dawno kobiety są w stanie zapewnić sobie przetrwanie bez polegania na mężczyznach. Kultura jest bardzo bezwładna, wpływ niektórych zdarzeń (np. rozbiorów w przypadku Polski) widać po dziesiątkach lat. Z drugiej strony, czytałem nieraz, że kobiety barbarzyńskich ludów północy ponoć posiadały więcej wolności niż te w patriarchalnych społeczeństwach południa – więc wyjaśnienie kulturowe powinno przewidywać, że różnice będą większe we Włoszech niż w Szwecji, czyli dokładnie odwrotnie, niż faktycznie jest.

Badanie psychologów rzekomo pokazuje, że moralne intuicje ludzi są utylitarne: do tej pory często ponoć uważano, że intuicje są oparte o deontologię, a rozwiązania utylitarne pojawiają się dopiero po refleksji. Trudno mi wziąć jednak to badanie na poważnie, jeżeli na samym początku pokazują przykład małego Viktora chorującego na rzadką chorobę i twierdzą, że deontologia dyktowałaby, że należałoby mu pomóc. Nieprawda. Z marszu mogę podać dwa uzasadnienia deontologiczne z których wynika coś przeciwnego. Tak samo z np. problemem statku, który może ominąć górę lodową kosztem rozbicia tratwy z rozbitkami.

Pamiętacie artykuł o feministycznej glacjologii? Ktoś próbuje go bronić.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *