O czym może blogować debiutant?

Dyskusje, które doprowadziły ostatecznie do powstania tego wpisu, prowadziłem kilka razy i właściwie już dawno temu. Znam kilkoro pisarzy płci obojga i kilkoro osób do bycia pisarzami aspirującymi. Jeden z nich ma poglądy ultra-wyraziste, wszyscy o nich wiedzą, można je z łatwością odkryć w jego książkach, niedawno zresztą napisał książkę tak… hm, jakby to łagodnie i enigmatycznie ująć, by nie było wiadomo, o kogo chodzi… Powiedzmy, że napisał książkę jasno i dobitnie wyłuszczającą poglądy na świat. Książka sprzedaje się raczej słabo, ale to wyjątek – zwykle człowiek ten tłucze bestsellery jeden za drugim. I właśnie to powoduje, że słabo nadaje się na przykład: wydawnictwa i czytelnicy mają w nosie, jakie ma poglądy, bo już jest znanym i cenionym pisarzem. Nie wiem, co myślą o nim wydawcy, ale sądzę, że mają to w nosie, bo znanych i cenionych pisarzy w Polsce nie jest, wbrew pozorom, aż tak dużo. Pecunia non olet.

Niemniej jednak co rusz słyszę, bym o pewnych rzeczach nie pisał. Debiutantowi wolno mniej, słyszę. Może coś w tym jest: może naprawdę początkujący pisarz nie może pozwolić sobie na zrażenie potencjalnych czytelników. Będzie lewicowy, odepchnie prawicowców. Będzie prawicowy, utraci lewicowców. Nie wszystkich, to pewne, większości pewnie wisi i powiewa, jaką prywatnie filozofię wyznaje pisarz, ale po co zrażać nawet tę mniejszość? Wnioskuję, że początkujący autor nic o polityce nie powinien wspominać. Verboten. 

Po czaszce mi chodzi jeszcze jedna myśl: czytelnicy to jedno, a co z wydawcami? Niby nieważne; jeżeli piszesz dobrze, mówi mi jeden uznany autor, nikogo nie będzie obchodzić, na kogo głosujesz, czyim jesteś siostrzeńcem i co robisz prywatnie. Ale, dodaje inny, wydawcy nie lubią kłopotów i kłopotliwych ludzi. Co z tego, że ktoś pisze dobrze, jeżeli jest nieprzyjemny w kontaktach, problematyczny i rozsiewa wokół aurę oszołomstwa? Pytanie: czy ktoś otwarcie piszący o poglądach politycznych może wydać się wydawcom osobą problematyczną? Gdybyś chciał zatrudnić hydraulika i trafiłby ci się świetny fachowiec, ale co rusz hałaśliwie nawijający o znienawidzonych politykach, nie miałbyś go dosyć?

(Dygresja: właściwie, to trafił mi się taki fachowiec. Stolarz. Robił mi schody i wykonał naprawdę porządną robotę. Ale bez przerwy wtrącał komentarze na temat bieżącej polityki. Komentarze bardzo ostre, bardzo wyraziste właśnie. Co chwilę gryzłem się w język i nie mogłem się doczekać, kiedy skończy, zgarnie zapłatę i poleci do innych klientów. Dwa tygodnie wytrzymałem, ale jakbym miał współpracować z nim na stałe, chyba faktycznie bym jednak poszukał kogoś innego…)

Czyli polityka odpada. To może anegdotki, których mnóstwo do mnie trafiło na temat wydawców i pisarzy? Ooo, absolutnie nie. Co chwilę ktoś mi mówi coś prywatnie i zastrzega, bym nie powtarzał, nie pisał, bo po co. Są różni ludzie w środowisku, różne wydawnictwa, jedne lepsze, inne gorsze. To nawet dość szokujące czasami, że pisarz naprawdę dobry, na koncie mający książek sporo, prywatnie mi doradza, jakich wydawnictw unikać, ale publicznie nic nie powie. Zrozumiałe; po co sobie odcinać kontakty, rynek jest płytki, zarobki kiepskie, do tego jeszcze może pojawić się fama człowieka problematycznego. Jako przestrogę podawano mi nazwisko pewnego pisarza, bardzo kiedyś znanego, którego wszyscy w środowisku obecnie uważają za wariata. Pisał może i dobrze, ale podobno zraził do siebie kompletnie, ale to kompletnie wszystkich i obecnie nikt z nim nie chce współpracować.

Warsztat może? A po co, nikogo to nie obchodzi, póki jesteś debiutantem. Recenzje książek kolegów pisarzy? Człowieku, zwariowałeś? Napiszesz złą recenzję, trafisz na akurat tego jednego, który wszystko sobie bierze do serca i masz przechlapane. Zresztą, nie chodzi nawet o pisarza, którego dzieło, powiedzmy, miałbyś ochotę zmieszać z błotem. Co z jego wydawcą? Może się nie ucieszyć, że psujesz mu sprzedaż książki.

Z tych dyskusji wynika, że póki nie wyrobię sobie marki, powinienem wrzucać tylko zdjęcia kotków, kwiatków i zachwycać się zachodami słońca, ewentualnie wystawiać laurki mało znanym, zagranicznym pisarzom.

Może nawet ten wpis nie powinien się pojawić.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *